Że niemiecki cud gospodarczy jest przeszłością wiem od dawna. Że kraj jest zacofany cyfrowo też. Obserwuję problemy niemieckiej gospodarki i polityki niemal namacalnie, więc książka Wolfganga Münchaua nie była dla mnie zaskoczeniem. Zresztą nie sięgałam po nią w ciemno. Raczej chciałam poznać spojrzenie na te problemy dziennikarza Financial Times, do tego pisane dla czytelniczki angielskiej, bo przecież książka powstała w tym języku. Po lekturze jednak nie jestem w stanie stwierdzić, że jest to książka konkretnie celowana w czytelniczki i czytelników zagranicznych, bo jednak naszpikowana jest nazwiskami, skrótami, faktami z niemieckiej polityki i gospodarki, które były mi znane, a i tak musiałam się skupić, by wszystko sobie dobrze przypomnieć, gdyby padały tu jeszcze nieznane mi nazwiska, musiałabym pewnie wracać do niektórych fragmentów.
Pomijając jednak ten fakt, to jestem zadowolona z lektury tej książki. Analiza Münchaua celuje w ukazanie momentów, w których popełniono błędy, a doszukuje się ich on w polityce lat 90. i dalej, gdy władzę po wielu latach rządów kanclerza Helmuta Kohla objęło SPD. Ówczesny kanclerz Gerhard Schröder stawiał na neomerkantylizm i ścisłe wspieranie wielkich koncernów przemysłowych. Jego polityka celowała w budowanie bliskich stosunków gospodarczych wraz z zarządami największych niemieckich koncernów z Chinami czy Rosją. To skupienie się na wspieraniu niemieckich firm, które były dla tego kraju emblematyczne od lat, kazało zapomnieć o stawianiu na nowe technologie. Niemcy przespały cyfryzację, nie postawiły na samochody elektryczne, ładowały pieniądze na ciągłe wspieranie wielkich firm, które stopniowo traciły na konkurencyjności na rynku światowym. Münchau szczegółowo analizuje te kwestie na szczeblu politycznym, nie oszczędzając wszystkich partii (choć najwięcej dostaje się chyba SPD), ale powołuje się też na swoje własne doświadczenia jako dziennikarza, ale i obywatela mieszkającego zagranicą. Ciekawy jest tu wątek zagranicznych specjalistów i ściągania do Europy wysoko wykwalifikowanych pracowników, bo nawet to nie wyszło Niemcom. Przy wielu kwestiach kiwałam głową, bo autor potwierdzał moje przemyślenia. Choć naturalnie nie przy wszystkich! Münchau bazuje na bliskich kontaktach ze światem polityki, na latach pracy dla Financial Times, wiedzy insiderskiej, więc jest to cenny punkt widzenia, który pozwala poznać nową perspektywę.
Jeśli wciąż sądzicie, że w Niemczech rządzi wysoka wydajność, porządek, a dobrobyt jest codziennością, polecam wam tę książkę. W Polsce ukazała się pt. "Kaput: Koniec niemieckiego cudu gospodarczego" w Wydawnictwie Prześwity, w tłumaczeniu Barbary Kocowskiej.
Moja ocena: 5/6
Wolfgang Münchau, Kaputt. Das Ende des deutschen Wirtschaftswunders, tł. Britta Fietzke, 257 str., Verlag Herder 2025.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz