środa, 2 września 2026

"Błękitne dni" Fernando Vallejo


Fernando Vallejo urodził się w Medellin, w 1942 roku, jednak opuścił Kolumbię w 1971 roku po problemach z cenzurą swoich filmów i przyjął obywatelstwo meksykańskie. 
Jego książki osadzone są jednak w pierwszej ojczyźnie, a swoje dorastanie opisał w cyklu "Rzeka czasu". 

Pierwszy tom "Błękitne dni" opowiada o najmłodszych latach i życiu w okolicach Medellin. Vallejo snuje relację o licznych członkach rodziny, dziadkach, dziecięcych psotach, przygodach, problemach i przerażającej katolickiej szkole. Nie jest to jednak zwykła opowieść linearna i chronologiczna. Vallejo przytacza te wspomnienia, wplatając liczne dygresje, przeskakując w czasie, dodając anegdotki, gawędząc po prostu. I niestety to się źle czyta. Nawet nie chodzi mi tu o kwestię uwagi i śledzenia linii czasowej, ale o sam styl autora. Z założenia miała to pewnie być gawęda, z elementami krytyki społecznej, ale wyszło coś niestrawnego. Ta książka jest objętościowo niewielka, a czytałam ją bardzo długo. Zupełnie nie interesowały mnie przejścia i losy narratora, ciekawe anegdotki tonęły w rozmemłanych opisach, nie poczułam kolorytu miasta i okolic, które przecież odwiedziłam, ani nie potrafiłam docenić humoru.

Moja ocena: 2/6

Fernando Vallejo, Błękitne dni, tł. Marta Szafrańska-Brandt, 189 str., Wydawnictwo Muza 2006.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz