poniedziałek, 3 listopada 2014

Świąteczno-zimowe książki dla dzieci, część druga

Pamiętacie moje zestawienie zimowo-świątecznych książek dla dzieci? Okazało się, że nadal z niego korzystają czytelnicy i czytelniczki mojego bloga. W ciągu trzech lat od publikacji poprzedniego posta ukazało się wiele nowych pozycji więc pomyślałam, że może warto moje zestawienie uzupełnić.

Wydawnictwo Zakamarki wydało książkę "Wierzcie w Mikołaja!", która zawiera aż 24 rozdziały do czytania w każdy dzień Adwentu:


Także Lasse i Maja mają pełne ręce roboty tuż przed Bożym Narodzeniem, np w "Tajemnicy pływalni" oraz w "Tajmenicy szafranu":


W zimowym klimacie utrzymana jest książka "Yeti":


Podobnie śniegowa jest "Zimowa wyprawa Ollego":


Słynna Mama Mu także obchodzi święta:


Starszym dzieciom na pewno spodoba się właśnie wydana przez Dwie siostry "Wigilia Małgorzaty". Przyznam, że i my na nią mamy chrapkę i być może kupię ją dla mojej Starszaczki.


Wydawnictwo Babaryba proponuje "Gąskę Zuzię i pierwszą gwiazdkę":


Dla początkujących czytelników znajdzie się książka o Świętym Mikołaju ze świetnej serii Czytam sobie wydawnictwa Egmont:


W wydawnictwie Ezop ukazała się urocza "Gwiazdka z nieba":


Wydawnictwo Jedność planuje jeszcze w listopadzie wydanie "Historii pod choinkę":


Media Rodzina wydała kolejną świąteczną książkę o Pettsonie i Findusie, tym razem dużo dłuższą. My mamy ją od dawna, w wersji niemieckiej, czas wyjąć ją z półki do ponownej lektury.


Z radością odkryłam, że także została wydana nowa zimowa Basia. Moja Starszaczka z Basi już wyrosła ale nadal pała do niej sentymentem, więc pewne jej tę książkę kupię:


To zestawienie z pewością nie jest kompletne. Zaglądałam na strony wydawnictw, które lubimy i cenimy. Moje dzieci wyrastają już jednak z typowych książek do czytania przez rodziców. Starsza czyta sama, dużo poważniejsze lektury, a Młodszy korzysta ze zgromadzonych zasobów. Ja najchętniej kupowałabym i kupowała, ale na półkach brakuje już miejsca, a ostatnia przeprowadzka zmusiła mnie do przetrzebienia półek:( Jeśli jednak nie ujęłam tutaj innych ciekawych pozycji, proszę was o wskazówki!

niedziela, 2 listopada 2014

"Utracone serce Azji" Colin Thubron



Niezwykle długo czytałam tę książkę, nie przypominam sobie, kiedy ostatni raz aż tyle tygodni poświęciłam na lekturę tylko jednej pozycji. A jeśli mnie zapytacie o tego przyczyny, nie będę w stanie dać wam jednoznacznej odpowiedzi. Przede wszystkim książka Thubrona jest dobra, świetna wręcz.

Angielski pisarz wybrał się w podróż przez Turkmenistan, Uzbekistan, Tadżykistan, Kirgistan i Kazachstan tuż po upadku ZSRR. Thubron imponuje mi swoim sposobem podróżowania. Po prostu wsiada w autobus czy pociąg, rusza i nie snuje dalekosiężnych planów, poznaje miejscowych, którzy jeżdżą z nim, śpi na podłodze w chatach i domach przypadkowo poznanych osób. Pisarz nauczył się rosyjskiego, by móc rozmawiać ze spotkanymi osobami, nie wywyższa się, nie ocenia, niczym się nie  brzydzi. Jedzie w step i pustynię, je to, co jego współpodróżnicy, pije, rozmawia, dyskutuje i pyta. To chyba przede wszystkim jego wyjątkowa ciekawość świata i zarazem delikatność w stawianiu pytań, czynią z niego podróżnika idealnego. By stawiać mądre pytania, trzeba mieć wiedzę, chęć zrozumienia napotkanych ludzi i zdolność analizowania. Thubron posiada wszystkie te cechy. Do swojej podróży starannie się przygotował - swoje obserwacje opiera na faktach, szczegółowo opisuje historię odwiedzanych krajów, dobrze wie, jakie miejsca chce zobaczyć i zna ich rolę kulturalną i sakralną. Nierzadko wiedza historyczna autora przewyższa wiadomości miejscowych, a jego upór i instynkt podróżnika każą mu podążać w najbardziej dzikie i odległe przełęcze.

Thubron kusi się na analizę sytuacji w postsowieckich republikach - opisuje zmiany w kraju, ale także w ludziach, którzy poszukują swojej nowej tożsamości. Świetnie udaje mu się ująć ich stan zawieszenia, niemoc i niezdecydowanie, które dotyczą zarówno Rosjan, którzy całe życie spędzili w tej części kontynentu, jak i obywateli nowych krajów, którzy dotychczas swojej kultury nie znali lub nie cenili. Książka Thubrona to w pewnym sensie zatrzymanie w kadrze ówczesnej sytuacji politycznej, to już dzieło niemal historyczne, bo każdy z krajów od tego czasu bardzo się zmienił i obrał swoją ścieżkę do własnej państwowości.

Utracone serce Azji to jednak nie tylko opis krajobrazów, miast i systemów politycznych ale portrety napotykanych przez autora ludzi - baczne obserwacje każdego z narodów czy krótkie szkice ich przedstawicieli, których historii Thubron chętnie wysłuchuje.

Najbardziej zaskoczył mnie język Thubrona. Spodziewałam się raczej konkretnego, może nawet suchego reporterskiego stylu, tymczasem autor nie stroni o licznych, bardzo poetyckich metafor. Jego skojarzenia, obrazy i porównania były dla mnie bardzo zaskakujące. Równocześnie stawia on między wierszami wiele ważnych pytań - o rolę kobiet, fundamentalizm, religię, naukę i przyszłość. Słucha, dziwi się, czasem denerwuje ale zawsze stara się zrozumieć.

Dlaczego więc tak długo czytałam tę książkę? Pewnie dlatego, że wymaga ona czasu, zadumy, refleksji. Co kilka zdań spoglądałam na zamieszczoną na początku mapkę - prawie za każdym razem mocno sklejone strony powodowały, że książka się zamykała, a ja ponownie szukałam miejsca, gdzie skończyłam lekturę. Niestety nie sposób czytać tej książki, bez podtrzymywania stron ręką - to jej największy mankament!

Moja ocena: 4,5/6

Colin Thubron, Utracone serce Azji, tł. Dorota Kozińska, 469 str., Wydawnictwo Czarne 2012.

sobota, 1 listopada 2014

Statystyka październik 2014


Przeczytane książki: 3

Ilość stron: 1170

Książki w ramach wyzwania projekt nobliści: 0
Książki w ramach wyzwania południowoamerykańskiego: 0
Książki w ramach wyzwania Czytamy Zolę: 0


Przeczytane tytuły: 

- "Gdzie mól i rdza" Paweł Pollak
- "Religa. Biografia najsłynniejszego kardiochirurga w Polsce" Dariusz Kortko, Judyta Watoła
- "Utracone serce Azji" Colin Thubron

Najlepsza książka: "Religa" Dariusz Kortko, Judyta Watoła

Ilość książek w stosie: 129

W tym miesiącu mało czytałam, a może raczej czytałam bardzo wolno. Zarówno powieść Pollaka jak i Thubrona zajęły mi wyjątkowo dużo czasu. Liczne remonty w domu oraz wizyta dawno niewidzianej kuzynki skróciły mój czas na czytanie, a i ja mniej chętnie sięgałam do książek. Na krótkie chwile, które mogłam poświęcić lekturze bardziej nadawały się czasopisma, co mnie cieszy, bo stos z nimi niebawem osiągnie rozmiary książkowego. Remonty nadal trwają ale mam nadzieję w listopadzie trochę bardziej zmniejszyć mój stos. 

Stosikowe losowanie 11/14 - pary


Guciamal wybiera numer książki dla Anny (w stosie 32 książki) - 8
Anna wybiera numer książki dla Joanny Cośtam (w stosie 26 książek) - 11
Joanna Cośtam wybiera numer książki dla Karto_flanej (w stosie 130 książek) - 54
Karto_flana wybiera numer książki dla Marianny (w stosie 110 książek) - 110
Marianna wybiera numer książki dla Manii czytania (w stosie 179 książek) - 79
Maniaczytania wybiera numer książki dla Gucimal (w stosie 132 książki) - 6

poniedziałek, 27 października 2014

"Trzecie urodziny Prosiaczka" Aleksandra Polewska, Aleksandra Woldańska-Płocińska



Pamiętacie prosiaczka? Towarzyszy mojemu prawie Pięciolatkowi od dawna, jego urodziny nie zawsze pokrywały się z tymi obchodzonymi u nas, ale nie przeszkadzało nam to w częstej lekturze. 
A teraz prosiaczek kończy trzy latka! Jego wiek rządzi się prawami książkowymi, więc mój syn prześcignął kolegę o prawie dwa lata ale ukazanie się książki idealnie zbiegło się z trzecimi urodzinami mojego chrześniaka.
Mimo to najpierw książka została przeczytana i pozytywnie oceniona u nas.

Prosiaczek jest starszy i ma dużo poważniejsze przygody i pomysły na swoje urodziny.



Tym razem wybiera się do zoo. Jako że odrzucam z zasady ideę trzymania zwierząt w klatce, obawiałam się, że książka okaże się niewypałem ale prosiaczek okazuje się być rozsądnym zwierzątkiem, które uwalnia przyjaciół z klatek, by pobawić się z nimi w chowanego. 



A wszystko to możliwe jest dzięki specjalnemu biletowi urodzinowemu, który pozwala na spełnienie trzech życzeń. 
Cóż za wspaniały pomysł! prosiaczek dzięki niemu nie tylko uwalnia zwierzęta ale także ratuje słonia, który w składzie porcelany wpada w tarapaty oraz sprawia, że jego wybranka serca się w nim zakochuje.

Bardziej rozbudowanemu tekstowi ponownie towarzyszą świetne ilustracje Aleksnadry Woldańskiej-Płocińskiej. Bardzo podoba się nam sposób w jaki jej kreska podąża za tekstem, uzupełniając go i zachęcając małego czytelnika do współpracy - zobaczcie sami jak fajnie można wodzić palcem po takich zawijasach:


Bardzo jesteśmy ciekawi czy prosiaczek zakochał się na dobre i czy nadal będzie obchodził urodziny.

Aleksandra Polewska, Aleksandra Woldańska-Płocińska, Trzecie urodziny prosiaczka, 64 str., Wydawnictwo Czerwony konik 2014.

niedziela, 26 października 2014

Stosikowe losowanie 11/14

Zapraszam do zgłaszania się do rundy listopadowej! Pary rozlosuję 1 listopada, czas na przeczytanie książek mamy każdorazowo do końca miesiąca.

Dla przypomnienia zasady:

1. Celem zabawy jest zmniejszenie liczby książek w stosie.

2. Uczestnicy dobierani są losowo w pary i wybierają numer książki dla partnera.

3. Wylosowaną książkę należy przeczytać do końca miesiąca.

4. Mile widziana jest recenzja, do której link należy zamieścić na moim blogu.

5. Podsumowanie losowania wraz z linkami znajduje się w zakładkach z boku strony.

6. Jeśli wylosowana książka jest kolejną z cyklu, można przeczytać pierwszy tom.

Serdecznie zapraszam do zabawy i czekam na zgłoszenia wraz z podaniem liczby książek w stosie.

piątek, 24 października 2014

"Religa. Biografia najsłynniejszego kardiochirurga w Polsce" Dariusz Kortko, Judyta Watoła



Do dziś pamiętam z jaką estymą wymawiano nazwisko Religi na Śląsku. Pamiętam historie, które o nim krążyły. Historie nieprawdopodobne - o lekarzu jak z bajki, który ma czas dla pacjenta, który rozumie i wysłucha, który jest zwyczajny, serdeczny, tak po prostu ludzki. Pamiętam jego wypowiedzi radiowe, sukcesy i dumę. I to właśnie Religa - lekarz utkwił w mojej głowie na lata. Biografia tego wyjątkowego człowieka dla mnie, Ślązaczki, była lekturą obowiązkową. I przyznam, że dosłownie pochłonęłam ją w niecałe dwa dni. 

Kortko i Watoła spisali się świetnie. Udało się im odejść od chronologicznego sprawozdania z życia kardiochirurga na rzecz pasjonującej historii. Już na początku wpadamy w sam środek wydarzeń - operacje, myśli o przeszczepie, szpital. Nawet zaczęłam się denerwować, że autorzy zrezygnowali z opisu dzieciństwa lekarza ale nie było takiej potrzeby, wszystko jest na swoim miejscu. Jest mały Zbyszek, jest ukochany syn ojca, uczeń i student. Początkujący lekarz, rzadziej mąż i ojciec, za to przede wszystkim kardiochirurg i w końcu polityk i dziadek. 

Podczas lektury miałam wrażenie, że autorzy usilnie starali się przedstawić jak najbardziej neutralny obraz Religi, uciekali przed zrobieniem z niego anioła i ideału, szukali cech ludzkich, zwyczajnych, błędów i potknięć ale akurat to nie do końca się im udało. Bo Zbigniew Religa właśnie taki był - zwykły i równocześnie idealny. Pełen energii i odwagi, absolutnie przekonany do swoich idei. Człowiek, który popełniał błędy ale jego osobowość i osiągnięcia uczyniły go postacią jednoznacznie pozytywną. 

Niestety umknęły mi ostatnie lata życia Religi - zrzucam to na karb tego, że mieszkałam poza Polską i zaabsorbowana byłam pierwszym dzieckiem. Żałuję, że zupełnie nie przypominam sobie tego okresu i nie mogę skonfrontować biografii z moimi odczuciami. 

Świetnym uzupełniem tekstu są liczne fotografie, które nawet na kindle były czytelne i wyraziste - dla mnie po kilku ostatnich rozczarowaniach, duża niespodzianka.

Jeśli jeszcze wątpicie, czy warto sięgnąć po tę książkę, zachęcam was do zajrzenia tutaj - znajdziecie tu fragmenty biografii oraz liczne zdjęcia.

Moja ocena: 5/6

Dariusz Kortko, Judyta Watoła, Religa, Biografia najsłynniejszego kardiochirurga w Polsce, 320 str., Agora 2014.

wtorek, 14 października 2014

"Gdzie mól i rdza" Paweł Pollak



Bardzo chętnie zaglądam na blog autora powieści Gdzie mól i rdza. Z ciekawością, a najczęściej pękając ze śmiechu, czytam jego spostrzeżenia na temat pracy tłumacza i pisarza, więc sięgnięcie po jedną z jego powieści było kwestią czasu, zwłaszcza, że napisane po niemiecku opowiadanie, o którym niedawno pisałam tutaj, oceniłam pozytywnie. 

Gdzie mól i rdza intryguje przede wszystkim tytułem, świetnie zresztą dobranym. Seria zabójstw we Wrocławiu jest nie mniej intrygująca. Giną starsi, samotni mężczyźni. Na pozór nie łączy ich nic i ich śmierć wydaje się nie mieć ze sobą nic wspólnego. Gdyby nie postać pielęgniarza i opiekuna, który jednak we wszystkich wypadkach ma bardzo mocne alibi. Prowadzący śledztwo komisarz Marek Przygodny stara się odnaleźć punkty łączące zabójstwa. Każde z nich wprawdzie zainscenizowane jest w bardzo nietypowy sposób, ale owe inscenizacje są bardzo odmienne - od skalpu i strzały zatrutej kurarą po tałes i Biblię. 
Pollak stopniowo wzmacnia napięcie, brak tu jednak zwrotów akcji rodem z Hollywood, co dla mnie jest największym atutem. Nie znoszę kryminałów, które przypominają scenariusz amerykańskiego filmu. 

Pochwalić autora chciałam jednak przede wszystkim za świetne postaci. Przygodny to zwykły policjant - nie słynie z brawurowych śledztw, nie jest mroczną postacią, niezdolną do nawiązywania związków lecz mężczyzną w sile wieku, który dotąd prowadził życie przeciętnego Polaka - poznana jeszcze w liceum żona, dwójka udanych dzieci, które niedawno opuściły rodzinny dom, mieszkanie w bloku, stereotypowe życie. Wraz z rozpoczęciem śledztwa Przygodny spostrzega, że w jego małżeństwie rządzi rutyna, brak zainteresowania ze strony żony zaczyna uwierać, a perspektywa wielu dalszych lat obok siebie staje się nieznośna. 
Kolejna bardzo wyrazista postać to Kuriata - dziennikarz wrocławskiego kuriera, którego życie całkowicie odbiega od tego, które prowadzi przyjaciela z policji. To on nie radzi sobie w związkach, ciągle szukając panny na jedną noc, a w momentach, gdy dopada go melancholia zapija się do nieprzytomności i zaszywa w głuszy. Życie obu mężczyzn nie mogłoby być bardziej odmienne, obu jednak łączy jedna rzecz - nos, talent czyli zdolności detektywistyczne. 
Zwrócić należy także uwagę na duet posterunkowych - Wójcika i Wojtkiewicza. Niezbyt lotne osiłki, którzy świetnie się uzupełniają. Kreśląc ich postaci Pollak pozwolił sobie na sporą dozę humoru i ironii. Last but not least - aspirant Gajda, który bardzo lubi filozofować na tematy wszelakie, co akurat mnie denerwowało i zakłócało dynamikę powieści. Sporo jest w niej takich przegadanych fragmentów, które były głównym powodem dlaczego czytałam tę powieść ponad tydzień i bez żalu odkładałam ją podczas lektury. 

I to właściwie jedyny mój zarzut wobec tego kryminału. Oprócz postaci, ciekawej serii zabójstw, podobał mi się warsztat pisarski autora. Bardzo dobrze udało mu się oddać realia pracy polskiej policji, dobrze scharakteryzował postaci, a przede wszystkim przemycił na kartach swojej powieści sporo humoru, cynizmu i ironii.

Moja ocena: 4/6

Paweł Pollak, gdzie mól i rdza, 381 str., Wydawnictwo Oficynka 2012. 

poniedziałek, 6 października 2014

Ebuka 2014


Rzadko biorę udział w konkursach i rzadko reklamuję mojego bloga. Piszę przecież dla siebie, co nie oznacza, że nie cieszę się z czytelników. Wręcz przeciwnie. Każdy komentarz czy e-mail są dla mnie ważne i niezmiernie miłe. 
Jeśli więc lubicie moje pisanie i chętnie tu zaglądacie, możecie na mojego bloga zagłosować, wysyłając maila na adres ebuka@duzeka.pl z nazwą bloga w tytule. Dziękuję z góry i pozdrawiam!