Saya, Hani i Kasih są kumpelkami z dzieciństwa. Dorastały w jednej dzielnicy, wszystkie trzy są w Niemczech cudzoziemkami, wyróżniającymi się cudzoziemkami. Ich odcień skóry może być inny, a także kultura, zwyczaje, zachowania i oczywiście język. Autorka jednak nigdy nie opisuje krajów pochodzenia swoich bohaterek, starając się stworzyć opowieść uniwersalną. Trzy kobiety spotykają się po latach z okazji przyjęcia weselnego koleżanki ze szkoły. Kasih jest narratorką tej opowieści i wspomina przeróżne wydarzenia z przeszłości, relacjonując aktualne spotkanie, przygotowania do wesela oraz głośny proces prawicowych narodowców, którzy dyskryminowali imigrantów, posuwając się do zabójstw.
Kasih opowiada, jak wyglądało dorastanie w Niemczech, z jakimi bardzo przyziemnymi problemami borykała się ona i jej przyjaciółki, na jakie niezrozumienie trafiały, jak lawirowały wśród nieznanych im dotychczas zasad społecznych, by jak najlepiej dopasować się do otoczenia. Wspomina wszelakie mikroagresje, dyskryminacje, spojrzenia, uwagi. Podczas przygotowań do wesela przyjaciółki dyskutują o tym, jak im się żyje jako pracowniczki lub poszukujące pracy, postrzegają codzienną dyskryminację w inny sposób i zażarcie dyskutują te interakcje.
Autorka tej powieści gra z czytelniczką, w bezpośrednich zwrotach odnosi się do przyszłych wydarzeń, stawia w wątpliwość prawdziwość konkretnych spotkań i zajść. Często okazuje się, że relacjonowane przez jedną z kobiet opowieści nie są prawdziwe albo podkoloryzowane. Zazwyczaj lubię taki związek na linii autorka-czytelniczka, tu jednak czułam się oszukana. Autorka była dla mnie zbyt obecna i zbyt często pogrywała w nieczyste karty. Nie mam tu w zasadzie pretensji do samej treści – poruszane tematy są arcyważne, punkt widzenia świetny, a pozostawienie bohaterek bez szczegółów co do ich pochodzenia świetnym zabiegiem, ale w nawale problematyki i przykładów umyka tu sama akcja, czy może w zasadzie historia tych trzech kobiet. Nie mogłam się pozbyć wrażenia, że kreacja tych postaci i ich losów służy tylko i wyłącznie stworzeniu manifestu o dyskryminacji i rasizmie. Autorka też wydaje się przekreślać wszystkich białych, w zasadzie nikt nie ma szans zrozumieć bohaterek i zostać przez nie zaakceptowanym.
To ważna książka, zdecydowanie warta lektury, ale nie bez wad.
Moja ocena: 4/6
Shida Bazyar, Drei Kameradinnen, 350 str., Kiepenheuer & Witsch 2021.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz