poniedziałek, 1 listopada 2010

"Teresa Desqueyroux" François Mauriac


Tytułowa Teresa to osoba inteligentna, myśląca, która zostaje wydana za Bernarda, by połączyć ich majątki. To zaaranżowane małżeństwo nie może być szczęśliwe, mimo że początkowo Teresa podchodzi do niego z entuzjazmem. Bernard jest bowiem prostakiem, osobą o ciasnych poglądach, dla której najważniejszy jest honor rodziny. Teresę męczy małżeństwo, doprowadza ją do apatii i złej kondycji psychicznej. Gdy więc trafia się okazja, Teresa truje męża. Powieść rozpoczyna się w momencie, gdy Teresa opuszcza więzienie, gdyż dzięki koneksjom ojca-polityka i na prośbę męża i jego rodziny została uniewinniona. Takie działanie było konieczne, by ocalić honor rodziny Bernarda i umożliwić jego siostrze dobre (również zaaranżowane) zamążpójście.

Cała powieść zasadza się na rozważaniach Teresy, która poszukuje motywu, impulsu, który popchnął ją do tego czynu. Teresa, wracając do domu, układa przemowę, w której chce podzielić się z mężem swoimi rozważaniami. Nadarenie. Bernard ma już plan na jej dalsze życie. Mauriac naszkicował świetne studium kobiety niezrozumianej i depresyjnej. Kobiety, której dane jest żyć w nieodpowiednim miejscu i czasie. Mimo że bohaterka nie wzbudziła mojej symaptii, to potrafiłam zrozumieć jej motywy działania oraz z nią współodczuwać. Zaskakującym dla mnie jest faktem, że mężczyzna tak znakomicie potrafił przedstawić kondycję psychiczną kobiety. Dodać należy, że powieść zadziwia swym uniwersalizmem - wszak powstała na początku lat trzydziestych ubiegłego wieku. Mimo to, podczas czytania, nie miałam wrażenia, że straciła na aktualności zwłaszcza jeśli chodzi o problemy jakie porusza Mauriac: uwikłanie w życiu, zależność od innych, brak zrozumienia.

Podobał mi się również styl autora - wyważone, eleganckie zdania, pięknie przełożone przez Marię Wańkowiczową. Zobaczcie sami:

"Na tym polegała tragedia: nie było żadnego powodu do zerwania więzów i nie można było sobie wyobrazić zdarzenia, które by przerwało ten stan mający trwać aż do śmierci. Na to, by się z kimś nie zgadzać, trzeba go spotykać na jakimś terenie i mieć możność starcia się z nim. Teresa tej możności nie miała, jeśli chodzi o Bernarda, a tym bardziej o teściów; słowa ich nie dosięgały jej, nie myślała nawet, że należy coś odpowiedzieć. Czyż posługiwali się tym samym językiem?Nadawali słowom przecież odmienne znaczenie."

François Mauriac, Teresa Desqueyroux, tł. Maria Wańkowiczowa, 123 str., PAX.

Stosikowe losowanie runda 11 - pary

PatrycjaAntonina wybiera numer książki dla Futbolowej (w stosie 201 książek) - 156
Futbolowa wybiera numer książki dla Anny (w stosie 64 książki) - 61
Anna wybiera numer książki dla tośki82 (w stosie 28 książek) - 16
Tośka82 wybiera numer książki dla Mooly (w stosie 10 książek) - 7
Mooly wybiera numer książki dla Izy (w stosie 155 książek) - 100
Iza wybiera numer książki dla niebieskiej (w stosie 28 książek) - 5
niebieska wybiera numer książki dla Edith (w stosie 56 książek) - 35
Edith wybiera numer książki dla liliowej (w stosie 9 książek) - 5
liliowa wybiera numer książki dla karto_flanej (w stosie 90 książek) - 24
Karto_flana wybiera numer książki dla Paidei (w stosie 39 książek) - 9
Paideia wybiera numer książki dla maniiczytania (w stosie 78 książek) - 42
Maniaczytania wybiera numer książki dla książkowa (w stosie 33 książki) - 6
Książkowo wybiera numer książki dla PatrycjiAntoniny (w stosie 45 książek) - 21


Proszę o podawanie w komentarzu wybranego numeru oraz tytułu wylosowanej książki a po przeczytaniu linka do recenzji. Efekty stosikowego czytania można znaleźć w tym miejscu.

UWAGA: na przeczytanie wylosowanej książki mamy czas do 30 listopada.

niedziela, 31 października 2010

Statystyka październik 2010

Przeczytane książki: 6 i mnóstwo Dużych Formatów
Ilość stron: 1302

Książki w ramach wyzwania projekt nobliści: 1
Książki w ramach wyzwania nagrody literackie: 0
Książki w ramach wyzwania peryferyjnego: 0

Najlepsza książka: "Bestie" Joyce Carol Oates

Ilość książek w stosie: 85
Ubyło: 7
Przybyło: 0 (pozornie, bo czekam na książki z Tauschticket, który wprowadził opłaty za wymiany więc zużyłam wszystkie punkty, by zakończyć przygodę z tą platformą).

Zmarł Harry Mulisch

Wczoraj zmarł urodzony w 1927 roku niderlandzki pisarz Harry Mulisch. To jeden z nawybitniejszych współczesnych autorów niderlandzkich, autor między innymi "Zamachu", "Dwóch kobiet" czy "Odkrycia nieba". Ta ostatnia powieść należy do moich ulubionych - mimo że czytałam ją ponad dziesięć lat temu, dotąd pamiętam wrażenia. Postaram ją sobie niebawem odświeżyć. Bardzo żałuję, że Mulisch nie otrzymał Nobla, na którego moim zdaniem zdecydowanie zasłużył.

Zdjęcie pochodzi z wikipedii.

sobota, 30 października 2010

"Powieść dla kobiet" - wyniki losowania

Losowanie odbyło się dziś późnym popołudniem, a maszyną losującą została moja prawie Pięciolatka. Jej ręka okazała się być szczęśliwa dla

karoliny.ja.

Mail już frunie do Karoliny, a wszystkim dziękuję za udział w zabawie. Niebawem kolejne losowanie, a co!

piątek, 29 października 2010

Stosikowe losowanie - runda 11

Zapraszam do zgłaszania się do rundy 11. Pary rozlosuję 1 listopada.

Dla przypomnienia zasady:

1. Celem zabawy jest zmniejszenie liczby książek w stosie.
2. Uczestnicy dobierani są losowo w pary i wybierają numer książki dla partnera.
3. Wylosowaną książkę należy przeczytać do końca miesiąca.
4. Mile widziana recenzja, do której link proszę zamieścić na moim blogu.
5. Podsumwanie wszystkich rund wraz z linkami do recenzji zamieszczam tu.
6. Jeśli wylosowana książka jest kolejną częścią cyklu, można zacząć czytanie od pierwszego tomu.

Serdecznie zapraszam do zabawy i czekam na zgłoszenia wraz podaną liczbą książek w stosie.

środa, 27 października 2010

"Dziewczę ze Słonecznego Wzgórza" Björnstjerne Björnson


Niewielka książeczka zawiera dwa opowiadania noblisty z 1903 roku. Akcja obu toczy się na norweskiej wsi. Björnson opisuje dwie historie miłosne. Tytułowe dziewczę to spokojna, pobożna, piękna dziewczyna, w której zakochuje się porywczy i przystojny młodzieniec z niedalekiego gospodarstwa. Autor opisuje perypetie zakochanej pary, ich nieśmiale zaloty, pośrednictwo siostry, wszystko to okraszając malowniczymi opisami przyrody.

W drugim opowiadaniu zatytułowanym "Marsz weselny" sytuacja jest podobna: cicha, niezwykle pobożna, oddana rodzicom dziewczyna, przypadkiem poznaje młodego mężczyznę. Należy on do tego gałęzi rodu, z którą jej rodzice nie utrzymywali kontaktów ze względu na niewyjaśnione niesnaski. Ponownie liczne opisy wiejskiego życia i norweskiej natury ubarwiają prostą fabułę.

Opowiadania czyta się lekko i szybko, trudno się jednak wyzbyć odczucia, że nie przstają do współczesnych czasów. Zwyczaje, zachowanie, sposób życia przedstawione przez autora trącą myszką. Przyznać trzebba jednak, że wydają się być w swojej wypowiedzi uniwersalne. Norwegia wprawdzie jest tłem wydarzeń, ale opisywane sytuacje mogłyby wydarzyć się pewnie i w innym kraju.

Trudno mi na podstawie tych dwóch opowiadań doszukać się wartości, kwalifikujących Björnsona do otrzymania Nobla, nie czuję się jednak zachęcona do sięgnięcia po inne jego utwory.

Moja ocena: 3/6

Björnstjerne Björnson, Dziewczę ze Słonecznego Wzgórza, tł. Franciszek Mirandola, 164 str., Wydawnictwo Poznańskie

poniedziałek, 25 października 2010

"Sprawa niewiernej Klary" Michal Viewegh


Denis Pravda jest właścicielem agencji detektywistycznej, która specjalizuje się głównie w śledzeniu partnerów podejrzanych o zdradę. Pewnego dnia zlecenie swojej ukochanej zleca słynny pisarz Norbert Cerny. Doktor Pravda przyjmuje zlecenie i rozpoczyna wraz ze swoimi współpracownikami śledzenie młodziutkiej studentki sinologii - Klary. Na pierwszy rzut oka Klara wydaje się być wierną partnerką. Pozornie łatwe śledztwo rozwija się w wyrafinowaną grę i rozważania na temat zazdrości i miłości.
Viewegh zaskakuje formą powieści - nieco przewrotną. Autor zaciera granicę miedzy rzeczywistością, a fikcją literacką, pozostawiając tę kwestię otwartą do końca powieści.

Ta powieść Viewegha jest inna od "Mężczyzny idealnego" - bardziej releksyjna, mniej tu sarkazmu i ironii, więcej rozważań na temat społeczeństwa, braku zaufania i przymusu kontroli.

Początkowo powieść mnie nie zaciekawiła, ale warto było dać czas sobie i autorowi. Warto zagłębić się w skomplikowane relacje między bohaterami oraz w zagadkę niewierności Klary.
To ponownie literatura z gatunku raczej lekkiej, do połknięcia w dwa wieczory.

Moja ocena: 4/6

Michal Viewegh, Sprawa niewiernej Klary, tł. Martyna Lemańczyk, 244 str., Zysk i s-ka.

sobota, 23 października 2010

"Mężczyzna idealny" / "Powieść dla kobiet" Michal Viewegh oraz losowanie


Powieść ta wyrosła na bazie projektu, w którym na powierzchniach reklamowych w praskim metrze publikowano fragmenty poezji i prozy. Viewegh przygotował kilka listów miłosnych. Po zakończeniu projektu autor postanowił wykorzystać listy do napisania powieści.

Autorem listów jest cyniczny czterdziestolatek - Oliver, który walczy o utraconą miłość Laury. Narratorką powieści jest zaś dwudziestodwuletnia Laura, która pracuje w redakcji pisemka dla kobiet, mieszka z niezwykle elegancką mamą i przyjaźni się z ekscentryczną Ingrid. Podzielona na króciutke rozdziały powieść czyta się błyskawicznie, tym bardziej, że życie Laury nie zachwyca głębią. Opowiada ona o swoich związkach oraz o podróżach i, jakżeby inaczej, miłostkach matki.
Laura jest głupiutka i egzaltowana - nie sposób się z nią identyfikować. Powieść odczytuję więc jako ironiczne ukazanie świata kobiet. Takie widzenie jest konieczne, inaczej Viewegh w trybie natychmiatsowych trafiłby na listę autorów, których omijam dużym łukiem. Viewegh jednak ma szczęście, bo jego książka spodobała mi się. Na pewno nie trafi na półkę z literaturą wysokich lotów ale za ironię, sarkazm i dar obserwacji nazbierał u mnie sporo plusów. Bardzo spodobał mi się jego pełen humoru opis czeskiego społeczeństwa, a szczególnie czeskich mężczyzn. To świetna lektura na plażę, na jeden miły wieczór czy do metra właśnie.

Pierwsze spotkanie z tym czeskim pisarzem oceniam więc jako udane i już cieszę się na kolejną jego powieść.

Moja ocena: 4/6

Książka ukazała się w Polsce pod dwoma różnymi tytułami. Tym sposobem otrzymałam ją dwukrotnie. Niech będzie to więc przyczynkiem do pierwszego losowania na moim blogu. Jeśli ktoś chciałby przeczytać "Powieść dla kobiet", proszę o pozostawienie komentarza. Losowanie 30 października.

Michal Viewegh, Mężczyzna idealny, tł. Julia Boratyńska, 226 str., Zysk i s-ka.

piątek, 22 października 2010

"Rozkaz" Leena Lander


Pewnie jeszcze dość długo nie zdecydowałabym się na sięgnięcie po tę książkę, gdyby nie stosikowe losowanie. Skoro jednak los tak chciał, nie śmiałam się mu sprzeciwiać i po "Rozkaz" siegnęłam. Nie żałuję, choć do zachwytu mi daleko.

Leena Lander przedstawia historię opartą na faktach autentycznych, bazuje na wydarzeniach sprzed blisko stu lat. W Finlandii panuje wojna domowa, wywołana przez konflikt między białymi i czerwonymi. Jegier Aaro Harjula przeciwstawia się okrutnemu traktowaniu więźniarek i podejmuje się przetransportowania jedenj z nich - Miiny Malin - do obozu dla jeńców, gdzie poddana zostanie przesłuchaniu i sądowi. Sędzią jest pisarz Emil Hallenberg. Podczas transportu zachodz jednak coś nieoczekiwanego - wyprawa do obozu trwa dłużej niż zakładano, a jegier wraz z więźniarką trafiają na samotną wyspę, z której udaje się im wydostać dopiero po ośmiu dniach. Po dotarciu do obozu oboje milczą, skłaniając Hallenberga do spekulacji na temat przebiegu transportu.

Lander używa krótkich, często jednowyrazowych zdań oraz surowego, beznamiętnego stylu, by opisać skomplikowane relacje między trójką bohaterów - sędzią, jegrem i więźniarką. Przeplatają się tu nienawiść, miłość, fascynacja, podziw i niezrozumienie. W pewnym momencie problem wojny wraz ze śmiercią, głodem i okrucieństwem odsuwają się na drugi plan. Pozostają jedynie relacje międzyludzkie - książka wręcz staje się studium psychologicznym tych osób.

Moja ocena: 4/6

Leena Lander, Rozkaz, tł. Bożena Kojro, 312 str., Kojro.

wtorek, 12 października 2010

"Bestie" Joyce Carol Oates


Także po książkę Oates sięgnęłam na fali zapoznawania się z kandydatami do Nobla. To spotkanie było o wiele bardziej udane. O wiele bardziej!

Lata siedemdziesiąte, Massachusetts, żeński Catamount College, zima. Gillian Bauer mieszka w akademiku, studiuje, ma przyjaciółki i podkochuje się w profesorze od poezji - Andre Harow. Zajęcia z poeacji należą do najbardziej obleganych i mają wśród studentek kultowy wręcz status. W charyzmatycznym profesorze wydają się durzyć niemal wszystkie studentki. Na zajęciach każda próbuje się mu przypodobać. Studentki, które zdobyły przychylność nauczyciela, a zwłaszcza jego żony Dorcas, są zapraszane na praktykę do jej studia. Dorcas jest bowiem rzeźbiarką, tworzy zatrważające, brutalne totemy i wydaje się dominować w związku z Andre. Gillian również dostępuje zaszczytu praktykowania u artystki, gdzie poznaje podejrzane praktyki seksualne i narkotyki.
Tymczasem koleżanki Gillian zmieniają się, konkurencja na zajęciach przenosi się na ich wzajemne stosunki. Niektóre z koleżanek znikają w niewyjaśnionych okolicznościach, a noce dziewcząt przerywają alarmy pożarowe. Studentki próbują łączyć podpalenia ze zniknięciem koleżanek, spekulują i przyczynach ich rezygnacji ze studiów i stają się sobie coraz bardziej obce.

Książka Oates pełna jest mroku, zimna, niedopowiedzeń. Krótkie, ostre wręcz zdania podkreślają tę tajemniczą atomsferę, zmuszają do refleksji nad istotą człowieczeństwa, nad bestialstwem i zależnością.

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona prozą Oates, na pewno sięgnę po inne jej książki. Możecie mi polecić jej powieści?

Moja ocena: 6/6

Joyce Carol Oates, Bestie, tł, Ewa Górczyńska, 128 str., Bellona.

"Nauczyciel pożądania" Philip Roth


Jako że Philip Roth wymieniany jest corocznie wśród kandydatów do nagrody Nobla, postanowiłam wreszcie się zapoznać z jego prozą.
W swojej niebzyt długiej powieści Roth opisuje życie Davida Kapesha. Poznajemy go jako studenta, który postanawia zaznać wszelkich rozkoszy cielesnych, bo dorobić się opinii największego rozpustnika. Po studiach Kapesh poznaje Helen, która powróciła z Hongkongu, dokąd uciekła z o wiele starszym mężczyzną. Kapesh żeni się z Helen i wpada w destrukcyjny związek. Począwszy od relacji stricte erotycznej, Roth opisuje skomplikowane relacje międzyludzkie, poszukiwanie miłości oraz ból samotności.
Więcej o treści "Nauczyciela pożądania" nie napiszę - książka nie podobała mi się do tego stopnia, że nawet trudno jest mi ją streścić. Nie zachwyciła mnie, co więcej nawet średnio mnie zainteresowała historia głównego bohatera. Nie przekonał mnie styl Rotha do tego stopnia, że mimo iż książkę skończyłam czytać zaledwie kilka dni temu, wrażenia z lektury już się zacierają.
Nie wiem czy miałam pecha z tą właśnie książka czy proza Rotha w ogóle mi nie pasuje. Postaram się dać autorowi jeszcze jedną szansę.

Moja ocena: 2/6

Philip Roth, Nauczyciel pożądania, tł. Jacek Spólny, 228 str., Zysk i s-ka.

piątek, 8 października 2010

Deutscher Buchpreis 2010

W tym roku bardzo się zagapiłam! Już 4 października ogłoszono laureata najbardziej prestiżowej niemieckiej nagrody literackiej - Deutscher Buchpreis. Otrzymała ją Melinda Nadj Abonji - Szwajcarka węgierskiego pochodzenia urodzona w byłej Jugosławii. Uhonorowano jej powieść "Tauben fliegen auf" (Gołębie wzlatują). Laureatka opisuje dzieje węgierskiej rodziny z serbskiej Wojwodiny, która emigruje do Szwajcarii, gdzie otwiera kawiarnię. Mimo że rodzina zadomowiła się w nowej ojczyźnie, żyje między kulturami. Coroczne wyprawy do Wojwodiny pomagają w utrzymaniu bliskiej więzi z dawną ojczyzną. Powieść Nadj Abonji opowiada o różnicach kulturowych, o wspólnej Europie, w której jednak ciągle widać wiele podziałów i trudno wyplenić animozje.
Muszę przyznać, że zarówno pochodzenie autorki, jak i opis powieści brzmią bardzo zachęcająco. Będę starała się tę książkę jak najprędzej przeczytać.

czwartek, 7 października 2010

Literacki Nobel 2010 dla Mario Vargasa Llosy

Literacka nagroda Nobla dla Peruwiańczyka jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Wiedziałam, że jego nazwisko pojawia się w spekulacjach ale nie spodziewałam się, że właśnie Vargas Llosa zostanie uhonorowany w tym roku. Czytałam (aż) cztery książki tego autora i mimo że dwie z nich bardzo mi się podobały, to nie traktowałam ich jako literatury wybitnej. Przyznać jednak muszę, że akurat nie znam tych powieści, w których Llosa rozprawia się z problemami społeczno-politycznymi.
Blisko dziesięć lat temu czytałam "Ciotkę Julię i skrybę" oraz "Gawędziarza". Nie pisałam jeszcze wtedy bloga, więc nie mogę sobie szybciutko przypomnieć moich wrażeń z lektury. Z treści niestety nie pamiętam nic. Wiem, że "Gawędziarz" mnie nie ujął. "Raj tuż za rogiem" czytałam trzy lata temu, wtedy powstała tylko krótka notka, ale dotąd pamiętam bardzo pozytywne wrażenia z lektury. Bardzo podobały mi się także "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki". Na półkach czekają na mnie jeszcze dalsze dwie powieści Llosy "Lituma w Andach" oraz "Miasto i psy", na które jeszcze bardziej się cieszę i pewnie szybciej po nie sięgnę niż planowałam.
A jakie są wasze odczucia po poznaniu laureata? Znacie powieści Llosy? Jak je oceniacie?

Zdjęcie pochodzi ze strony www.daad.de

poniedziałek, 4 października 2010

Dodatkowa porcja lektury:)


Jeśli sądziliście, że Archipelag skończył tylko na jednym wydaniu, to z radością pragnę wam oświadczyć, że myliliście się. Świeżutki drugi numer naszego pisma wreszcie jest. Mimo przeróżnych problemów i problemików udało nam się. Jestem bardzo dumna i szalenie ciekawa jak pismo spodoba się czytelnikom!?! Czytajcie, komentujcie, propagujcie Archipelag! Aktualne wydanie poświęcone jest domowi w literaturze, zresztą zobaczcie tutaj sami.

sobota, 2 października 2010

"Hiszpańska mucha" Will Ferguson





Paradise Flats, burze piaskowe, bieda, szarość, nędzne życie. Tam mieszka Jack McGreary, potomek Szkota i Finki. Jego matka nie żyje, ojciec zdziwaczał, po tym jak utopił wszystkie pieniądze w podejrzanej inwestycji. Jack jest sprytny, rzutki, zadziwia nauczycieli szybkim liczeniem, jednak rzuca szkołę i w dobie kyryzsu próbuje znaleźć pracę. Rozpoczyna harówkę w kopalni soli, gdzie zarabia marne grosze. Wolne chwile spędza w bibliotece próbując poderwać córkę bibliotekarki. Pewnego dnia przyłapuje nieznajomego podczas oszukiwania jednego ze miejscowych sprzedawców. Zagascynowany sprytem Jacka Virgil proponuje mu przyłączenie się do niego i jego partnerki - Rose. Jack przystaje na propozycję Virgila i opuszcza rodzinne miasto. Trójka wyrusza do Silver City, gdzie mają swoją bazę. Jack stopniowo wprowadzany jest w tajniki przekrętów. Jack jest pojętnym uczniem, wkrótce świetnie odnajduje się w łotrzykowskim świecie.

Ferguson świetnie opisuje wszelakie rodzaje przekrętów: grę w trzy karty, sprzedawanie udziałów w nieistniejących firmach, grę w kości itd. Równocześnie akcja tak dobrze umiejscowiona jest w latach trzydziestych XX wieku, że czytelnik namacalnie odczuwa ówczesną atmosferę. Podczas gdy Ameryka podnosi się z wielkiego kryzysu, słucha jazzu i oddaje się nocnym rozrywkom, w Europie rusza wojenna machina. Europejskie wydarzenia ciągle stanowią tło działań tria bohaterów.

Ferguson zaskakuje pełnym dowcipu i sarkazmu językiem. Przedstawia świat widziany oczyma Jacka, który ironicznie komentuje aktualne wydarzenia, jak i swoje życie. Każda z głównych postaci zachwyca celnym i barwnym opisem jej charakteru i zachowań. Podobał mi się rzutki i ironiczny styl autora (tu ukłon dla tłumacza za świetną pracę!), mimo to dość trudno na początku czytało mi się tę książkę. Dobrze jednak, że nie zastosowałam tu zasady pięćdziesięciu stron i czytałam dalej. Warto było dać sobie i Fergusonowi czas, pozwolić mu zawładnąć moją fantazją, bo "Hiszpańska mucha" okazała się być całkiem dobrą lekturą, a ja zadowolona jestem, że pozwoliłam przenieść się w fascynujące lata trzydzieste. Spójrzcie na okładkę oryginalnego wydania, której, jak przeczytałam w posłowiu, nie udało się zamieścić w polskim wydaniu, czyż nie oddaje atmosfery ówczesnych czasów?


Moja ocena: 4/6

Will Ferguson, Hiszpańska mucha, tł. Mirosław P. Jabłoński, 475 str., Muza..

piątek, 1 października 2010

Stosikowe losowanie - runda 10 pary

Paideia wybiera numer książki dla PatrycjiAntoniny (w stosie 42 książki) - 5
PatrycjaAntonina wybiera numer książki dla Anny (w stosie 18 książek) - 17
Anna wybiera numer książki dla ktrya (w stosie 13 książek) - 13
Ktrya wybiera numer książki dla Karto_flanej (w stosie 112 książek) - 68
Karto_flana wybiera numer książki dla Edith (w stosie 46 książek) - 34
Edith wybiera numer książki dla madmad (w stosie 42 książki) - 8
madmad wybiera numer książki dla niebieskiej (w stosie 102 książki) - 100
niebieska wybiera numer książki dla książkowa (w stosie 30 książek) - 18
książkowo wybiera numer książki dla futbolowej (w stosie 100 książek) - 99
Futbolowa wybiera numer książki dla Izy (w stosie 140 książek) - 111
Iza wybiera numer książki dla tośki82 (w stosie 19 książek) - 4
tośka82 wybiera numer książki dla Maniiczytania (w stosie 70 książek) - 56
Maniaczytania wybiera numer książki dla Paidei (w stosie 42 książki) - 6


Proszę o podawanie w komentarzu wybranego numeru oraz tytułu wylosowanej książki a po przeczytaniu linka do recenzji. Efekty stosikowego czytania można znaleźć w tym miejscu.

UWAGA: na przeczytanie wylosowanej książki mamy czas do 31 października.

Statystyka wrzesień 2010

Przeczytane książki: 9 (w tym 2 audiobooki)
Ilość stron: 2087

Książki w ramach wyzwania projekt nobliści: 0
Książki w ramach wyzwania nagrody literackie: 0
Książki w ramach wyzwania peryferyjnego: 0

Najlepsza książka: "Biały statek" Czyngis Ajtmatow

Ilość książek w stosie: 92
Ubyło: 7
Przybyło: 1 (egzemplarz recenzencki)

sobota, 25 września 2010

Stosikowe losowanie - runda 10

Zapraszam do zgłaszania się do rundy 10. Pary rozlosuję 1 października.

Dla przypomnienia zasady:

1. Celem zabawy jest zmniejszenie liczby książek w stosie.
2. Uczestnicy dobierani są losowo w pary i wybierają numer książki dla partnera.
3. Wylosowaną książkę należy przeczytać do końca miesiąca.
4. Mile widziana recenzja, do której link proszę zamieścić na moim blogu.
5. Podsumwanie wszystkich rund wraz z linkami do recenzji zamieszczam tu.
6. Jeśli wylosowana książka jest kolejną częścią cyklu, można zacząć czytanie od pierwszego tomu.

Serdecznie zapraszam do zabawy i czekam na zgłoszenia wraz z podaną liczbą książek w stosie.

"Prywatne życie Pippy Lee" Rebecca Miller


Szalenie byłam ciekawa powieści córki Arthura Millera. Przyznać bowiem muszę, że i ja uległam przede wszystkim słynnemu nazwisku i z chęcią sięgnęłam po tę książkę.

Pippa Lee ma pięćdziesiąt lat, o trzydzieści lat starszego męża i właśnie przeprowadziła się z nim na osiedle dla emerytów. Wśród osób, których średnia wieku wynosi grubo ponad siedemdziesiąt lat, Pippa czuje się nadzwyczajnie młodo i ... dziwnie. Coś niepokojącego wydaje się dziać w jej dotąd uporządkowanym życiu. Pippę wszyscy lubią, Pippa z troską zajmuje się mężem, Pippa z oddaniem wychowała bliźniaki, Pippa wysłuchuje godzinami wyznań przyjaciółki. Pippę można opisać tylko superlatywami. I nagle bum - przeszłość Pippy zaskakuje. Trudna relacja z matką, amfetaminowe ekscesy, podejrzane praktyki seksualne - Pippa wypróbowała wiele. A teraz nagle zaczyna ją nużyć spokojne życie dobrej żony. Zanim jednak podejmie poważne kroki jej życie diametralnie się zmieni.

Jednak nie jest to tylko książka o życiu Pippy. To przede wszystkim powieść o relacjach między matką, a córką. Matka Pippy to osoba nadopiekuńcza, uzależniona od amfetaminy, traktująca córkę jak swoją własność, ignorująca czterech starszych synów. Relacja między nią, a Pippą niszy je obie. Pippa nie chce popełniać tych samych błędów wobec własnej córki, ale ich relacja też nie jest normalna.

Sama nie wiem, co sądzę o tej powieści. Na pewno mnie zaskoczyła. Po przeczytaniu pierwszej części zbudowałam zupełnie inny obraz Pippy, niż autorka ukazuje w kolejnych częściach. Pełna rebelii młodość Pippy mnie nie przekonała, nie potrafiłam uwierzyć autorce, że wciąż pisze o tej samej osobie. Podejrzewam, że taki był jej zamiar, mnie jednak taka nagła zmiana nieco irytowała. Irytowała mnie też niespójność stylu, zaskakiwały wulgaryzmy - wciąż wydawały mi się być nie na miejscu. Irytowały też niedociągnięcia tłumacza. Mimo to książkę doczytałam, gdyż autorce udało się mnie zaciekawić losami Pippy. Ciekawa także byłam w jaki sposób rozwiązany zostanie problem relacji między Pippa, a jej córką.
Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest zła książka. W moim odczuciu jednak brak jej odkrywczości i spójności.

Moja ocena: 3,5/6

Rebecca Miller, Prywatne życie Pippy Lee, tł. Jędrzej Polak, 259 str., Muza.

piątek, 24 września 2010

"Biały statek" Czingiz Ajtmatow


Siedmioletni chłopiec mieszka pośród gór w małej osadzie, składającej się zaledwie z trzech domów. Mieszka z ukochanym dziadkiem i jego drugą żoną. Jego rodzice porzucili go, gdy był dzieckiem, wyjechali do miasta, rozwiedli się i założyli nowe rodziny.
Chłopiec stworzył swój własny mały świat - jego mikrokosmos to przyroda. Chłopiec nadaje imiona głazom i rozmawia z nimi, obserwuje dorosłych i jezioro Issyk-kul przez lornetkę, z którą również prowadzi długie rozmowy. Nowym partnerem rozmów staje się także szkolna teczka. Jesienią chłopiec ma pójść do szkoły, na co bardzo się cieszy. Tymczasem obserwuje biały statek na jeziorze i marzy, że pracuje na nim jego ojciec oraz słucha baśni opowiadanych przez dziadka. Najpiękniejszą legendą jest ta o białej łani, która ma być matką rodu Kirgizów. Chłopiec wierzy w tę historię i wraz z dziadkiem czci jelenie. Gdy chłopiec opuszcza idylliczny świat marzeń, konfrontowany jest z brutalną rzeczywistością. Otaczający go dorośli są nieszczęśliwi. Dobroduszny dziadek cierpi, bo obu jego córkom nie ułożyło się życie. Matka chłopca pracuje ponad siły, a druga siostra - ciotka Bekej - poślubiła okrutnego mężczyznę - wujka Oroskula, który swą złość wyładowuje na niej. Głównym powodem jego złości i bicia żony jest brak potomstwa. Przyszywana babcia chłopca jest nieszczęśliwa, gdyż straciła wszystkie swoje dzieci. Życie wszystkich tych osób zależy od nastroju Oroskula niepłodnej ciotki, który zapewnia dziadkowi byt, wymagając w zamian ciężkiej pracy i poniżając go. Dziadkowe marzenia o jedności Kirgizów, jego miłość do natury są wyśmiewane i nie znajdują zwolenników w nikim poza wnukiem.

Nowela Ajtmatowa porusza. Spokojne, pełne ciepła słowa chwytają za serce. Czytelnik musi wręcz ulec zachwytowi nad kirgiską przyrodą, ale gdy tylko zagłębi się w melancholii, konfrontowany jest z ciężkim i pozbawionym sentymentu życiem w lesie. Kontrast, który autor buduje między naiwną wizją świata widzianego oczyma chłopca, a brutalnym życiem, alokoholizmem, wyrębem drzew w parku narodowym, przemocą jest najmocniejszą stroną powieści. Czytając "Biały statek" przyjąć trzeba ogromną dawkę emocji, zadumania i smutku.

To kolejna książka, której słuchałam. Początkowo dość trudno było mi się przyzwyczaić do nosowego głosu lektora ale znowu trafiłam na świetnie przeczytaną książkę. Coraz bardziej zaprzyjaźniam się z tą formą poznawania literatury - żałuję, że dopiero w tym roku wpadłam na pomysł słuchania. Spacery z wózkiem nabierają nowego wymiaru:)

Moja ocena: 5/6

Czingiz Ajtmatow, Der weiße Dampfer, czytał Dieter Wien.

poniedziałek, 20 września 2010

"Sorry, przepraszam" Gail Jones


Perdita to niechciane dziecko z przypadkowej ciąży. Jej rodzice to dwoje dziwaków - matka, popadająca w depresję fanatyczka Szekspira wciąż recytuje sonety i fragmenty dramatów, ojciec antropolog, zapatrzony w wojenne doniesienia i zagłębiony w książkach, żyje dla mrzonki napisania wiekopomnego dzieła o Aborygenach i stania się słynnym naukowcem. Perdita zupełnie nie pasuje do tej pary, która całą ciążę liczyła na śmierć dziecka. Niekochana dziewczynka nie zna czułości, dotyku, dobrego słowa. Wraz z głuchoniemym synem sąsiadów i aborygeńską dziewczyną tworzy nietypową relację. Łączy ich przyjaźń ale także umowne więzy rodzinne. To Mary staje się nauczycielką i erzacem matki dla Perdity. Życie ich jednak zmienia się w dniu, w którym zamordowany zostaje ojciec Perdity.

Książka Jones porusza wiele problemów i obejmuje wiele płaszczyzn. To nie tylko dociekanie kto zamordował ojca dziewczynki. Ważnym problemem jest kwestia traktowania rdzennych mieszkańców Australii. Jeszcze do lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku odbierano rodzicom aborygeńskie dzieci i oddawano na wychowanie białym rodzinnom lub zakonnicom. Taki los spotkał Mary, która zamieszkała z Perditą i jej ojcem, gdy matka dziewczynki zachorowała. Krótki pogląd na tę kwestię daje notka dotycząca oficjalnych przeprosin, których od rządu australijskiego domagali się Aborygeni. W 1998 roku ustanowiono w Australii Narodowy Dzień Przeprosin.

Powieść Gail Jones to także powieść o słowie, mowie, książkach. Każda z osób w jakiś sposób uwikłana jest w słowach. Matka Perdity maniakalnie cytuje Szekspira. Jej ojciec kupuje książki, z których buduje chybotliwe konstrukcje w ich skromnym domku. Ponadto czyta namiętnie gazety, obwieszając wycinkami, dotyczącymi II wojny światowej, ściany domku. Perdita po śmierci ojca zaczyna się jąkać. Fizycznie odczuwa uwiązanie języka, ugrzęźnięcie mowy w gardle i ucieka w milczenie. Głuchoniemy chłopak z sąsiedztwa - Billy - odnajduje inne sposoby wyrażania uczuć, by w końcu nauczyć przyjaciółkę języka migowego. I wreszcie istotne jest słowo pisane zawarte w książkach - czytanie tej samej książki ma łączyć czytelników, powoduje powstawanie między nimi niewidocznej więzi. Taką teorię przedstawiła Perdicie Mary. Gdy więc Perdita otrzymuje książkę, która kiedyś należała do przyjaciółki, ceni ten dar jak rzeczywiste spotkanie.

Gail Jones prowadzi narrację niespiesznie, zmieniając perspektywę: wydarzenia relacjonuje obiektywny narrator oraz dorosła już Perdita. Wiele tu przemyśleń, refleksji, spostrzeżeń. Czasem zbyt wiele aczkolwiek dzięki nim książka zyskuje szerszy wymiar.

Mimo niezbyt wielkiej objętości powieść ta porusza wiele tematów, nie sprawiając jednak wrażenia przeładowanej. Cieszę się, że miałam możliwość ją przeczytać.

Moja ocena: 5/6

Gail Jones, Sorry, przepraszam, tł. Agnieszka Andrzejewska, 238 str., Muza.

"Amore 14" Federico Moccia


Carolina ma prawie 14 lat, ma wspaniałą, ciepłą mamę, ukochanego starszego brata, konfliktową siostrę i cholerycznego ojca. Ma jeszcze cudownych, wciąż w sobie zakochanych dziadków. A czego nie ma? Wymarzonego chłopaka - prawdziwego księcia z bajki.
Ta typowa włoska nastolatka boryka się z typowymi dla tego wieku problemami - szkołą i zbliżającymi się egzaminami czy brakiem pieniędzy na wymarzone markowe ciuchy i produkty. Jej myśli zaprząta jednak głównie pragnienie miłości - pierwszej nastoletniej, czystej, pełnej uniesień i fruwania w siódmym niebie. Idealnym kandydatem do zakochania okazuje się być Massimiliano, przypadkowo poznany w księgarni. Niestety Carolina traci jego numer telefonu i mimo rozpaczliwych poszukiwań nie może go odnaleźć.

Carolinę poznajemy w dniu, w którym decyduje się na swój pierwszy raz. Moccia, używając retrospekcji, przedstawia codzienne życie nastolatki z ostatnich miesięcy. Carolina opowiada o swoich przeżyciach w poszczególnych miesiącach. Rozdziały przeplatane są wypowiedziami bliskich dziewczynie osób, dzięki którym czytelnik uzyskuje szerszą perspektywę. Wypowiedzi te odebrałam jako przyjemną odmianę. Autorowi udało się ponadto zaskoczyć mnie niespodziewanym zakończeniem.

Carolina i jej przyjaciółki Clod i Alis razem uczą się, wyskakują na imprezy, marzą, śmieją i wygłupiają się. Moccia dokładnie i realistycznie opisuje życie Caroliny - odwołuje się do aktualnej muzyki, filmów, trendów. Bardzo dobrze oddaje naiwne, typowe dla trzynastolatki widzenie świata, jej pragnienia, marzenia i poglądy. Powieść przesiąknięta jest miłością: matczyną, braterską i małżeńską. Carolina ma wiele wzorców, z których może czerpać, dzięki którym kształtuje się jej charakter.

Potrafię sobie wyobrazić sobie, że ta książka idealnie trafi w gust nastolatek. Mnie nieco nużyły egzaltowane opisy Caroliny, traktowałam je jednak jako lekcję poglądową - wszak za jakieś dziesięć lat pewnie moja córka będzie przeżywać podobne rozterki.
Zaskakującym jest dla mnie, że niemal pięćdziesięcioletni mężczyzna potrafił tak dobrze oddać świat nastolatki. Nie tylko zadziwia znajomość realiów, a przede wszystkim przedstawienie sposobu myślenia i marzeń młodej dziewczyny.

Wspomnieć muszę także, że bardzo pozytywnie odebrałam pracę tłumaczek - z pewnością nie było łatwym zadaniem przełożenie języka młodych Włochów na polski. Udało im się to jednak bardzo dobrze, książkę czyta się płynnie, a język wydaje się być autentyczny.

Moja ocena: 4/6

Federico Moccia, Amore 14, tł. Anna Niewęgłowska, Karolina Stańczyk, 494 str., Muza.

czwartek, 9 września 2010

"Wilkołak. Dlaczego ja?" Steve Feasey


Trey Laporte mieszka w domu dziecka. Pewnego ranka budzi się w kompletnie zdemolowanym pokoju. Dyrektor domu dziecka nie wierzy w niewinność chłopca i udziela mu bardzo surowej reprymendy. W tym samym czasie w domu pojawia się tajemniczy nieznajomy, który prosi o spotkanie z Treyem. Lucien Charron podaje się za wuja chłopca i prosi o przejęcie opieki nad nim. Życie Treya kompletnie się zmienia i przyspiesza, gdy dowiaduje się o swojej niezwykłej mocy. Niebawem stanie do walki z siłami Otchłani, o której jeszcze niedawno nie miał pojęcia.

"Wilkołak. Dlaczego ja?" jest pierwszą powieścią z cyklu o Treyu Laporte. Steve Feasey nie kończy wszystkich wątków, zachęcając czytelnika do sięgnięcia po dalsze książki o niezwykłym chłopaku. Bardzo praktyczna jest krótka encyklopedia Otchłanii i demonów zamieszczona na końcu książki. Pomaga usystematyzować równoległy świat stworzony przez autora.

Wartka akcja, wiele dialogów, interesujące sylwetki bohaterów wciągają czytelnika od pierwszej strony. Myślę, że książka na pewno spodoba się nastolatkom.

Skrytykować muszę tylko nadmierne stosowanie wołacza. O ile sam wołacz należy do moich ulubionych przypadków i ubolewam nad rzadkim jego stosowaniem, to jednak w przypadku tej powieści tłumacz chyba przesadził. Nie potrafię wyobrazić sobie nastolatków zwracających się do siebie nagminnie per "Treyu" czy "Alexo".

Moja ocena: 4/6

Steve Feasey, Wilkołak. Dlaczego ja?, tł. Paweł Kruk, 288 str., Nasza Księgarnia.

środa, 8 września 2010

"Kolekcjoner oczu" Sebastian Fitzek


Kolekcjoner oczu, jak go nazwała prasa, zabija matki i porywa dzieci. Ojciec i policjanci otrzymują nieco ponad 45 godzin na odszukanie dziecka. Jeśli im się to nie uda, dziecko ginie, a kolekcjoner pozbawia je lewego oka. Jednak określenie wymyślone przez dziennikarzy nie odpowiada prawdzie - morderca nie jest kolekcjonerem lecz graczem. Gra w najstarszą grę świata - w chowanego. W jego grę wplątany zostanie były policjant, aktualnie dziennikarz, Alexander Zorbach. Gdy nadzwyczajnie szybko pojawia się w miejscu kolejnego zabójstwa, a jego były współpracownik z policji odnajduje w okolicach tego miejsca jego portfel, staje się głównym podejrzanym. Zorbach chowa się na ukrytej łodzi, swoim azylu, gdzie chce przemyśleć wydarzenia ostatnich dni. Gdy tam przybywa, ku swemu zdumieniu, spotyka na swojej łódce ślepą fizjoterapeutkę, która twierdzi, że sam ją do siebie zaprosił, by opowiedziała mu o swoim spotkaniu z kolekcjonerem oczu. Okazuje się, że Alina w swoich wizjach potrafi spoglądać w przeszłość. Taką wizję miała podczas zabiegu na mordercy. Ten dziwny duet postanawia odnaleźć brutalnego zabójcę.

Smaku całej książce dodaje jej układ - rozdziały odliczane są w dół - sens tego zabiegu wyjaśnia się, jakżeby inaczej, dopiero w ostatnim rozdziale.

Muszę przyznać, że do tej książki podeszłam dość sceptycznie, mając w pamięci nieco naciągane zakończenie "Odłamka". Niepotrzebnie. Fitzek zadbał, by wątki się ze sobą wiązały, by wszelkie metafizyczne nawiązania zostały wyjaśnione, by czytelnik się nie nudził.

Książki Fitzka wysłuchałam w rewelacyjnym wykonaniu Simona Jägera - jestem zachwycona jego sposobem czytania. Nie jestem przekonana, czy "Augensammler" aż tak bardzo by mnie zainteresował, gdybym książkę czytała.

To znów dobra, ciekawa, wciągająca lektura w starym stylu Fitzka. Wielbicielom jego thrillerów przypadną do gustu nawiązania do poprzednich powieści.

Moja ocena: 4,5/6

Sebastain Fitzek, Der Augensammler, czytał Simon Jäger

wtorek, 7 września 2010

"Mein Lissabon" Fernando Pessoa


Fernando Pessoa sporządził swój przewodnik po Lizbonie po anngielsku w latach dwudziestych. Pessoa zaprasza do spaceru po swojej Lizbonie, przedstawia szczegółowo ulice, zabytki, kościoły, wszelkie miejsca godne uwagi. Jego opisy pełne są detalii i praktycznych informacji. Pessoa nie zapomina o żadnym zakątku portugalskiej metropolii, dba o turystę, pragnie, by poznał on piękno miasta. Każde słowo Pessoy pełne jest bowiem miłości, uwielbienia wręcz, do swojego rodzinnegomiasta. Autor podkreśla wciąż unikatowość lizbońskich zabytków, bogactwo muzeów i piękno architektury.
Mimo że Pessoa opisuje miasto z lat dwudziestych, z powodzeniem można korzystać z jego wskazówek i dziś. Układ ulic i zabytki przecież się nie zmieniły. Informacje praktyczne, na przykłąd dotyczące godzin otwracia muzeów, są naturalnie nieaktualne ale można je traktować jako sposób poznawania ówczesnych realiów. Często są to informacje bardzo ciekawe, pozwalające porównać Lizbonę współczesną i Lizbonę Pessoy.

Druga część książki to zbiór zdjęć ukazujących wszystkie miejsca i ulice Lizbony, które odgrywały rolę w życiu autora. Komentarze do zdjęć stanowią fragmenty z listów i utworów Pessoy. Ta część książki nie tylko przybliżyła mi tę ciekawą postać ale zachęciła do przeczytania "Księgi Niepokoju". Co więcej postać Pessoy wydaje mi się być niezwykle fascynująca.

Książka jest pięknie wydana przez szwajcarskie wydawnictwo Ammann, które niestety niedawno zawiesiło swoją działalność.

Moja ocena: 5/6

Fernando Pessoa, Mein Lissabon. Was der Reisende sehen sollte, tł. Hans Jürgen Balmes, Sabine Dörlemann, 187 str., Ammann.

poniedziałek, 6 września 2010

Lissabon. Eine literarische Einladung.


Przepięknie wydany (książka oprawiłlona jest czerwonym płótnem) zbiór tekstów, których głównym bohaterem jest Lizbona. Gaby Wurster wybrała i w większości przetłumaczyła teksty przeróżnych pisarzy - są tu utwory autorów znanych, takich jak Fernando Pessoa, Erich Maria Remarque czy Antonio Tabucchi. Ale wiele spośród trzydziestu tekstów napisanych zostało przez młodych portugalskich pisarzy, których pewnie nigdy bym nie poznała. Większość fragmentów to proza, ale znaleźć można również kilka wierszy - dla mnie novum, bo poezji zazwyczaj unikam.

Gaby Wurster dobrała teksty bardzo różne. Czytelnik ma możliwość poznania nie tylko różnych zakątków Lizobny ale przede wszytkim przenosi się do Lizbony z czasu drugiej wojny światowej, Rewolucji Goździkowej czy nawet przedwojennej. Bohaterem książki jest nie tylko miasto. Podglądamy także Lizbończyków w różnych chwilach ich życia.


Zbiorek wspaniale przygotowuje na odwiedzenie portugalskiej metropolii, wprowadza w jej nastrój, ukazuje nieznane strony i pozwala poznać nie tylko jej mieszkańców ale i najważniejszych przedstawicieli literatury portugalskiej.

Moja ocena: 4/6

Gaby Wurster, wyd., Lissabon. Eine literarische Einladung, 140 str., Wagenbach.

sobota, 4 września 2010

Łańcuszek - to lubię

I do mnie trafił łańcuszek, zaprosiła mnie do niego madmad. Za zaproszenie dziękuję i odpowiadam:

1. Oczywiście książki, ale także czasopisma, papier, wszystko, co pokryte jest słowem drukowanym, księgarnie, biblioteki, gadżety książkowe, regały, nawet stojąc przed BILLY potrafię się zachwycić.

2. Internet - mogę godzinami, co tam godzinami, dniami buszować po forach, blogach, stronach.

3. Geografię, podróże, wycieczki, geocaching, mapy, wspinaczki, wszelkie krajobrazy, najchętniej surowe, żeglarstwo.

4. Genealogię - buszowanie w starych księgach, żmudne łączenie ze sobą odszukanych przodków.

5. Onomastykę - a szczególnie fascynuje mnie immiennictwo.

6. Języki obce i tłumaczenie- wielu się uczyłam, aktualnie próbuję znaleźć czas na naukę portugalskiego.

7. Męża i moje dwa smyki.

8. Sen.

9. Słodycze, a zwłaszcza czekoladę mleczną z rodzynkami i orzechami.

10. Owoce.

Zauważyłam, że już bardzo dużo osób odpowiedziało. Ja chętnie przeczytałabym odpowiedzi Mandżurii, Bluejanet, Chihiro, Papierowej Latarnii i be.el. Zapraszam!

środa, 1 września 2010

Stosikowe losowanie - runda 9 pary

Książkowo wybiera numer książki dkiekla Edith (w stosie 38 książek) - 16
Edith wybiera numer książki dla Liliowej (w stosie 35 książek) - 15
Liliowa wybiera numer książki dla Paidei (w stosie 40 książek) - 13
Paideia wybiera numer książki dla madmad (w stosie 40 książek) - 19
Madmad wybiera numer książki dla Patrycji Antoniny (w stosie 40 książek) - 27
Patrycja Antonina wybiera numer książki dla Karto_flanej (w stosie 115 książek) - 64
Karto_flana wybiera numer książki dla Futbolowej (w stosie 120 książek) - 95
Futbolowa wybiera numer książki dla Anny (w stosie 25 książek) - 23
Anna wybiera numer książki dla Bluejanet (w stosie 15 książek) - 15
Bluejanet wybiera numer książki dla a_m_m (w stosie 45 książek) - 15
a_m_m wybiera numer książki dla Kalio (w stosie 123 książki) - 12
Kalio wybiera numer książki dla Maniiczytania (w stosie 68 książek) - 10
Maniiaczytania wybiera numer książki dla Izy (w stosie 135 książki) - 9
Iza wybiera numer książki dla książkowo (w stosie 15 książek) - 3


Proszę o podawanie w komentarzu wybranego numeru oraz tytułu wylosowanej książki a po przeczytaniu linka do recenzji. Efekty stosikowego czytania można znaleźć w tym miejscu.

UWAGA: na przeczytanie wylosowanej książki mamy czas do 3o września.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Statystyka sierpień 2010

Przeczytane książki: 8 (w tym 1 audiobook)
Ilość stron: 1918

Książki w ramach wyzwania projekt nobliści: 0
Książki w ramach wyzwania nagrody literackie: 0
Książki w ramach wyzwania peryferyjnego: 1 Angola

Najlepsza książka: "Droga" Cormac McCarthy

Ilość książek w stosie: 98
Ubyło: 5
Przybyło: 3 (z podaja i jedna pożyczona)

"Droga" Cormac McCarthy

Po wielu pozytywnych recenzjach książkę kupiłam i odłożyłam na stos. Po tej recenzji, niezwłocznie po nią sięgnęłam.

Okładka wprowadza już w nastrój książki. Jest szaro, ponuro, cicho, nic się nie rusza, nic nie żyje. Nieustający wiatr zasypuje martwe drzewa popiołem. Niczego już nie ma, nawet słońce blednie. Dwie osoby idą wzdłuż drogi - ojciec i syn. Na sobie mają łachmany, przed sobą pchają wózek na zakupy z kilkoma niezbędnymi rzeczami. Ciągle szukają jedzenia i ukrywają się przed innymi ludźmi, którzy przeżyli bliżej nieokreśloną katastrofę. Panuje głód, rozpacz, groza. Nie wiadomo co się wydarzy, nie wiadomo, co czeka za rogiem.

Chłopiec nie zna innego świata, zachował jednak dziecięcą niewinność i z trudem akceptuje brutalne zachowanie ludzi. Ojciec natomiast kieruje się tylko dobrem chłopca. Jego jedynym celem jest ochrona syna Ich krótkie, urywane rozmowy najbardziej poruszają.

Ojciec i syn idą na południe, w nadziei na spotkanie dobrych ludzi, na rozpoczęcie nowego życia. Po drodze mijają zrujnowane, splądrowane miasta i domy. Wśród ruin szukają resztek jedzenia, koców, butów, ubrań. Nie ma ptaków, nie ma ryb, nie ma roślin.

Pustka, rozpacz i smutek epatuje z każdej strony tej książki. Powieść McCarthy'ego zmusza do myślenia, do refleksji nad życiem, śmiercią, ludzkością. Nie będę ukrywać, że nie będą to rozważania optymistyczne, po przeczytaniu "Drogi" trudno bowiem zachować wiarę w dobro człowieka.

Moja ocena: 5/6

Cormac McCarthy, Droga, tł. Nikolaus Stingl, 253 str., Rowohlt.

czwartek, 26 sierpnia 2010

Stosikowe losowanie - runda 9

Zapraszam do zgłaszania się do rundy 9. Pary rozlosuję 1 września.

Dla przypomnienia zasady:

1. Celem zabawy jest zmniejszenie liczby książek w stosie.
2. Uczestnicy dobierani są losowo w pary i wybierają numer książki dla partnera.
3. Wylosowaną książkę należy przeczytać do końca miesiąca.
4. Mile widziana recenzja, do której link proszę zamieścić na moim blogu.
5. Podsumwanie wszystkich rund wraz z linkami do recenzji zamieszczam tu.
6. Jeśli wylosowana książka jest kolejną częścią cyklu, można zacząć czytanie od pierwszego tomu.

Serdecznie zapraszam do zabawy i czekam na zgłoszenia wraz z podaną liczbą książek w stosie.

środa, 25 sierpnia 2010

"Taniec z aniołem" Åke Edwardson


Dzięki stosikowemu losowaniu szybcilj niż sądziłam sięgnęłam po pierwszą powieść kolejnego, jeszcze mi nieznanego, szwedzkiego mistrza kryminału.
Erik Winter nie przypomina jednak innych skandynawskich policjantów - to elegancik, nieco zadufany w sobie, wielbiciel jazzu. Winter nie ma rodziny, lecz kochankę. Komisarz Winter szyci się sukcesami w dziedzinie zwalczania przestępczości. Najnowsza seria morderstw staje się jednak zagadką. W Göteborgu i Londynie znaleziono ciała brutalnie zamordowanych młodych mężczyzn. W obu przypadkach morderstwa dokonano w ten sam sposób - ślady w pełnych krwi pokojach wskazują, że morderca zastosował nieznany rytuał, przypominający diaboliczny taniec.

Potrzebowałam wielu żmudnie czytanych stron, by przyzwyczaić się do języka Edwardsona. Oczekiwałam kryminału, zgrabnie napisanego, którego akcja będzie się kręcić tylko wokół przestępstwa. Widać jednak, że Edwardson ma inny zamysł. Jego książka aspiruje do powieści psychologiczno-społecznej. Edwardson wprawdzie wprowadza czytelnika w zagadkę, ale często wydaje się ona znikać na drugim planie podczas gdy autor rozwodzi się na temat szwedzkich realiów i społeczeństwa. Nie odkrywa tu jednak Ameryki, krytykując szwedzką politykę oraz ogólny upadek obyczajów. Co więcej, przy okazji wizyty Wintera w Londynie, krytyka rozciąga się na problemy nurtujące pełne cudzoziemców południowe dzielnice tego miasta.

Wprawdzie Winter jest główną postacią kryminału, Edwardson jednak szkicuje wiele innych postaci - współpracowników Wintera czy panią pastor, która wspiera duchowo policjantów.

Jak na jedną powieść dużo problemów, dużo tematów. Lektury nie ułatwia język Edwardsona - dużo tu krótkich, urywanych dialogów, pozoronie nie powiązanych ze sobą zdań. To nie jest książka na jeden czy dwa wieczory. Edwardson wymaga od czytelnikaczasu, koncentracji i otwartości.

"Tanz mit dem Engel" na pewno nie jest książką złą, raczej wielowarstwową i dającą do myślenia. Ja jednak nie polubiłam Edwardsona i nie sądzę bym skusiła się na jego kolejne kryminały.

Moja ocena: 4/6

Åke Edwardson, Tanz mit dem Engel, tł. Wolfdietrich Müller, 432 str., List.

sobota, 21 sierpnia 2010

"Od Astrid do Lindgren" Vladimir Oravsky, Kurt Peter Larsen, Autor anonimowy


Trójka autorów przedstawia w formie krótkich scen pewien okres z życia Astrid Lindgren. Wpadamy w życie słynnej pisarki, gdy siedzi ona na drzewie w rodzinnej wiosce. Pod drzewem trwają gorączkowe przygotowania do wyjazdu osiemnastoletniej Astrid. Dziewczyna zmuszona jest opuścić rodzinne gospodarstwo i zamieszkać w Sztokholmie, gdzie rozpocznie kurs sekretarski. Pisarce towarzyszymy przez kilka następnych lat, do momentu poznania przyszłego męża.

Dzięki kompozycji książki, czyta się ją bardzo szybko. Równocześnie jednak taka konstrukcja powieści pozostawia niedosyt. Wpadamy w życie Lindgren, poznajemy hardą, pełną energii dziewczynę i nagle musimy ją opuścić. Autorzy książki zapewniają, iż zbierają materiały do kolejnych powieści. Wolałabym jednak, by nie dzielili życia Lindgren, lecz opublikowali obszerniejszą książkę obejmującą od razu całe życie pisarki.

Astrid Lindgren wielbiłam całą mocą mojego dziecięcego serca. Nigdy jednak nie zastnawiałam się nad życiem pisarki. Trio autorów rozbudziło we mnie apetyt na poznanie jej losów, jej drogi do pisarstwa. Na pewno postaram się dowiedzieć więcej o Lindgren, a jeśli powstaną kolejne, zapowiedziane, tomy na pewno po nie sięgnę. Nie można bowiem odmówić tej szczupłej książeczce swady, rzutkości i nowatorskości w ujęciu tematu.

Moja ocena: 4/6

P.S. Kwiecienko, dziękuję za pożyczenie:)

Vladmir Oravsky, Kurt Peter Larsen, Autor anonimowy, Od Astrid do Lindgren, tł. Bogumiła Ratajczak, 156 str., Wydawnictwo Czarne.

wtorek, 17 sierpnia 2010

"Piąta strona świata" Kazimierz Kutz

Zachęcona wieloma pozytywnymi recenzjami, nie mogłam doczekać się tej książki. Kilka minut temu przeczytałam ostatnią stronę i niestety nieco się rozczarowałam.

Kutz gawędzi, przeplata, wspomina i podsuwa czytelnikowi mnóstwo powiastek. Bohaterów tu multum i choć autor koncentruje się na paczce z budki, do której należał narrator, to należy książce poświęcić wiele uwagi, by nie zatracić się wśród śląskich zawiłości. Trudno zdefiniować bowiem kogokolwiek - ludzie Śląska żyją na pograniczu, pomiędzy, dryfują między niemieckością, a śląskością, uczą się polskości. Tak samo dryfuje Kutz - od gwary, po język literacki, od gawędy, bo filozoficzny traktat. 

Bardzo znamienny jest ten cytat:

"Nikt, kto tego nie przeżył, nie potrafi sobie wyobrazić, jak wyglądało po wojnie życie rodziny powstańczej, jeśli jeden z synów padł w bitwie pod Kockiem w oddziałach generała Kleeberga, rugi pod Stalingradem, trzeci wrócił od Andersa, a w czwarty z Wehrmachtu. A jeśli matka pochodziła z rodziny niemieckiej i miała drugą volkslistę, to otrzymamy melanż familijny, nad którym można tylko zapłakać."

Niemal każda śląska rodzina musiała znaleźć swoje miejsce, odszukać swoją tożsamość wśród takiej plątaniny, a po wojnie nauczyć się polskości. Tematyka w moim odczuciu ważna, wymagająca i z pewnością dotychczas mało znana. 

Kutz poświęca również wiele miejsca śląskiej kobiecie - muterce, faktycznej głowie rodziny. Podczas gdy mąż pracował na kopalni, organizowała ona życie rodziny, podejmowała decyzje i kochała swych synów nad życie.

Chwalę Kutza, mimo że mnie rozczarował. Bo to dobra, warta przeczytania książka. Mnie mierziła jedynie chaotyczna, gawędziarska forma oraz filozoficzne wtręty. Czyli to, co powinno być największą zaletą powieści. Cieszę się jednak, że mogłam sięgnąć po książkę, której bohaterem jest moja mała ojczyzna wraz z jej gwarą. 

Na koniec jeszcze najpiękniejszy cytat:

"Bo człowiek w połowie bierze się z książek."

Moja ocena: 4/6

Kazimierz Kutz, Piąta strona świata, 255 str., Znak.

czwartek, 12 sierpnia 2010

"Wilgotne miejsca" Charlotte Roche


Debiutancka powieść Charlotte Roche wywołała w Niemczech sensację i przez wiele tygodni utrzymywała się na listach bestsellerów. Z ciekawości wysłuchałam więc audiobooka czytanego przez autorkę i pierwsze słowo, które nasuwa mi się na usta jest bardzo nieeleganckie - fuj! Naprawdę bardzo trudno mnie obrzydzić, ale pani Roche udało się to kilkakrotnie.

Osiemnastoletnia Helen Memel wylądowała w szpitalu po tym jak podczas depilacji intymnej rozcięła sobie hemoroidy. Krwawienie z pupy i dolegliwości z tym związane są dopiero początkiem wynurzeń Helen. Jej największym hobby jest na wyraz szczegółowe poznawanie własnego ciała, rażące ignorowanie wszelkich zasad higieny, seks oraz hodowanie roślinek z pestek awokado. Bohaterka szczegółowo opisuje wyrafinowane praktyki seksualne, masturbację i wreszcie nawet wizyty w toalecie. Wśród tych wynurzeń, niemal mimochodem, przemyca wiadomości na temat swojej rodziny - rodzice już dawno się rozwiedli, a matka jest fanatyczką higieny i "porządności". Helen pragnie, by rodzice znów się zeszli i próbuje przedłużyć swój pobyt w szpitalu, by rodzicie jak najczęściej się spotykali.

Męczył mnie ten słowotok w gruncie rzeczy głupiutkiej nastolatki. Po pierwszym zaciekawieniu nudziły zalewające każdą stronę książki obrzydliwości. Zastanawiałam się naturalnie nad sensem i celem powstania książki. Tło psychologiczne (rozbita rodzina, dominująca matka) wydaje mi się być zbyt płytkie, by uzasadnić sposób przedstawienia życia i fantazji Helen. Na pewno należy zwrócić uwagę na nowatorskość tematyki powieści. Nigdy nie spotkałam się z tak bezpośrednimi wyznaniami kobiety, z takim ujęciem kobiecej seksualności. Dobrze, że ukazują się książki o takiej tematyce. Szkoda jednak, że "Wilgotne miejsca" dryfują w stronę pornograficznego powieścidła bez gustu. Niestety. Mimo to warto zajrzeć, by przekonać się osobiście, co pani Roche wymyśliła. Nie ukrywam, że kilka razy nie mogłam wyjść ze zdumienia.

Moja ocena: 2/6

Charlotte Roche, Feuchtgebiete, czytała autorka.

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

"Die Nonne mit dem Schwert" Lea Korte


Catalina de Erauso żyła w XVII wieku. Jako czterolatenia dziewczynka została oddana do klasztoru, gdzie w wieku piętnastu lat miała złożyć śluby. Tuż przed nimi udało jej się uciec. Od tego momentu przebrana za mężczyznę przemierzała Hiszpanię, a po długiej podróży statkiem Amerykę Południową. 

Historię tej odważnej dziewczyny opisała w swojej pierwszej powieści Lea Korte. Na blisko pięciuset stronach barwnie przedstawia koleje losu Cataliny - spontaniczną ucieczkę z klasztoru, odrzucenie przez rodziców, przebranie za chłopca, wędrówkę do Sevilli, życie na statku, wyprawę do Panamy i wreszcie życie w koszarach. Lea Korte nie serwuje jednak nudnego opisu losów niedoszłej zakonnicy. Catalina to świetnie zarysowana postać - energiczna, dumna, spontaniczna. Dziewczyna, która potrafi kochać i dążyć do swojego celu. Autorka oprócz wielu postaci historycznych wprowadza kilka postaci fikcyjnych. Najważniejszą z nich jest Mikel - przyjaciel Cataliny, w męskim wcieleniu zwanej Francisco. Catalina zakochuje się w nim, jednak nie zdradza mu swojej tajemnicy. W swojej tułaczce po świecie, dzięki szczęśliwym zrządzeniom losu, spotyka go w najbardziej nieoczekiwanych chwilach. Przyjaźń między Cataliną a Mikelem nadaje powieści najwięcej dynamiki i choć czytelnik wciąż podejrzewa, że ta historia musi zakończyć się happy endem, z zapartym tchem śledzi ich losy. 

Zdumiewające jest jak długo udaje się Catalinie żyć w męskim świecie bez zdradzenia swojej płci - ta część powieści wydaje mi się być mniej realistyczna. Korte zbyt mało miejsca poświęca na opisanie praktycznej strony życia Cataliny - wprawdzie wspomina od czasu, do czasu o możliwościach ukrycia płci podczas mycia się czy załatwiania potrzeb fizjologicznych ale czuję wyraźny niedosyt w tym punkcie.

Pochwalić muszę autorkę za świetnie rozpracowane tło historyczne. Książka pełna jest informacji na temat życia w siedemnastowiecznej Hiszpanii, o inkwizycji i sposobach jej działania, o kolonizatorach i ich stosunku do południowoamerykańskich Indian. Mimo że moja wiedza na te tematy nie była zerowa, to miałam możliwość poszerzenia jej o wiele nowych faktów. 

Wreszcie książka Korte wciąga od dosłownie pierwszego zdania. Powieści Korte przyciągają jak magnes i nie pozwalają odłożyć ich do przeczytania ostatniej strony. Zdaję sobie sprawę z niedociągnięć, uproszczeń i zabiegów literackich, mających na celu przykucie czytelnika do książki, mimo to czytałam do późna w nocy i z żalem odkładałam książkę.

Moja ocena: 5/6

Lea Korte, Die Nonne mit dem Schwert, 478 str., Knaur.

piątek, 6 sierpnia 2010

Antologia Najpiękniejsze śląskie słowa


Muzeum Śląskie wraz z katowickim wydaniem Gazety Wyborczej zorganizowało konkurs na najpiękniejsze śląskie słowo. Finał konkursu odbył się 11 grudnia 2009, a wygrało słowo "przoć". Nadesłane słowa wraz z uzasadnieniem zebrano i wydano w postaci tej właśnie książki. Książki po prostu znakomitej. Przeczytałam ją z ogromną chęcią, nutką nostalgii i uśmiechem na ustach. 

Lektura tej pozycji ucieszy na pewno każdego Ślązaka i Ślązaczkę oraz miłośników Śląska i jego gwary. Mnie pozwoliła przypomnieć sobie wiele słów, a od chwili jej przeczytania aż chce się znów używać gwary.

Gwara śląska potrafi być piękna, tyle w niej melodyjnych słów choćby jedliczka, mamulka, libsta, purpurka czy zowitka.

Jeśli więc ciekawi jesteście co oznaczają powyższe słowa oraz poznać inne wyrażenia gwarowe gorąco polecam tę pięknie wydaną książkę!

Antologia Najpiękniejsze śląskie słowa, red. Leszek Jodliński, Dariusz Korytko, 151 str., Muzeum Śląskie w Katowicach, Biblioteka Gazety Wyborczej.

niedziela, 1 sierpnia 2010

"Powiedział mi wróżbita" Tiziano Terzani


Tiziano Terzani to, nieżyjący już, włoski dziennikarz, który wiele lat mieszkał w Azji, pracując jako korespondent czasopisma "Der Spiegel". Z początkiem lat 90-tych przypomina sobie o przepowiedni wróżbity, wedle której w roku 1993 może umrzeć i powinien unikać latania samolotem. Terzani bierze sobie przepowiednię do serca (w końcu żyje wśród przesądnych Azjatów) i tak reorganizuje swoje życie reportera, by przez dwanaście miesięcy przemieszczać się pociągami, samochodami, statkami czy wreszcie na własnych nogach. Czy taki wstęp nie brzmi zachęcająco?

Mimo sprzecznych opinii znalezionych na blogach po książkę musiałam siegnąć. I męczyłam ją, że się tak nieelegancko wyrażę, ponad dwa tygodnie. Jak to możliwe, zapytacie? Wszak Terzani to legenda dzennikarstwa, a pozycja ta to według Kapuścińskiego "wielka książka wpisująca się w najlepszą tradycję literackiego dziennikarstwa..."
Nie przekonał mnie zupełnie styl autora. Początkowo sądziłam, że to wina tłumacza, ale obawiam się, że jednak tłumacz robił, co mógł, by sprawnie przełożyć niezbyt zręczne zdania dziennikarza.
Po drugie od osoby, która dziesiątki lat mieszkała w Azji, a przy tym nie jest zwykłym śmiertelnikiem lecz, jak od dziennikarza oczekuję, bystrym obserwatorem i znawcą terenu, spodziewałam się głębszych treści. Powieść tymczasem odkrywcza nie jest. Przewracając strony ciągle czekałam na błyskotliwe spostrzeżenia, na to, że Terzani ukaże mi kulturę krajów azajtyckich od kuchni ale niestety na próżno. W książce dominują za to lamenty nad amerykanizacją kultury azjatyckiej, powtarzane średnio co kilkanaście stron. Narzekania autora nad faktem, że znane mu miejsca kompletnie się zmieniły w ciągu kilkunastu lat jego nieobecności, przypominały mi bardziej wynurzenia przeciętnego globtrottera, a nie dogłębną analizę dziennikarza.
Natomiast nie nużyły mnie opisy kolejnych wizyt u wróżbitów - odbierałam je jako najbardziej autentyczne, ukazujące kulturę poszczególnych krajów bez zbędnych komentarzy autora.

Nie chciałabym jednak całkiem zniechęcać do książki Terzaniego. Warto po nią sięgnąć, ale nie należy oczekiwać wyjątkowości. Mnie samo obcowanie z książkami na temat tych krajów sprawia przyjemność, więc i powieść Terzaniego doczytałam.

Moja ocena: 3,5/6

Tiziano Terzani, Powiedział mi wróżbita, tł. Jerzy Łoziński, 376 str., Zysk i s-ka.

Stosikowe losowanie runda 8 - pary

Nicto wybiera numer książki dla a_m_m (w stosie 15 książek) - 1
a_m_m wybiera numer książki dla Bluejanet (w stosie 16 książek) - 9
Bluejanet wybiera numer książki dla Anny (w stosie 61 książek) - 16
Anna wybiera numer książki dla Futbolowej (w stosie 100 książek) - 71
Futbolowa wybiera numer książki dla Kalio (w stosie 115 książek) - 113
Kalio wybiera numer książki dla Paidei (w stosie 43 książki) - 10
Paideia wybiera numer książki dla Tuchy (w stosie 43 książki) - 12
Tucha wybiera numer książki dla Maniiczytania (w stosie 67 książek) - 23
Maniaczytania wybiera numer książki dla Madmad (w stosie 36 książek) - 3
Madmad wybiera numer książki dla PatrycjiAntoniny (w stosie 31 książki) - 2
PatrycjaAntonina wybiera numer książki dla Edith (w stosie 37 książek) - 6
Edith wybiera numer książki dla Nicto (w stosie 13 książek) - 12

Proszę o podawanie w komentarzu wybranego numeru oraz tytułu wylosowanej książki a po przeczytaniu linka do recenzji. Efekty stosikowego czytania można znaleźć w tym miejscu.

UWAGA: na przeczytanie wylosowanej książki mamy czas do 31 sierpnia.

Statystyka lipiec 2010

Przeczytane książki: 4 (w tym 1 audiobook)
Ilość stron: zaledwie 704
Książki w ramach wyzwania projekt nobliści: 0
Książki w ramach wyzwania nagrody literackie: 0
Książki w ramach wyzwania peryferyjnego: 0
Najlepsza książka: Geschichten aus Thailand

Ilość książek w stosie: 100
Ubyło: 3
Przybyło: 8 (uległam promocji w Znaku i podajowi)

Tak słabego miesiąca jeszcze nie miałam:( Czytałam trochę czasopism ale były tak upalne dni, w które właściwie nic nie czytałam. Mam nadzieję, że sierpień dostarczy mi więcej wrażeń czytelniczych.