piątek, 17 marca 2017

"Śród żywych duchów" Małgorzata Szejnert


Tę książkę kupiłam już dawno temu skuszona nazwiskiem autorki. Zupełnie nie zdawałam sobie sprawy z jej tematyki. Szejnert poświęciła swój reportaż całkowicie kwestii skazywania na karę śmierci żołnierzy AK.

Autorka napisała książkę w formie pamiętnika - to opis jej poszukiwań, zmagania się z tym trudnym tematem. Pierwsze zapiski pochodzą z początku 1988 roku, gdy w Polsce zaczyna się odwilż i otwiera się grunt do badań nad tym tematem. Mimo to, Szejnert ma przed sobą bardzo trudną drogę. Niemal codziennie spotyka się z księżmi, byłymi więźniami, rodzinami zabitych, mieszkańcami okolic cmentarzy na Służewcu i Powązkach. To jednak nadal nie czas na pełne otwarcie - wiele osób nie chce lub nie potrafi mówić, wiele powtarza zasłyszane, nie zweryfikowane informacje. Ta praca wymaga ogromnej delikatności i uwagi. Jedno źle lub zbyt szybko zadane pytanie może zniszczyć nić porozumienia.

Szejnert stopniowo odkrywa przed czytelnikiem obraz ówczesnej nagonki na żołnierzy AK. Pokazowe procesy, masowe skazania na karę śmierci, tortury, perfidny szantaż, pokątne egzekucje i nocne pochówki. Bliscy wiele lat po wykonaniu wyroku nadal nie wiedzą, czy ich krewni żyją, nigdy nie poznają miejsca ich pochówku. Szukanie grobów to główna nić, za którą podąża Szejnert. Chce oddać cześć zmarłym i pomóc osieroconym rodzinom odnaleźć miejsce ostatniego spoczynku. Autorka przedstawia sylwetki skazanych - ich walkę podczas wojny, zasługi, odznaczenia, a potem podstępne aresztowanie i tortury. Ogrom cierpienia, nieszczęścia i niesprawiedliwości jaki zalewa czytelnika jest trudny do uniesienia. Ta książka dusiła mnie, przytłaczała. Musiałam odkładać lekturę i zająć umysł czymś innym. Absolutnie nie zdawałam sobie sprawy, że niesłusznie skazanych było aż tylu oraz że wykonanie kary śmierci przebiegało bez najmniejszego poszanowania godności człowieka.

Najbardziej uderzyły mnie w książce rozmowy z dyrektorem więzienia, do końca przekonanym o słuszności działań oraz o humanitaryzmie warunków, panujących w więzieniu.

Szejnert wykonała z penowścia ogrom trudnej, wyczerpującej fizycznie i psychicznie pracy. Podziwiam ją za to, że miała odwagę zagłębić się w temat niebezpieczny, trudny, a przede wszystkim, że stanęła twarzą w twarz z ofiarami i potrafiła z nimi rozmawiać. Powstała książka ważna, potrzebna, która nie tylko oddaje obraz prześladowań powojenny ale także obraz pracy reporterskiej na końcu lat osiemdziesiątych.

Moja ocena: 5/6

Małgorzata Szejnert, Śród żywych duchów, 400 str., Wydawnictwo Znak 2012.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza