wtorek, 10 marca 2020

"Nowe przygody Pana Samochodzika" Zbigniew Nienacki


To jak dotąd najsłabszy tom z serii o panu Samochodzikau- nie ma tu przygód, zagadki, poszukiwań, za to jest dydaktyczny smrodek. Pan Tomasz wybiera się nad Jeziorak, w celu odnalezienia tajemniczego człowieka z blizną. Ów osobnik prawdopodobnie poszukuje zatopionej niemieckiej ciężarówki ze skradzionymi eksponatami muzealnymi i to jest jedyna zagadka historyczna. Przypadkowo bowiem pan Tomasz w czasie studiów prześledził możliwe trasy ucieczki Niemców i wytypował Jeziorak.

Na jeziorem jednak prawie wcale nie zajmuje się eksponatami. Otóż grasuje tam banda nastolatków, która napada turystów, kradnie ryby i barany, a potem rozbija obozowisko w nieprzystępnych miejscach, gdzie żywi się skradzionymi łupami. Owa banda zaszła za skórę letniakom, harcerzom i tajemniczemu kapitanowi Nemo. Poza tym w jednej z zatok kotwiczy swoim jachtem Wacek Krawacik, rzekomy król spinningu oraz pan Anatol z kolegą i żonami, który do tego tytułu aspiruje. Mam wielką nadzieję, że te postaci zostały przerysowane celowo, bo są tak karykaturalne, że trudno uwierzyć, by były na serio. Pan Samochodzik początkowo podejrzewa ową kompanię o niecne zamiary, ale jego uwagę odwraca tajemniczy ornitolog-nurek. Tomasz nie ma jednak czasu zająć się poszukiwaniami, ponieważ całą energię poświęca wychowywaniu niesfornej młodzieży. Banda Franka staje się dla niego punktem honoru, a nawrócenie na dobrą drogę herszta i jego koleżanki misją. Niestety pan Tomasz zdolności pedagogicznych nie ma żadnych i jego działania, zwłaszcza te wobec dziewczyny są po prostu śmieszne. Brak tu jakiejkolwiek refleksji na temat przyczyn łobuzerstwa, tła rodzinnego, za to mamy mnóstwo sztywnego moralizatorstwa.

I wreszcie tajemniczy Nemo, którego prawdziwa tożsamość jest dla czytelnika dość oczywista. Ów Nemo to znowu postać zupełnie wyidealizowana, która i spinningiem pobije, i wszystkie ryby zna i kobiecością zachwyci.

Oprócz dydaktycznych wtrętów znajdziemy w tym tomie także te socjalistyczne. Nienacki nie omieszka udowodnić, że Mazury są prastarymi ziemiami polskimi, cytując nawet lokalnego poetę.
Jednym słowem ten tom można sobie spokojnie podarować, zwłaszcza jeśli tolerancja czytelnika na nachalny dydaktyzm nie jest zbyt wysoka.

Moja ocena: 3/6

Zbigniew Nienacki, Nowe przygody Pana Samochodzika, 212 str., Liber Novus 2012.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza