Filip Latinović – zbrodniarz wojenny – odsiedział w więzieniu dwadzieścia pięć lat za zbrodnie przeciw ludzkości. Skazany przez Trybunał Europejski, osadzony w Norwegii wraca na Bałkany, gdzie zmieniło się wszystko i nic. Spotykać będzie tam swoje ofiary i ich rodziny, ale i osoby, które go gloryfikują. Latinović to jednak już inny człowiek. Wie, co zrobił, wie, że się od tego nie uwolni i wie, że zostanie to z nim i z jego rodziną na zawsze. Jego syn jest synem zbrodniarza, jego wnuk jest wnukiem zbrodniarza. Każdy z nich mógł odziedziczyć takie skłonności.
Cvijetić stworzył powieść poza konwencjami. W krótkich rozdziałach bada temat banalności ludobójstwa, a czyni to na różnorakie sposoby. Są tu spotkania Latinovicia z innymi, jego rozmowy, przemyślenia. Są listy. Spotkania z samym autorem, czyli Darkiem Cvijeticiem. Są wreszcie wspomnienia. To opowieści o najgorszych torturach, gwałtach, mordach. Autor balansuje tu między poetyckim językiem, relacjami i oszczędnymi opisami, co ma porażające wpływ na czytelniczkę i skłania ją do rozważań nad karą i jej rolą, nad poczuciem winy, nad zadośćuczynieniem i nad wspominaną już banalnością zbrodni.
Cvijetić świetnie nawiązuje tu do klasyki literary, szczególnie do Hanny Arendt i "Zbrodni i kary", snując paralele, ale nie oceniając, pozostawiając wszystko do osądu czytelniczki. Ta książka ma ogromną siłę rażenia, ale jednak w pewien sposób odbiłam się od formy, choć z zasady taki sposób pisania mi odpowiada. Miałam tu jednak problemy z umiejscowieniem poszczególnych rozdziałów w czasoprzestrzeni. Nie jest to bezpośredni zarzut wobec książki, bo to rzecz zdecydowanie wyjątkowo, raczej wobec mnie samej, że nie potrafiłam podążyć za autorem, a może to było za dużo dla mnie?
Dziękuję bardzo wydawnictwu za przekazanie książki.
Moja ocena: 4/6
Darko Cvijetić, To za dużo dla mnie, tł. Dorota Jovanka Ćirlić, 174 str., Wydawnictwo Noir Sur Blanc 2026.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz