niedziela, 1 listopada 2026

"Ten się śmieje, kto ma zęby" Zyta Rudzka


 

Wera całe życie prowadziła zakład fryzjerski z męską klientelą. Teraz żyje już tylko wspomnieniami, co gorsza musi załatwić pogrzeb dla męża – dżokeja. Dżokej zmarł, a Wera nie grzeszy pieniędzmi. Wyprzedała już niemal wszystko z mieszkania, zostały puchary, które wygrał mąż i stary zegarek. Wera więc załatwia lekarza, księdza, zakład pogrzebowy i w niekończącym się monologu relacjonuje swoje życie. 

Największą siłą tej książki jest język. Rudzka fantastycznie nakreśliła idiolekt Wery – ten sposób mówienia, zwroty, widzenie świata jest absolutnie autentyczny. Podczas lektury widziałam przed oczami zakład fryzjerski, samą Werę, to, jak traktowała klientów, jak pali papierosa, jak się ubiera. Autorka stworzyła charakterologiczny i językowy majstersztyk. Wera jest szczera, bezpardonowa, wypowiada się na wszystkie tematy, potrafi dać zawsze kontrę. To kobieta silna, która musiała przetrwać w męskim świecie. Autorka oddaje tu głos bohaterce w podeszłym wieku, która boryka się biedą, ciągle sobie jakoś radzi, stara się zachować niezależność. Co ciekawe, Rudzka nakreśla też obszar życia często w tym wieku pomijany, czyli seksualność Wery. Nie ma tu wstydu, krygowania się, Wera ma swoje potrzeby i umie o nie zadbać, zarówno wśród mężczyzn jak i kobiet.

Doceniam pomysł autorki, doceniam wykonanie, ale nie jest to historia, która mnie porwała. Owszem, zaciekawiła mnie, ale nie wywarła wielkich emocji. To moje pierwsze spotkanie z prozą Rudzkiej, nie wykluczam, że sięgnę po jeszcze którąś z jej powieści, bo zachwycona jestem jej piórem.


Moja ocena: 4/6

Zyta Rudzka, Ten się śmieje, kto ma zęby, 256 str., Wydawnictwo W.A.B. 2022.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz