czwartek, 25 lipca 2019

"Trudne emocje u dzieci" Ross W. Greene



To ostatnia kwietniowa książka, której jeszcze nie opisałam. Długo się zresztą zastanawiałam, czy warto, bo odbiór takich pozycji to sprawa bardzo indywidualna. Myślę jednak, że jest ona warta wzmianki. Mam nadzieję, że nie odstraszy was, tak jak mnie, autor. Bardzo sceptycznie bowiem podchodzę do wszelakich amerykańskich poradników, nie wierząc w cudowną receptę na wszystko. Jeśli jednak was geny/Bóg/los obdarzyły dzieckiem, które każe wątpić wam we własne siły, jakiekolwiek pedagogiczne zdolności i doprowadza was regularnie do rozpaczy, być może warto sięgnąć po tę książkę.

Autor nie ma cudownej recepty, ale w bardzo klarowny sposób opisuje mechanizmy rządzące pewnym typem młodych ludzi, który i mnie się przytrafił. Na szczęście nie jest to kolejna książka, która obiecuje radę, a w efekcie skupia się tylko na mieleniu tam i z powrotem tego samego tematu. Greene faktycznie proponuje konkretne scenariusze działania - w zasadzie rozmów, które mają pomóc dziecku nauczyć się pewnych umiejętności, których mu brakuje. Autor zakłada bowiem, że te trudne zachowania nie wynikają z szeroko pojętej niegrzeczności, lecz braku konkretnych umiejętności. Jego zdaniem, dzieci, gdyby umiały, zachowywałyby się inaczej. I przyznam, że takie podejście koresponduje z tym, co i ja myślę i odczuwam. 

Recepta autora nie jest łatwa, wymaga ciężkiej pracy ze strony rodzica i dużego samozaparcia. Na razie wypróbowałam ją tylko fragmentarycznie i widziałam, że na moje dziecko działa. Dziękuję więc tym osobom, które mnie jednak do tej książki przekonały.

Bez oceny.

Dr Ross W. Greene, Trudne emocje u dzieci, tł. Michał Konewka, 216 str., Edgard 2014.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza