
wtorek, 21 lipca 2009
"Fioletowy hibiskus" Chimamanda Ngozi Adichie

poniedziałek, 20 lipca 2009
"Talki w podróży" Leszek Talko

niedziela, 19 lipca 2009
"Gringo wśród dzikich plemion" Wojciech Cejrowski

piątek, 17 lipca 2009
"Miramar" Nadżib Mahfuz

czwartek, 16 lipca 2009
Quiz dla moli książkowych
| What Kind of Reader Are You? Your Result: Dedicated Reader You are always trying to find the time to get back to your book. You are convinced that the world would be a much better place if only everyone read more. | |
| Obsessive-Compulsive Bookworm | |
| Literate Good Citizen | |
| Book Snob | |
| Fad Reader | |
| Non-Reader | |
| What Kind of Reader Are You? Quiz Created on GoToQuiz | |
Stosiska





środa, 15 lipca 2009
À propos wyzwania peryferyjnego
"Sto odcieni bieli" Preethi Nair


piątek, 10 lipca 2009
"Eine tuwinische Geschichte" Galsan Tschinag

czwartek, 9 lipca 2009
Projekt Nobliści
wtorek, 7 lipca 2009
Łańcuszek wrócił
niedziela, 5 lipca 2009
Blogosfera literacka
"Frostnacht" Arnaldur Indriðason

piątek, 3 lipca 2009
"Kältezone" Arnaldur Indriðason

czwartek, 2 lipca 2009
Nowy łańcuszek?
środa, 1 lipca 2009
Plany peryferyjne
Nie pochwalę się jeszcze listą lektur, ale na pewno planuję odwiedzenie Azji Południowo-Wschodniej. Niedawno przeczytałam opowiadania tajlandzkie, teraz na pewno zapoznam się z Malezją (dwa tytuły są w bibliotece) i Kambodżą (jedną książkę mam w domu) i będę szukała autorów z Filipin. Na razie moje krótkie badania pozostały bez efektu, więc jeśli ktoś zna literaturę filipińską będę wdzieczna za wskazówki.
Planowane kraje: Malezja, Filipiny, Kambodża. Jeśli będę miała jeszcze czas i chęć to Indonezja, Laos, Myanmar.
"Todesrosen" Arnaldur Indriðason

- Synir Duftsins. 1997, Menschensöhne,
- Dauðarósir. 1998, Todesrosen,
- Mýrin. 2000, Nordermoor, W bagnie,
- Grafarþögn. 2001, Todeshauch,
- Röddin. 2002, Engelsstimme,
- Kleifarvatn. 2004, Kältezone,
- Vetrarborgin. 2005, Frostnacht,
- Harðskafi. 2007, Kälteschlaf,
- Myrká. 2008.
- Napóleonsskjölin. 1999, Gletschergrab,
- Bettý. 2003, Tödliche Intrige,
- Konungsbók. 2006, Codex Regius.
wtorek, 30 czerwca 2009
Literatura na peryferiach - kolejne wyzwanie czytelnicze.
Literatura na peryferiach to bardzo osobiste wyzwanie literackie. Osobiste, ponieważ wybór lektur może być bardzo różny. Celem wyzwania jest poznanie literatury krajów, z których nic nie czytaliśmy dotychczas. Każdy uczestnik powinien przeczytać przynajmniej 3 książki, każdą z innego kraju. Przykładowo - czytałam już książki z RPA, Nowej Zelandii i Indonezji, więc w ramach wyzwania nie sięgnę po kolejnych autorów z tych krajów, ale może to zrobić kto inny. Ja natomiast mogłabym przeczytać coś z Malezji, Birmy albo choćby Chorwacji.
Listy tytułów mogą służyć jako podpowiedź, ale nie są w żaden sposób wiążące. Można czytać w różnych językach - może recenzje książek wydanych po niemiecku albo hiszpańsku zainteresują polskich wydawców?
Czas trwania - od 1 lipca do 21 grudnia 2009. Czasu jest aż nadto! Przyłączyć się do wyzwania można także później, na przykład po wakacjach, gdy zakończy się Kolorowe czytanie.
Zgłoszenia do wyzwania proszę zostawiać tutaj lub na moim blogu. Pozostałe zasady jak zawsze: przyłączyć się może każdy, nie trzeba mieć swojego bloga, trzeba tylko założyć konto na gazeta.pl. Kluczyki do osób, które zgłaszały się wcześniej zaraz wysyłam!
Zapraszam do udziału. To prawdziwe wyzwanie, coś, co może nam pomóc odkryć zupełnie nowe ścieżki czytelnicze!
poniedziałek, 29 czerwca 2009
Kolorowe czytanie - lektury wybrane
CZERWONY
"Nazywam się czerwień" (bo mam i od dawna chciałam przeczytać),
BIAŁY
"Sto odcieni bieli" (również stoi na półce),
FIOLETOWY
"Fioletowy hibiskus" (zainteresował mnie autor, który zresztą nadaje się także do wyzwania peryferyjnego, książkę już zamówiłam na niemieckim podaju).
Zachęcam wszystkich, którzy jeszcze nie zgłosili się do udziału w wyzwaniu!
"Der einsame Weg" Arthur Schnitzler

Kolorowe czytanie - nowe wyzwanie literackie!
"Kolorowe czytanie" to otwarty projekt czytelniczy, dostępny dla wszystkich, którzy kochają książki. Jeśli macie ochotę przyłączyć się do nas, podejmijcie wyzwanie - przeczytajcie przynajmniej trzy książki, które w tytule mają nazwę koloru. Zapraszam do przyłączenia się już po raz piąty! Zasady:
1. Wyzwanie może podjąć każdy, kto lubi czytać. Aby zostać uczestnikiem, należy zgłosić swój udział w komentarzach na tej stronie lub na blogu http://miastoksiazek.blox.pl. Żeby zamieszczać recenzje na blogu Kolorowe czytanie, konieczne jest posiadanie konta pocztowego na gazeta.pl. Nie trzeba prowadzić własnego bloga!
2. Wyzwanie trwa od 29 czerwca 2009 do 30 września 2009.
3. W tym czasie należy przeczytać przynajmniej 3 książki, każda z innym kolorem w tytule. Książki wybieramy z list lektur podanych na tym blogu. Inne książki, które mają nazwę koloru w tytule, też są dopuszczone.
4. Tytuły wybranych przez siebie lektur podajemy na bloguhttp://koloroweczytanie.blox.pl(niektórzy weterani wyzwań zapewne postanowią ten punkt pominąć;))
5. Na tym samym blogu umieszczamy recenzje przeczytanych książek, lub odnośniki do recenzji na swoim blogu.
Link dający dostęp do pisania na tym blogu może być wysłany tylko na pocztę na gazeta.pl. Sprawdźcie więc proszę skrzynkę jakiś czas po zgłoszeniu chęci uczestnictwa! Osobom, które zgłosiły się podczas wstępnej dyskusji wysyłam zaproszenia od razu. Wszyscy, którzy dostaną uprawnienia administratora, mogą oczywiście dodawać książki do list lektur. Proszę, dodajcie swój nick i ewentualnie link do swojego bloga w zakładce Wyzwanie podjęli. Jeśli nie wiecie, jak to zrobić, dajcie znać w komentarzach, wtedy ja Was dodam.
Zapraszam serdecznie!
niedziela, 28 czerwca 2009
"Don Carlos" Friedrich Schiller

czwartek, 25 czerwca 2009
"Wilt w drodze donikąd" Tom Sharpe

Jeśli nie znacie Wilta, to warto się z nim zapoznać latem, w czasie wakacji, gdy ma się ochotę na lekturę lekką. Wilt jest nauczycielem i mężem niezwykle otyłej, zajmującej swą osobowością całą przestrzeń Evy i ojcem czternastoletnich czworaczek o diabolicznych pomysłach. Ciotka Evy, żona bogatego Amerykanina zaprasza Wiltów na wakacje. Eva ma nadzieję na spadek dla czworaczek więc bardzo jej zależy na udanej wizycie. Wilt nie ma ochoty na spotkanie z nielubianą rodziną i zostaje w domu, planując wędrówkę w celu odnalezienia prawdziwej Anglii. Eva i czworaczki wplątują ciotkę i wujka w aferę narkotykową, a Wilt ląduje z ciężkim wstrząsem mózgu i amnezją w szpitalu. Niesamowite sploty okoliczności, komplikacje i powiązania, które opisuje Sharpe są nie tyle przekomiczne, co mistrzowsko ze sobą połączone i w końcu rozwiązane. Nie jest to książka, którą trzeba przeczytać ale można sobie zapewnić dobrą rozrywkę bez obawy, że trafi się na zły styl czy prostackie dowcipy.
Tom Sharpe, Der Einfaltspinsel, tł. Hans M. Herzog, 253 str., Godmann.
wtorek, 23 czerwca 2009
"I wstali z martwych" Fred Vargas

Pewnego ranka Sophia zauważa w ogrodzie drzewo, którego dzień wcześniej jeszcze tam nie było. Czternaście dni później znika.
Historycy wraz z wujkiem jednego z nich - byłym policjantem - rozpoczynają prywatne śledztwo.
I mimo, że jest ono zawikłane i do końca bardzo zagadkowe, nie ono wydaje się być głównym celem Vargas. Sporo tu rozmyślań, opisów, krótkich uwag i rozważań charakterologicznych. Bardzo kobiecych i pewnie udanych. Mnie one jednak wadziły. W moim odczuciu nie dopełniały kryminału a raczej tworzyły samą w sobie istotną płaszczyznę powieści. Podejrzewam, że właśnie ten sposób konstruowania akcji zapewnił autorce rzesze fanów, mnie niestety nie ujął. Nie jestem pewna czy sięgnę jeszcze po kolejny kryminał Vargas.
niedziela, 21 czerwca 2009
"Lektor" Bernhard Schlink
Niepozorna książeczka, ledwie dwieście stron ale treści w niej sporo.Kilka lat później spotyka ją jako student prawa na sali sądowej. Hanna siedzi na ławie oskarżonych jako była strażniczka obozu koncentracyjnego. Jej obrona i zachowanie w sądzie są zupełnie nieprzewidywalne, wręcz nieudolne.
Powieść tę można rozważać na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze mamy miłość. Miłość uzależniającą, zmuszającą do poniżania się, destrukcyjną. Ale przede wszystkiem miłość, która wiąże na całe życie. Czasem główny płomień przygasa, ale zawsze się czai i niewinne wspomnienie pozwala wybuchnąć mu na nowo.
Z drugiej strony historia Hanny pozwala Schlinkowi, a właściwie jego bohaterowi, snuć rozważania na temat winy, odpowiedzialności, rozrachunku z rodzicami, współwiny - bo pokochał Hannę. Temat do dziś w Niemczech aktualny choć z pewnością nie tak, jak w latach siedemdziesiątych. Warto jednka zauważyć, że w niemieckich szkołach to lektura obowiązkowa.
A jak mi się podobało? Jakoś niebardzo. Pierwszą część książki odbierałam wręcz jako nużącą, autor wydaje się nabierać rozpędu od momentu relacji z sali sądowej. Za najlepszą uważam część trzecią - zaskakujące wypadki, dojrzalsze rozważania bohatera i postawa Hanny. Dopiero te sytuacje dają czytelnikowi do myślenia. Przede wszystkim na temat postawy Hanny - bo do końca nie poznajemy jej odczuć, jej myśli, jej spostrzeżeń.
Nie przemawia do mnie styl Schlinka, niezwykle krótkie rozdziały odbierałam jak rwanie rozpoczętych myśli. Gdyby nie ostatnia część odłożyłabym książkę rozczarowana.
Musze przyznać, że bardzo ciekawa jestem filmu - rzadko mi się to zdarza, bo literaturę przedkładam nad film, bez wyjątku. Tu jednak mam wrażenie, że to niezwykle dobry materiał filmowy.
"Błogosławieni, którzy robią ser" Sarah-Kate Lynch

Na począku książki poznajemy bohaterów, każdego w innym rozdziale: dwóch straszych panów, wyrabiających na irlandzkiej prowincji najlepszy ser świata; wpadającego w alkoholizm yuppie, który właśnie stracił żonę i dziecko oraz młodą kobietę po przejściach, mieszkającą wraz z niekochającym ją mężem na odległej wyspie na Pacyfiku. Losy tych bohaterów są przewidywalne jak pogoda w tegorocznym czerwcu i naturlanie mniej więcej w połowie książki splatają się na wyżej wspomnianiej irlandzkiej farmie. Zbiegów okoliczności nie sposób zliczyć, tak samo jak niespodziewanych przeszkód, nie pozwalających na skonsumowanie związku głównym bohaterom. Żeby całkiem nie zniechęcić do książki oszczędzę cytowania popisów literackich pani Lynch i pochwalę ciekawe opisy produkcji sera. Podsumowując, można przeczytać ale nie mówcie, że nie ostrzegałam!
piątek, 19 czerwca 2009
"Sightseeing" Rattawut Lapcharoensap

Autor opisuje rodziny biedne, żyjące jednak w różnych warunkach i różnych miejsach. Mamy tu chłopca - pół-Amerykanina, który wraz z matką prowadzi niewielki motel na jednej z odwiedzanych masowo przez turystów wysp. Same spostrzeżenia chłopca już są szalenie ciekawe: każda nardowość dostaje etykietkę. Ów nastolatek jednak ma słabość do Amerykanek, ciągle zakochuje się na zabój w amerkańskich dziewczynach, dla których jest tylko wakacyjną przygodą.
W kolejnym opowiadaniu dwóch chłopców, żyjących po śmierci ojca na skraju nędzy poznaje życie na ulicy: pierwsze spotkanie z klejem do wąchania i prostytutkami.
Inne opowiadania traktują o podróży syna i jego matki, która traci wzrok. W innych autor opisuje problemtykę uciekinierów z Kambodży - tu zaskakuje tok myślenia Tajlandczyków, niemal taki sam jak niezadowolonych z imigrantów Europejczyków.
Najdłuższe opowiadanie opisuje jeden z narodowych sportów Tajlandczyków - walkę kogutów a także podziały wśród mieszkańców - hegomonię lokalnego bogacza i opryszka.
Każde z opowiadań jest inne ale każde w jakiś sposób przybliża nam warunki życia i sposób myślenia Tajlandczyków. Mam ogromną ochotę na więcej i będę dalej prowadzić poszukiwania literatury z tego zakątka świata.
Sightseeing, Rattawut Lapcharoensap, tł. Ingo Herzke, 233 str., Kiepenheuer & Witsch.
wtorek, 16 czerwca 2009
"Die wunderbare Welt der Namen" Rosa i Volker Kohlheim

W drugiej części czytelnik zapoznaje się z nazwiskami - ich pochodzeniem i genezą. Autorzy wskazują znaczenie wielu nazwisk, które aktualnie wzbudzają zupełenie odmienne skojarzenia niż ich prawdziwa etymologia. Opisują także nazwiska zlatanizowane, niemieckie nazwiska, które uległy anglicyzacji, a także nazwiska wyjątkowo długie i nadzwyczaj krótkie.
Kolejna część książki poświęcona jest badaniom o wpływie imion i nazwisk na życie, wybór zawodu, charakter człowieka.
Na końcu odnalazłam rozdział szczególnie ciekawy dla językoznawców, dotyczący mianowicie idiomów pochodzących od imion i nazwisk a także słów, które powstały od nazwisk.
Książka na jedno popołudnie, daje ogólny pogląd onomastyczny dla zupełnych laików, dla mnie nic nowego. Denerowały mnie drobne błędy, dotyczące imion polskich (nie wiem jak to wygląda w przypadku innych imion, tu na pewno mogłam je zweryfikować).
Die wunderbare Welt der Namen, Rosa und Volker Kohlheim, 117 str., Duden.
"Walküren" Thráinn Bertelsson

niedziela, 14 czerwca 2009
"Dom na pustkowiu" Andrea Maria Schenkel

"Rewolucje" J.M.G. Le Clézio

Pierwszy członek rodziny Marro zgłasza się dobrowolnie do wojska by wziąć udział w Rewolucji Francuskiej. Ten młody chłopak poznaje życie żołnierza i zamienia się w pacyfistę, by w końcu emigrować na Mauritius. Tam małżeństwo Marro jest jedyną rodziną sprzeciwiającą się niewolnictwu, współcześnie żyjący Jean z trwogą rejestruje wypadki w Algierii i stara się uniknąć zaciągu do wojska i udziału w wojnie. W czasie swoich podróży obserwuje walkę w różnych zakątkach świata. Opis losów rodziny Marro to właściwie tylko przyczynek do rozważań nad równouprawnieniem niewolników czy emigrantów, nad sensem wojny, nad sensem buntu i o poszukiwaniu własnej życiowej ścieżki. Ilość poruszanych przez Le Clézio wątków nieco mnie przytłaczała, czyniła powieść nieco chaotyczną - dopiero po zakończeniu czytania odgaduję sens, odszukuję znaczenia, wątki, myśli. Le Clézio nie pomija losów żadnej z postaci - koncentruje się niemal na wszystkich, których spotyka Jean - od kochanki po szkolnego przyjaciela.
Chyba jednak wolałabym gdyby autor pozostał przy głównej linii, czuję niedosyt i przytłoczenie ilością niedokończonych wątków, naszkicowanych zaledwie myśli. Niespecjalnie mam ochotę rozważać każdy z nich, choć pewnie takie było zamierzenie autora. Mnie zabrakło uporządkowania. Mimo to warto sięgnąć po tę książkę.
J.M.G. Le Clézio, Revolutionen, tł. Uli Wittmann, 556 str., Kiepenheuer & Witsch.
niedziela, 7 czerwca 2009
"Przy obieraniu cebuli" Günter Grass

Ciagle pozostaje pod wrażeniem języka Grassa - konstrukcja zdań, opisy, porównania są dla mnie majsterszykiem. Nie czyta się Grassa rzutko ale za to jak dogłębnie!
Książka z kategorii - należy przeczytać! Mnie zachwyciła.
Günter Grass, Beim Häuten der Zwiebel, 479 str., dtv.
wtorek, 2 czerwca 2009
"Candy" Kevin Brooks
W jeden dzień przeczytałam:) I co my tu mamy: jest nieśmiały chłopak spod Londynu i jest Candy, tajemnicza dziewczyna, którą przypadkowo poznał przy stacji metra. Krok po kroku Joe odkrywa tajmeniczą Candy - dziewczynę półświatka, uwikłaną w prostytucję i narkotyki. Jej urok przyciąga go do tego stopnia, iż postanawia jej pomóc. Akcja toczy się wartko i z każdą stroną książki śpieszymy do finału. Z założenia jest to powieść dla nastolatków i myślę, że ma szansę na sporą popularność wśród nich. Dla mnie było to tylko czytadło, które połyka się przy śniadaniu i w metrze. Ale czasem miło przeczytać taką książkę.Kevin Brooks, Candy, tł. Anna i Miłosz Urban, 352 str., Media Rodzina.