środa, 20 stycznia 2021

"Marta" Eliza Orzeszkowa


Dwudziestopięcioletnia Marta Świcka zostaje wdową. Jej mąż nie zdążył zabezpieczyć rodziny finansowo, więc kobieta sprzedaje cały dobytek i wraz z czteroletnią córeczką udaje się na poszukiwanie mieszkania. Stać ją jedynie na niewielką klitkę na poddaszu, gdzie stara się jak najprzytulniej urządzić nowe życie dla siebie i Jańci. Marta patrzy pozytywnie w przyszłość, pragnie zapracować na życie i dobrą przyszłość dla córki. Poszukiwania zajęcia rozpoczyna od wizyty u pośredniczki dla korepetytorek. Kobieta planuje dawać lekcje z francuskiego i muzyki.
Bardzo szybko okazuje się jednak, że jej umiejętności nie są wystarczające, podobnie jak w przypadku wszystkich innych zajęć, których próbuje się imać. Wychowana we dworku Marta otrzymała edukację domową, odpowiednią dla bogatych szlachcianek, niepełną i pobieżną. Pięć lat małżeństwa oddaliło ją od wyuczonych umiejętności jeszcze bardziej, zajęta była przecież domem i rodziną. Na rynku pracy nie jest w stanie konkurować z robotnicami, które od najmłodszych lat przysposabiane były do pracy, a przede wszystkim z mężczyznami, którzy zwyczajowo wykonują wiele zawodów takich jak sprzedawca czy jubiler. 

Marta nie ma szans na walkę ze społeczeństwem, nie ma siły ani środków, by zmienić obraz kobiety. Uwikłana i ograniczona przez okoliczności, w jakich została wychowana skazana jest na porażkę. W tej bardzo smutnej powieści, Orzeszkowa rozprawia się ze społeczeństwem końca XIX wieku. Choć akcja powieści umieszczona jest w Warszawie, to nie sposób nie przeoczyć jej uniwersalizmu, autorka zresztą nie podkreśla tej lokalizacji. Marta należy do rzeszy podobnych jej kobiet, które nie mają wyboru. Wyhodowane od małego na bycie żoną i ozdobą gospodarstwa domowego nie są w żaden sposób przygotowane do samodzielnego zadbania o swój byt. Ich starania, by odmienić los są blokowane zarówno przez inne kobiety (wyzysk w szwalni) jak i mężczyzn, którzy wypowiadają się o nich prześmiewczo i poniżająco lub widzą w nich tylko obiekt seksualnej rozkoszy. 

Wola i duma Marty słabnie wraz z pogorszeniem się jej warunków bytowych. Początkowo pojmuje pomoc finansową jako poniżający policzek, z czasem jest to dla niej jedyne wyjście z trudnej sytuacji, a jeszcze później traci całkowicie wolę walki. Trudno oburzać się na tę postawę - kobieta natrafia tylko na kłody i mimo szczerych chęci, nie ma szans na ich przezwyciężenie. 

Co w tej powieści jednak męczy są liczne wtręty dydaktyczne Orzeszkowej. Wplata ona w akcję wiele diagnoz społeczeństwa, rozważań na temat roli kobiet, które moim zdaniem nie są konieczne. Treść oraz wypowiedzi postaci mówią same za siebie, taka nachalna dydaktyka nie jest tu konieczna. Martę nie trudno odczytać jako powieść głęboko feministyczną, szeroko obrazującą problem. Kobiety krzywdzone są już od urodzenia, gdy nie zapewnia się im stosownej edukacji, nie wprowadza do społeczeństwa, a raczej hoduje jak ozdobne paprotki. Najbardziej zasmucające w tej powieści jest to, jak wiele z wątków jest nadal aktualnych, odnalazłam w niej wypowiedzi niemal identyczne z głoszonymi aktualnie przez jednego z ministrów. 

Moja ocena: 5/6

Eliza Orzeszkowa, Marta, 189 str., Wolne Lektury.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza