niedziela, 19 marca 2017

"Wielka księga Basi i Franka 2" Zofia Stanecka, Marianna Oklejak


Jak już wiadomo czytelnikom mojego blogu, jesteśmy wielbicielami Basi, więc cieszy nas, że Basiowa rodzina wciąż rośnie. Moje dzieci z Basi powinny wyrosnąć, ale wcale nie chcą i nadal z przyjemnością książki o niej czytają i słuchają. 

Wielka księga Basi i Franka to pozycja skierowana do młodszych dzieci, taki Frankowych właśnie. Przegapiliśmy pierwszy tom, ale drugi stoi w biblioteczce i został ciepło przyjęty przez mojego już siedmioletniego syna!?! Jak widzicie u nas na Basię nikt nie jest za duży!


Na początku książki zamieszczono ilustrację rodziny głównych bohaterów, która pomoże w orientacji podczas lektury. Są tu wiec i mam,a i tata, i wszystkie dzieci, ale także maskotki oraz żółw.
Na Wielką księgę składają się 24 opowiadania. Teksty nie są zbyt długie ale nie są to też symboliczne kilkuzdaniowe opowiastki. Każde opowiadanie ma swoją fabułę i przytacza jedną z wielu zabawnych przygód Basi i Franka. To bowiem nierozłączna para, Franek wpatrzony jest w Basię jak w obrazek, a dziewczynka chętnie bawi się z młodszym bratem, niechcący majstrując spore psoty i kłopoty.


W pierwszym opowiadania Basiu jest zła na Franka, który ją naśladuje, psuje jej zabawki i chce robić wszystko to, co ona. Gdy jednak doświadcza podobnego traktowania ze strony Janka, starszego brata, odkrywa w Franku świetnego kompana do zabawy. Dzieci bawią się więc w pieski, zjadając resztki jedzenia z podłogi, plądrują spiżarnię, robiąc niemożebny bałagan, bawią się w deszcz w łazience, taplają w błocie i rozkładają na części pierwsze laptop mamy.


W wielu z tych przygód mały czytelnik odnajdzie znajome mu sytuacje i przygody. A czytająca matka z podziwem i czasami szczękościskiem będzie porównywać się do oponowanej i zawsze pedagogicznie poprawnej mamy Tosi. Moje dzieci są już na tyle duże i znają swoją rodzicielkę na tyle dobrze, że wiele razy podczas lektury stwierdziły, że na pewno by się tak nie zachowała jak mama Basi. To prawda, mama Tosia mogłaby mnie uczyć cierpliwości i pomysłów na rozwiązanie konfliktowych sytuacji.

Autorki zadbały, by Wielka księga była towarzyszem małego czytelnika - między opowiadaniami umieściły wiele zabaw i zgadywanek, na przykład takich:


Nawet mój już duży syn chętnie czytał te strony i skrupulatnie rozwiązywał wszystkie zadania. 
Świetne jest także drzewo genealogiczne na końcu książki, które pomogło nam uporządkować koneksje rodzinne Basi, znane już nam z poprzednich książek.


Zaskoczona byłam, jak dobrze Wielka księga została przyjęta przez moje dzieci. Mój syn bardzo chętnie po nią sięga, przegląda i podczytuje. 
Myślę, że to jednak przede wszystkim świetna książka dla młodszych dzieci, dla których tomy o Basi będą jeszcze za trudne. 

Zofia Stanecka, Marianna Oklejak, Wielka księha Basi i Franka 2, 175 str., Wydawnictwo Egmont 2016.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza