czwartek, 10 grudnia 2009

"Rowerem przez Chiny, Wietnam i Kambodżę" Robb Maciąg



Robert wyjeżdża do studiującej w Chinach żony. Tam okazuje się, że żona nie tylko studiuje ale również znalzała nowego partnera. Załamany Robert postanawia wybrać się w trasę. W tym celu kupuje chiński rower, skromny namiot i rusza przed siebie. Staje po 7000 kilometrach. Przez te siedem tysięcy kilometrów przemierza Chiny, Wietnam, Kambodżę i Laos (nota bene czemu Laosu brakło w tytule?). Brak tu jednak przewdnikowych informacji o zabytkach i atrakcjach.

Książka Maciąga to raczej spis migawek, próba uchwycenia chwil, ukazania krajów z innej strony. A równocześnie to zapis myśli i rozterek autora - wszak wyprawa rowerowa ma być terapią na zbolałą duszę. Maciąg dopuszcza czytelnika do najbardziej prywatnych odczuć i emocji. Pisze o swoim cierpieniu, rozczarowaniu i goryczy, ale nie odbierałam tej tematyki jako dominującej. Czasem może jako zbyt pompatyczną. Głównym tematem książki są jednak odwiedzane przez Maciąga kraje, a przede wszystkim ich mieszkańcy. Spostrzeżenia autora są ciekawe, jego spojrzenie na mieszkańców interesujące, tak że czułam lekki niedosyt, że Maciąg wybrał tak krótką formę dla swojej książki. Chętnie przeczytałabym więcej o jego wrażeniach, spotkaniach i przeżyciach. Podobało mi się również, że Maciąg nie przedstawia podróżowania tylko w róźowych kolorach - jest pot, męka, ból, kradzieże i psujący się rower. Są dobre dni, gdy autor jest pogodzony ze sobą i światem i są dni, o których najlepiej od razu zapomnieć.

Lekturę umilają liczne zdjęcia - brak tu praktycznie zabytków, są za to krajobrazy, ludzie, sceny rodzajowe. Piękne fotografie! Czyta się szybko i przyjemnie, polecam!
O dalszych podróżach Roberta i Ani można poczytać tutaj.

Robb Maciąg, Rowerem przez Chiny, Wietnam i Kambodżę, 179 str., Zysk i s-ka.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza