Dwie matki, jedno dziecko. Pierwsza z nich ma niezłe życie, męża Hiszpana i niechcianą ciążę. Nagle też staje się matką dziewczynki, siostrzenicy męża. To on decyduje, że to właśnie oni będą najlepszą nową rodziną dla pół-sieroty. Ciąża jest trudna, bolesna, wymagająca, ale rodzi się piękne dziecko. Niestety nie bez problemów. Kobieta wchodzi w rolę matki, a gdy traci to dziecko, wpada w rozpacz. Druga kobieta pochodzi z nizin społecznych, jest zaradna, potrafi się utrzymać, na partnera wybiera jednak typowego macho, który nie chce dać jej córki. Wtedy bierze los w swoje ręce i staje się matką pięknego chłopca. Niestety nie bez problemów.
Te stojące na dwóch różnych biegunach meksykańskiego społeczeństwa kobiety łączy wiele. Obie pogrążają się w rozpaczy – po stracie dziecka, obie mają nieudolnych partnerów. Na różny sposób, ale każdy z nich zostawia je samym sobie, oczekując zaangażowania, nie dając nic. Te bohaterki otoczone są całym szeregiem kobiet: matką, która nie kocha, babką, która traci córkę, dziewczynką, która traci matkę, matką, która traci syna. Dla żadnej z nich nie ma szczęśliwego wyjścia. Każda z nich zmaga się z poczuciem straty.
Ważnym tematem jest też klasowość – dwie główne bohaterki pochodzą z bardzo odmiennych warstw społecznych, obie ocierają się o tę najbogatszą. Mężem pierwszej z nich jest Hiszpan, który w Meksyku jako emigrant ma znacznie wyższy status niż jego żona mogłaby kiedykolwiek uzyskać w jego ojczyźnie. Siostrzenica natomiast wprowadza do powieści element kataloński.
Brenda Navarro w tej niewielkiej powieści poruszyła wiele tematów, równocześnie nie pozostawiając czytelniczki z poczuciem przeładowania. To rzadka sztuka i niezwykły kunszt literacki. Cała powieść jest bardzo spójna i autentyczna, zwraca także uwagę na bardzo aktualny w Meksyku problem uprowadzeń ludzi.
Mnie zaskoczył także język Navarro – dosadny, dobitny, celny. Autorka świetnie na tej płaszczyźnie odmalowała różnice klasowe między bohaterkami, nomen omen, bezimiennymi.
Świetna książka!
Moja ocena: 6/6
Brenda Navarro, Puste domy, tł. Agata Ostrowska, 160 str., ArtRage 2025.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz