Pauza wydała Louisa w doppelpacku, a ja nie mogłam się powstrzymać, by nie przeczytać obu tych książek niemal po sobie. Francuz i w tej pozycji pozostaje w rodzinnym gronie, które jest spore i daje mu szerokie pole do popisu. W "Krachu" głównym bohaterem jest starszy brat, którego zresztą już można było poznać w poprzednich książkach i o którym Louis planował pisać, gdy powstawała druga książka o matce.
Brat autora zmarł w wieku trzydziestu ośmiu lat na skutek wieloletniej choroby alkoholowej. Gdy matka i siostra stają przed organizacją pogrzebu, Louis musi zmierzyć się z pytaniem, na ile jest w stanie zaangażować się w działania. Ostatni raz widział brata osiem lat wcześniej, poza niewesołą przeszłością nie łączy go z nim nic, a jego śmierć nie wywołała w nim żadnych emocji.
Ta książka to próba pokazania psychiki brata. Louis rozmawia z jego partnerkami, skrzętnie zbiera wspomnienia i sceny z życia, wyłuskuje dobre momenty, także te wspólne, próbuje zrozumieć, co skłoniło kolejne kobiety do wiązania się z bratem. Dzięki tym historiom powstaje skomplikowany portret człowieka, który nie miał szans na bycie szczęśliwym, złamanego od dziecka, rozpaczliwie poszukującego szczęścia i akceptacji oraz całkowicie zależnego od używek.
To przeraźliwie smutna książka, bez happy endu, ale i bez oskarżeń. To portret brata, ale i próba zmierzenia się z własnym stosunkiem do niego, zaakceptowania uczuć i niechęci. Poruszająca.
Moja ocena: 5/6
Édouard Louis, Krach, tł. Joanna Polachowska, 192 str., Wydawnictwo Pauza 2026.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz