sobota, 1 stycznia 2011

Stosikowe losowanie 2010 - podsumowanie

Runda 1:


Sara wybiera numer książki dla Anny i jest to 1 - recenzja

Patrycja Antonina wybiera numer książki dla Sary i jest to 1

A-arachne wybiera numer książki dla Kalio i jest to 32 - recenzja

Kalio wybiera numer książki dla Maniiczytania i jest to 22 - recenzja

Anna wybiera numer książki dla A-arachne i jest to 3

Maniczytania wybiera numer książki dla Patrycji Antoniny i jest to 13 - recenzja.


Runda 2:


Patrycja Antonina wybiera numer książki dla Anny (w stosie 34 pozycje) - nr 2 - przerwana

Edith wybiera książkę dla Patrycji Antoniny (w stosie 22 pozycje) - nr 13 - recenzja

Anna wybiera numer książki dla Kalio (w stosie 87 pozycje) - nr 72 - recenzja

Kalio wybiera numer książki dla Maniczytania (w stosie 60 pozycji) - nr 2 - recnezja

Maniaczytania wybiera numer książki dla Edith (w stosie 8 pozycji) - nr 7 - recenzja


Runda 3:


Kalio wybiera numer książki dla Edith (w stosie 13 pozycji) - nr 13 - recenzja

Edith wybiera numer książki dla Anny (w stosie 60 pozycji) - nr 44 - recenzja

Anna wybiera numer książki dla Aquedity (w stosie 7 pozycji) - nr 4

Aquedita wybiera numer książki dla Smoka (w stosie 18 pozycji) - nr 11 - recenzja

Smok wybiera numer książki dla Paidei (w stosie 37 pozycji) - nr 10 - recenzja

Paideia wybiera numer książki dla Maniiczytania (w stosie 70 pozycji) - nr 25 - recenzja

Maniaczytania wybiera numer książki dla Himiliki (w stosie 18 pozycji) - nr 13

Himilika wybiera numer książki dla PatrycjiAntoniny (w stosie 24 pozycje) - nr 23 - recenzja

PatrycjaAntonina wybiera książkę dla Kalio (w stosie 91 pozycji) - nr 24 - recenzja


Runda 4:


Kalio wybiera numer książki dla Anny (w stosie 76 pozycji) - recenzja

Anna wybiera numer książki dla Tuchy (w stosie 35 pozycji)

Tucha wybiera numer książki dla Miss Jacbos (w stosie 20 pozycji) - recenzja

Miss Jacobs wybiera numer książki dla Patrycji Antoniny (w stosie 15 pozycji) - recenzja

Patrycja Antonina wybiera numer książki dla Paidei (w stosie 36 pozycji) - recenzja

Paideia wybiera numer książki dla Molly (w stosie 10 pozycji) - recenzja

Molly wybiera numer książki dla Smoka (w stosie 16 pozycji) - recenzja

Smok wybiera numer książki dla Maniiczytania (w stosie 78 pozycji) - recenzja

Maniaczytania wybiera numer książki dla Izy (w stosie 30 pozycji) - recenzja

Iza wybiera numer książki dla Aquedity (w stosie 11 pozycji)

Aquedita wybiera numer książki dla madmad35 (w stosie 24 pozycje) - recenzja

Madmad35 wybiera numer książki dla Edith (w stosie 22 pozycje) - recenzja

Edith wybiera numer książki dla Hajfy (w stosie 27 pozycji)

Hajfa wybiera numer książki dla Kalio (w stosie 85 pozycji) - recenzja


Runda 5:


Tucha --> PatrycjaAntonina: Mercedes Lackey "Wiatr zmian"

PatrycjaAntonina --> Kalio: Susan Howatch "Za lśniącą zasłoną"

Kalio --> Maniaczytania: John Steinbeck "Na wschód od Edenu"

Maniaczytania --> Smok: Patricia Highsmith "Niedołęga"

Smok --> Maleństwo

Dabarai --> Holly23: Ann Brashares "Stowarzyszenie wędrujących dżinsów"

Holly23 --> Molly

Molly --> Assassin-e

Assassin-e --> Iza: Malcolm Lowry "Pod wulkanem"

Iza --> HEI

Madmad --> Himilika


Runda 6


Edith --> Dabarai

Holly23 --> Patrycja Antonina: Dorota Terakowska "Ono"

Patrycja Antonina --> Paideia: James Graham Ballard "Imperium słońca"

Madmad --> Smok

Smok --> Tucha

Tucha --> Maniaczytania: Elizabeth Kostova "Historyk"


Runda 7


Anna --> Kalio: Maggie Furey "Arcymag"

Kalio --> Patrycja Antonina: Agata Christie "Godzina zero"

Patrycja Antonina --> Tucha: Claire Matturro "Pływanie w negliżu"

Madmad --> Maniaczytania: Bolesław Prus "Faraon"

Maniaczytania --> Vampire_Slayer

Vampire_Slayer --> Barbara


Runda 8


Paideia --> Tucha:

Tucha --> Maniaczytania: Umberto Eco "Imię róży"

Maniczytania --> Madmad: "Bale maturalne z piekła"

Madmad --> PatrycjaAntonina: Olga Tokarczuk "Bieguni"

PatrycjaAntonina --> Edith: Ferenc Máté "Wzgórza Toskanii"


Runda 9


Książkowo --> Edith: M. L. Kossakowska "Więzy krwi"

Edith --> Liliowa:

Paideia --> madmad:

madmad --> PatrycjaAntonina: Johan Theorin "Zmierzch"

PatrycjaAntonina --> Karto_flana: Tony Parsons "Kroniki rodzinne"

Karto_flana --> Futbolowa: Jane Austen "Perswazje"

Anna --> Bluejanet: przerwana

Bluejanet --> a_m_m:

a_m_m --> Kalio:

Kalio --> Maniaczytania: Ahdaf Soueif "Mapa miłości"

Maniaczytania --> Iza: Zofia Kossak "Złota wolność"

Iza --> książkowo: Antonina Kozłowska "Kukułka"


Runda 10:


Paideia --> Patrcyja Antonina: Truman Capote "Śniadanie u Tiffany'ego"

Patrycja Antonina --> Anna: Leena Lander "Rozkaz"

Anna --> ktrya:

ktrya --> karto_flana: Rosellen Brown "Wczoraj i dziś"

Edith --> madmad:

madmad --> niebieska:

niebieska --> książkowo:

Tośka82 --> maniaczytania: Michael D. O'Brien "Dziennik zarazy"

maniaczytania --> Paideia: Romain Rolland "Colas Breugnon"


Runda 11


PatrcyjaAntonina --> Futbolowa: J.K. Rowling "Harry Potter i więzień Azkabanu"

Tośka82 --> Mooly: Zahar Prilepin "Patologie"

Mooly --> Iza: Elisabeth Gaskell "North and south" przerwana

Iza --> niebieska: "Piąta kobieta"

Niebieska --> Edith:

Edith --> liliowa:

liliowa --> karto_flana: Anchee Min "Cesarzowa orchidea"

Karto_flana --> Paideia: A. Gide "Fałszerzy"

Maniaczytania --> książkowo: William Nicholson "Pieśniarz wiatru"

książkowo --> PatrycjaAntonina: Jaclyn Moriarty "Mam łóżko z racuchów"


Runda 12


Anna --> Futbolowa: "Kobiety z wielkiego miasta"

Futbolowa --> niebieska: Simon Montefiore "Saszeńka"

Niebieska --> Karto_flana: Michael Cunningham "Godziny"

Karto_flana --> Iza: Margaret Atwood "Oryks i Derkacz" przerwana

Patrycja Antonina --> Książkowo: Dina Rubina "Pismo Leonarda"

Książkowo --> Maniaczytania: Santa Montefiore "Szkatułka z motylem"

Podsumowanie roku 2010

Spodziewałam się, że w tym roku przeczytałam mniej książek - dwójka urwisów, rozliczne zajęcia i uzależnienie od Internetu skutecznie odciągały mnie od czytania. Mimo to 76 książek jest dla mnie satysfakcjonującym wynikiem. Rozpoczęłam jeszcze 4 książki, które z różnych względów przerwałam. Były to: "Tajemnica rodu Hegartych" Anne Enright, "Invictus" Johna Carlina, "Karin, córka Monsa" Mikki Waltariego oraz "Wierna rzeka" Stefana Żeromskiego.

A jakie kraje odwiedziłam w tym roku? Okazuje si ę, że na pierwszym miejscu znów jest Polska, do tego z taką samą liczbą tytułów jak w 2009. Zobaczcie sami:

Polska 18
Niemcy 8
USA 8
Finlandia 4
Szwecja 4
Islandia 3
Francja 3
Włochy 3
Australia 2
Belgia 2
Czechy 2
Portugalia 2
Tajlandia 2

Po jednej książce przeczytałam z Meksyku, Mozambiku, Kuby, Danii, Holandii, Austrii, Libanu, Węgier, Nigerii, Angolii, Szwajcarii, Irlandii, Konga, Japonii, Iranu, Hiszpanii, Wlk. Brytanii, Kirgizji i Kanady.

Najwięcej książek przeczytałam więc z Europy, bo aż 57. Inne kontynenty wyglądają tak:
Ameryka Północna i Środkowa: 11
Australia i Ocenia: 2
Afryka: 4
Azja: 6
Nie przeczytałam więc znowu ani jednej książki z Ameryki Południowej.

W zeszłym roku planowałam częstsze odwiedzanie Afryki - nie całkiem mi się to udało, ale uważam, że cztery książki to i tak dobry wynik. Chciałam również poznać literaturę Filipin, co nadal pozostaje w sferze planów. Ten zamiar przesuwam więc na 2011 i dodaję do niego odwiedzenie Ameryki Południowej.

Ponownie przeczytałam więcej książek napisanych przez mężczyzn, kobiety były autorkami tylko 21 pozycji. Jednakże nie było to kryterium wyboru lektury, więc i w tym roku ten podział jest przypadkowy.

Udało mi się przeczytać dużo książek po polsku, bo aż 50. Pozostałe czytałam po niemiecku.

Kontynuowałam moje plany czytelnicze i przeczytałam utwory (tylko) 4 noblistów, odwiedziłam 6 nowych krajów i poznałam 4 książki w ramach wyzwania nagrody literackie.

W tym roku rozpoczęłam, bądź kontynuowałam świeżą współpracę z kilkoma wydawnictwami - tak więc aż 29 zrecenzowanych książek, było egemplarzami otrzymanymi od wydawnictw.
Starałam się podsumować efekty współpracy z wydawnictwami i choć ogólnie jestem z niej zadowolona, bo najczęściej otrzymywałam na własną prośbę książki, które i tak zamierzałam przeczytać, to jednak trafiłam na kilka powieści, które nie spełniły moich oczekwiań.

4 książki nie zostały zrecenzowane na tym blogu, gdyż czytałam je specjalnie dla Archipelagu.
Nie mogę nie wspomnieć szerzej o Archipelagu - praca nad artykułami i recenzjami dla magazynu przysparzała mi mnóstwo satysfakcji i stała się świetnym dopełnieniem i rozszerzeniem pisania bloga.

Książka roku to znowu wielka niewiadoma. Próbowałam wybrać 10 książek, które najbardziej mnie poruszyły, które zapamiętałam z różnych względów, lub które po prostu mnie "wci ągnęły". Polecam te pozycje (kolejność chronologiczna):

"Saga Sigrun" oraz "Ja jestem Halderd" Elżbieta Cherezińska
"Hakawati" Rabinah Alameddine
"Die Maurin" Lea Korte
"Połówka żółtego słońca" Chimamanda Ngozi Adichie
"Jedwab" Alessandro Baricco
"Persepolis" Marjane Satrapi
"Biały statek" Czyngis Ajtmatow
"Bestie" Joyce Carol Oates
"Nasza klasa" Tadeusz Słobodzianek

Nie mogę nie wspomnieć o książkach, których słuchałam - w tym roku rozpoczęłam przygodę z audiobookami. Po początkowych problemach z koncentracją przyzwyczaiłam się do słuchania książek i udało mi się poznać w ten sposób 10 powieści.

Dzięki statystykom bloga widzę jak przybywa mi czytelników, aż 87 osób obserwuje moje zapiski, wasze liczne komentarze i ciepłe słowa dają mi energię i chęć do pisania i pracy nad jakością moich recenzji. Kilka tygodni temu zmieniłam wygląd bloga, starając się, by był bardziej przejrzysty. Mnie podoba się teraz dużo bardziej, mam nadzieję, że wam też.

Dużą część książek, które czytam stanowią lektury dla mojej już Pięciolatki. Kilka razy recenzowałam tutaj książki dla dzieci. Nie jestem jednak przekonana czy powinnam to robić nadal, czy może lepiej byłoby założyć w tym celu osobnego bloga. A może nie ma potrzeby zakładania kolejnego bloga o książkach dla dzieci? Prosiłabym was o wasze opinie? Jak widzicie tę kwestię? Przyznam, że nie wiem czy starczy mi czasu - z tego względu zaniedbałam mojego drugiego bloga, a także niemiecką wersję bloga książkowego. Bardzo chciałabym pisywać na nich jednak choć od czasu, do czasu. Decyzję odnośnie książek dla dzieci, uzależnię jednak w głównej mierze od waszych opinii.

Podsumowanie wyszło mi obszerne - było jednak przyczynkiem do wielu rozważań i refleksji nad lekturami. Mam nadzieję, że uda mi się w tym roku czytać dużo mądrych książek, poznawać kolejne zakątki świata i nadal cieszyć się z waszych komentarzy i słów. Drodzy czytelnicy i czytelniczki życzę Wam, by 2011 zaskoczył was pozytywnie i byście 1 stycznia 2012 mogli powiedzieć - to był naprawdę dobry rok!

Na koniec chciałam zamieścić jeszcze jedno zdjęcie - kilka tygodni temu moje chybotliwe stosy książek dorobiły się własnej półeczki. Uwielbiam na nią spoglądać i rozymślać jakie wspaniałe lekury na mnie czekają. Oto ona, skromna ale jaka praktyczna:

Stosikowe losowanie runda 1/2011 - pary

Mooly wybiera numer książki dla Izy (w stosie 160 książek) - 78
Iza wybiera numer książki dla Balianny (w stosie 82 książki) - 8
Balianna wybiera numer książki dla Anny (w stosie 97 książek) - 73
Anna wybiera numer książki dla Moni (w stosie 54 książki) - 45
Moni wybiera numer książki dla Paidei (w stosie 41 książek) - 1
Paideia wybiera numer książki dla Karto_flanej (w stosie 135 książek) - 80
Katro_flana wybiera numer książki dla książkowa (w stosie 44 książki) - 40
Książkowo wybiera numer książki dla Maniiczytania (w stosie 87 książek) - 66
Maniaczytania wybiera numer książki dla Barbary (w stosie 40 książek) - 4
Barbara wybiera numer książki dla PatrycjiAntoniny (w stosie 50 książek) - 13
PatrycjaAntonina wybiera numer książki dla Mooly (w stosie 25 książek) - 3

Proszę o podawanie w komentarzu wybranego numeru oraz tytułu wylosowanej książki a po przeczytaniu linka do recenzji. Efekty stosikowego czytania można znaleźć w zakładce u góry strony.

UWAGA: na przeczytanie wylosowanej książki mamy czas do 31 stycznia.

piątek, 31 grudnia 2010

Statystyka grudzień 2010

Przeczytane książki: 3
Ilość stron: 825

Książki w ramach wyzwania projekt nobliści: 0
Książki w ramach wyzwania nagrody literackie: 0
Książki w ramach wyzwania peryferyjnego: 0

Najlepsza książka: "Lubiewo" Michał Witkowski

Ilość książek w stosie: 108
Ubyło: 2
Przybyło: 15 (z podaja, 4 egzemplarze recenzenckie)

Grudzień to jeden z najsłabyszch miesięcy w tym roku. Trafiły mi się dwie książki do czytania niespiesznego - często w ciągu dnia nie czytałam nic, dopiero wieczorem udawało mi się przejrzeć kilka stron. Szkoda, że na koniec roku trafiła mi się taka niemoc.

wtorek, 28 grudnia 2010

Nowe wyzwanie czytelnicze

Od zmierzchu do świtu będziemy czytać książki, mające w tytule noc i pojęcia jej pokrewne. Padma nareszcie ogłosiła nowe wyzwanie! Nie mogę nie wziąć w nim udziału więc szybciutko przejrzałam stos, by sprawdzić, czy nie mam już w niej odpowiednich książek. Wydaje się być niemożliwym, by w ponad stu książkach nie było ani jednej wpisującej się w ramy wyzwania, ale faktycznie tak jest. Nic jednak nie szkodzi, gdyż postanowiłam wreszcie zaopatrzyć się i przeczytać dwie książki Johana Theorina "Zmierzch" i "Nocną zamieć". Jeśli uda mi się trafić jeszcze na inną książkę z listy (z której nota bene sporo tytułów już przeczytałam), to z chęcią poszerzę moje czytelnicze plany.

Jeśli nie znacie jeszcze wyzwań Padmy, serdecznie was zapraszam do udziału. Zajrzyjcie tu!

"Rock Mann czyli jak nie zostałem saksofonistą" Wojciech Mann


Gdy tylko ukazała się ta książka, bardzo chciałam ją przeczytać. Pana Wojtka bardzo lubię za jego poczucie humoru i barwę głosu. Pamiętam jak z utęsknieniem wyczekiwałam każdego odcinka MdM czy też fascynację Radiem Kolor.

"Rock Mann" nie jest typową biografią, Wojciech Mann skupia się w swojej książce tylko na jego kontaktach z muzyką. Dowiadujemy się więc jak rozpoczęła się jego fascynacja rock and rollem, jak wyglądało zdobywanie płyt i wiadomości muzycznych zza zachodniej granicy w PRL-u oraz przede wszystkim jak początkowe zainteresowanie muzyką stało się zajęciem na cały etat.

Mann dowcipnie i niezwykle barwnie opisuje swoje przygody, spotkania z piosenkarzami poświęcając wiele miejsca na przedstawienie peerelowskich realiów. Nie ukrywam, że te fragmenty najbardziej mnie rozśmieszały, a czasem wręcz wprawiały w rozrzewnienie. Mnóstwo tu także anegdotek i wspomnień, dotyczących gwiazd, którym podczas pobytu w Polsce towarzyszył Mann.
Pan Wojtek zamieszcza w książce swoje osobiste listy najgorszych piosenek, najlepszych koncertów czy najbardziej zdumiewających tekstów, które zachęciły mnie do skonfrontowania ich z moimi własnymi rankingami.

Książka Manna to relaksująca, skrząca się dowcipem lektura - przeczytałam ją z ogromną przyjemnością. Mojemu trzynastomiesięcznemu synowi za to bardzo podobała się żarówiasto różowa okładka, a mnie skład książki i liczne archiwalne zdjęcia.

Moja ocena: 4,5/6 (4,5, bo książka jest zdecydowanie za krótka)

Wojciech Mann, Rock Mann czyli jak nie zostałem saksofonistą, 199 str, Znak.

poniedziałek, 27 grudnia 2010

"Doktor Jeremias" Sebastian Koperski, Wojciech Stamm


W Poznaniu odnalezione zostają zmasakrowane zwłoki dwunastolatki, które podrzucono na Wasserstraße. Poznańska ulica ma taką nazwę, gdyż akcja powieści rozpoczyna się z końcem 1913 roku. Śledztwo przejmuje komisarz Windelband, jednak równolegle własne dochodzenie rozpoczyna lekarz sądowy Anselm Schoen, który przeprowadzał sekcję zwłok dziewczynki. Podczas oględzin dochodzi do nietypowych wniosków i swoimi spostrzeżeniami dzieli się z przyjacielem, lekarzem psychiatrą, Sigmundem Jeremiasem. Dwaj lekarze zagłębiają się w śledztwo i odkrywaj ą zdumiewające fakty.

"Doktor Jeremias" to jednak nie zwykła powieść kryminalna. Sporo tu rozważań filozoficznych, w których zagłębiają się doktor Jeremias i komisarz Windelband. Autorzy starali się oddać atmosferę ówczesnego Poznania - muszę jednak przyznać, że nie całkiem im się to udało. Nie odczułam poznańskiej atmosfery, a książka momentami mi się dłużyła. Brakowało mi także głębszego szkicu postaci - niewiele dowiadujemy się o ich życiu czy charakterze. Nie jest dla mnie jasnym dlaczego akurat doktor Jeremias został tytułową postacią.

Trudno nie ulec porównaniu książki Koperskiego i Stamma do kryminałów Krajewskiego. "Doktor Jeremias" jest powieścią zgoła inn ą i porówynywanie Jeremiasa do Mocka, a Posen do Breslau wypada na niekorzyść tych pierwszych. Porównywanie jest zdecydowanie niesprawiedliwe, bo duet autorów próbował stworzyć powieść zdecydowanie inną, ale zwyczajnie nie mogłam się oprzeć.

Bardzo podoba mi się wydanie książki, a zwłaszcza grafiki zamieszczone między rozdziałami.

Moja ocena: 3/6

Sebastian Koperski, Wojciech Stamm, Doktor Jeremias, 300 str., Zysk i S-ka.

Ukazał się trzeci numer Archipelagu

Dziś ukazał się trzeci już numer Archipelagu w całości poświęcony miastu. To prawie dwieście stron artykułów - wśród nich znalazł się mój artykuł o Berlinie, dwie miejskie wyliczanki o Reykjavíku i Amsterdamie oraz recenzja książki Pepeteli. Zapraszam was serdecznie do ściągnięcia i czytania Archipelagu. Mam nadzieję, że będziecie tak zachwyceni jak ja:)

niedziela, 26 grudnia 2010

Stosikowe losowanie 1/2011

Zapraszam do zgłaszania się do rundy 1. Pary rozlosuję 1 stycznia.

Dla przypomnienia zasady:

1. Celem zabawy jest zmniejszenie liczby książek w stosie.
2. Uczestnicy dobierani są losowo w pary i wybierają numer książki dla partnera.
3. Wylosowaną książkę należe przeczytać do końca miesiąca.
4. Mile widziana recenzja, do której link należy zamieścić na moim blogu.
5. Podsumowanie do wszystkich link wraz z linkami znajduje się w zakładkach u góry strony.
6. Jeśli wylosowana książka jest kolejną częścią cyklu, można zacząć czytanie od pierwszego tomu.

Serdecznie zapraszam do zabawy i czekam na zgłoszenia wraz z podaną liczbą książek w stosie.

piątek, 24 grudnia 2010

sobota, 11 grudnia 2010

"Lubiewo" Michał Witkowski


Chyba wszyscy już "Lubiewo" czytali, ja dotarłam do niego dopiero teraz.
Książkę Witkowskiego podzielić można na dwie części. Pierwsza z nich to rozmowy czy też może wywiad-rzeka z dwoma podstarzałymi wrocławskimi homoseksualistami. Żyją skromnie i oddają się wspomnieniom lepszych czasów. Czasów peerelowskich, w których ciotom dobrze się żyło. Kiedy to wędrowały na pikietę albo pod rosyjskie koszary w odwiecznym poszukiwaniu luja.
Druga część to zbiór przypowiastek, anekdotek i spostrzeżeń z nadmorskiego Lubiewa. Lubiewo to część plaży w okolicach Międzyzdrojów, gdzie rezydują cioty. Witkowski opisuje ich konfrontację z wygolonymi, zakolczykowanymi i zalateksowanymi gejami.

Czytałam już dwie książki Witkowskiego, więc wiedziałam czego się spodziewać na płaszczyźnie językowej. Mimo to powtórzę - styl i język Witkowskiego są świetne. Zachwyca mnie ironia, nietuzinkowść, trafność. W "Lubiewie" nie brak tak że dosadności. Witkowski żongluje językiem dopasowując go do poszczególnych postaci, świetnie naśladuje potoczność, rozmaite maniery językowe, nie szczędzi wulgaryzmów i kolokwializmów.

Największym zaskoczeniem była jednak dla mnie treść. Wiedziałam, że książka ma by ć o gejach i o ich środowisku. Ale teraz wiem, że nic nie wiedziałam. Bo książka o gejach nie jest. Jest o ciotach czyli o gejach PRL. Świat, który opisuje autor, to dla mnie absolutne novum - określę to nawet bardziej dosadnie - pojęcia nie miałam o pikietach, lujach, cwelach, drutowaniu itd. I o ile przez pierwszych sto stron temat mnie interesował, to po pewnym czasie odczuwałam przesyt. No bo ile można czytać o obsesyjnym szukaniu luja? Książkę czytałam więc długo, sięgając po nią tylko wieczorami. Na szczęście Witkowski, poniekąd mimochodem, opisuje zmiany ustrojowe w Polsce oraz ich wydźwięk na środowisko homoseksualistów. Odnalazłam tutaj to, co już spodobało mi się w "Fototapecie" - peerelowski klimat kojarzący mi się jednoznacznie z dzieciństwem.
Witkowski nie boi się również autoironii - wprowadza wszak również swoją osobę do powieści. Bardzo podobał mi się ten zabieg - lubię gdy autor spogląda na siebie z przymrużeniem oka.

Trudno mi jednoznacznie ocenić "Lubiewo" - książka ma właściwie same zalety mimo to "męczyłam" ją naprawdę długo. Pisałam jednak już, że przechodzę znów gorszy czas i w kwestii czytania, i pisania. Może to było przyczyną, a może faktycznie cioty na dłuższą metę potrafią być bardzo męczące:)

Moja ocena: 4/6

Michał Witkowski, Lubiewo, 326 str., korporacja ha!art.

piątek, 3 grudnia 2010

"Dojczland" Andrzej Stasiuk


Książkę przeczytałam już kilka dni temu ale nadal nie mogę wyjść z natłoku zajęć: mniej czytam, jeśli już to czasopisma (bo szybciej i nie wymagają koncentracji), nie mam weny do pisania, stąd ostatnie recenzje niezbyt udane.

"Dojczland" to moja pierwsza książka Stasiuka, przeczytana z ogromnym zainteresowaniem - wszak sama od jedenastu lat Niemców obserwuję. Nie będę jednak analizować i stwierdzać z jakimi faktami się zgadzam, z jakimi nie. Odczucia indywidualne wszak trudno porównywać. Każdy z nas ma inny bagaż doświadczeń, inne oczekiwania, więc inaczej dany naród będzie reflektował.

Stasiuk podczas licznych podróży po Niemczech, w czasie których odbywa multum spotkań autorskich z czytelnikami, stara się oswoić ten kraj. Do oswajania potrzeba mu wspomagaczy. Są to porównania i wspomnienia z krajów mu bliskich czyli z Europy Południowo-Wschodniej. Jest to także nagminne picie whisky. Stasiuk bez piersiówki albo butelki się nie rusza, sporo czasu zajmuje mu poszukiwanie sklepów, gdzie kupi nową butelczynę.
Jego wizja Niemiec, a zwłaszcza Niemców ukazuje się więc poprzez zamroczenie alkoholowe.

Wizja Stasiuka nie jest optymistyczna, skrupulatnie wyszukuje potknięcia Niemców (palenie pod tabliczką z zakazem itd), postrzega brzydotę (krajobraz industrialny, ogródki działkowe) i automatyzm działania. Prześmiewczo traktuje jednak także Słowian i innych cudzoziemców mieszkających w Niemczech. Każdemu się dostaje:)

Sposób pisania Stasiuka wymaga sporo uwagi czytelnika - brak tu linearności, czy chronologii. Jego opowieści i wspomnienia pączkują, rozrastają się, gubią w dygresjach. Gdy jednak zasmakowałam w takim stylu, zaczęły mnie Stasiukowe przypowiastki bawić. Żałuję, że książka ma tylko niewiele ponad sto stron, bo chętnie ujrzałabym tu głębsze rozwinięcie niektórych wątków.

Reasumując nie żałuję lektury, ale nie podejrzewam, bym z niej wiele wyniosła. Na półce mam jeszcze jedną książkę Stasiuka i już jestem jej ciekawa.

Moja ocena: 4/6

Andrzej Stasiuk, Dojczland, 112 str., Czarne

środa, 1 grudnia 2010

Stosikowe losowanie runda 12 - pary

Anna wybiera numer książki dla Futbolowej (w stosie 150 książek) - 4
Futbolowa wybiera numer książki dla niebieskiej (w stosie 30 książek) - 17
Niebieska wybiera numer książki dla Karto_flanej (w stosie 139 książek) - 81
Karto_flana wybiera numer książki dla Izy (w stosie 150 książek) - 1
Iza wybiera numer książki dla Paidei (w stosie 42 książki) - 7
Paideia wybiera numer książki dla PatrycjiAntoniny (w stosie 49 książek) - 44
PatrycjaAntonina wybiera numer książki dla książkowa (w stosie 35 książek) - 30
Książkowo wybiera numer książki dla Maniiczytania (w stosie 80 książek) - 25
Maniaczytania wybiera numer książki dla Anny (w stosie 84 książki) - 12

Proszę o podawanie w komentarzu wybranego numeru oraz tytułu wylosowanej książki a po przeczytaniu linka do recenzji. Efekty stosikowego czytania można znaleźć w tym miejscu.

UWAGA: na przeczytanie wylosowanej książki mamy czas do 31 grudnia.

wtorek, 30 listopada 2010

Statystyka listopad 2010

Przeczytane książki: 7 i czasopisma
Ilość stron: 1500

Książki w ramach wyzwania projekt nobliści: 1
Książki w ramach wyzwania nagrody literackie: 1
Książki w ramach wyzwania peryferyjnego: 0

Najlepsza książka: "Ja jestem Halderd" Elżbiety Cherezińskiej i "Nasza klasa" Tadeusza Słobodzianka

Ilość książek w stosie: 95
Ubyło: 7
Przybyło: 17 (z Tauschticketu, podaja, własne zakupy)

W tym miesiącu śledziłam na kilku blogach dyskusje dotyczące egzemplarzy recenzenckich. Stałam na stanowisku, iż nie widzę potrzeby oznaczania recenzowanych książek jako pochodzących od wydawnictwa, skoro mam specjalną zakładkę z wypisanymi wydawnictwami. Zauważyłam jednak, że zdarza mi się recenzować książki tych wydawnictw, które sama kupiłam. Tak więc powstała nowa etykieta, by uniknąć ewentualnych nieporozumień.

poniedziałek, 29 listopada 2010

"Nasza klasa" Tadeusz Słobodzianek


Trudno coś napisać, by nie przegadać. Trudno ująć w słowa myśli, wrażenia, uczucia.

Sztuka podzielona jest na czternaście lekcji (jak czternaście stacji drogi krzyżowej?), w których udział bierze dziesięciu uczniów naszej klasy.
Słobodzianek przedstawia współżycie uczniów przed tragedią, jako centralny punkt sztuki maskarę Żydów, a następnie życie po tragicznych wydarzeniach.
Sztuka nie jest konkretnie umiejscowiona ale wiadomym jest, że autor opiera się na wydarzeniach z 10 lipca 1941 roku w Jedwabnem.
Więcej o treści nie chcę pisać, losy bohaterów są tu bowiem przyczynkiem do rozważań nad całą gamą tematów. Pierwszym odczuciem jakie początkowo zablokowało kolejne myśli, była niemoc, niezrozumienie, bezsilność wręcz. Po raz kolejny stawiam sobie pytanie jak to możliwe, co kieruje człowiekiem, że potrafi zmienić się do tego stopnia. Jak działa psychologia tłumu? I wreszcie jak ja bym się zachowała? Do jakiego stopnia należy rozliczać się z przeszłością - gdzie przebiga granica, czy należy zawrzeć pokój?

Jeden z uczniów naszej klasy wyjeżdża tuż przed wybuchem wojny do USA. Stamtąd pisze listy do klasowych kolegów i koleżanek, nie wiedząc o tym, co wydarzyło się w rodzinnym miasteczku. Jego liczna rodzinna, skrupulatnie wyliczone potomstwo, kontrastuje z losami pozostałych, którzy, niezależnie od faktu przeżycia zagłady, nie mieli szczęśliwego życia. Abram wydaje się pełnić rolę klasowego sumienia.

Pisząc te słowa odnoszę jednak ciągle wrażenie, że mogłabym wszystkie słowa zastąpić jednym: czytajcie!
Bardzo chciałabym zobaczyć tę sztukę w teatrze.

Moja ocena: 6/6

Tadeusz Słobodzianek, Nasza klasa, 108 str., słowo/obraz terytoria

"Erynie" Marek Krajewski


Nowy kryminał Krajewskiego oznacza rozstanie z Breslau, przenosimy się setki kilometrów na wschód - do Lwowa. Znany z "Głowy Minotaura" Edward Popielski chciałby już zrezygnować z pracy w policji, ale ulega presji Lwowian i przejmuje śledztwo w wyjątkowo okrutnym morderstwie małego dziecka. Morderstwo zostało zainscenizowane jako rytualny mord, dokonany przez Żydów. Popielski, sam dziadek małego chłopca, zaciekle angażuje się w śledztwo, nawiązując kontakty z królem żydowskiego półświatka.

Krajewski epatuje brutalnością i ohydą - to nie jest książka dla osób wrażliwych. Równocześnie autor rewelacyjnie opisuje Lwów tuż przed rozpoczęciem drugiej wojny światowej - opisy mieszkańców miasta, lwowskiego półświatka, ulic, fabryk są, z pewnością częściowo dzięki zastosowaniu lwowskiej gwary, bardzo plastyczne. Podobnie ma się rzecz z przedstawieniem Popielskiego - wielbiciela dobrego jadła, łaciny, matematyki i dam lekkich obyczajów. Tak, nie mylicie się, Popielski bardzo przypomina Mocka. I nieco przeszkadzały mi te paralele, bo jednak Mocka polubiłam i wolałabym, by Popielski nie był jego kalką.

"Erynie" bardzo przypominają poprzednie powieści Krajewskiego, co widzieć można dwojako: jako powielanie wypracowanego wzoru lub jako stosowanie sprawdzonej receptury. Powiedzmy, że przychylę się do opcji numer dwa i zobaczymy jaki będzie kolejny kryminał Krajewskiego. Bo chyba będzie?

Krajewski nie opuścił całkowicie Breslau - wrócił do współczesnego Wrocławia, gdzie kończą się "Erynie". Wspominam o tym, bo zakończenie powieści, mimo nieco naciąganych faktów, bardzo mi się podobało.

Nie zachwyciła mnie okładka "Eryni", wolałam okładki poprzedniego wydawcy. Za to bardzo podoba mi się układ stron. Niestety zaraz na początku trafiłam na błąd:
"...Tego lipcowego poranka zniosłaby wszystko (...) wysłuchiwać tych starych ludzi, którzy w sierpniowym upale ..."

Sporo krytyki uzbierało się ale mimo to polecam kryminały Krajewskiego. Ja na pewno po kolejny sięgnę.

Moja ocena: 4/6

Marek Krajewski, Erynie, 271 str., Znak.

czwartek, 25 listopada 2010

Stosikowe losowanie - runda 12

Zapraszam do zgłaszania się do rundy 12. Pary rozlosuję 1 grudnia.

Dla przypomnienia zasady:

1. Celem zabawy jest zmniejszenie liczby książek w stosie.
2. Uczestnicy dobierani są losowo w pary i wybierają numer książki dla partnera.
3. Wylosowaną książkę należy przeczytać do końca miesiąca.
4. Mile widziana recenzja, do której link proszę zamieścić na moim blogu.
5. Podsumwanie wszystkich rund wraz z linkami do recenzji zamieszczam tu.
6. Jeśli wylosowana książka jest kolejną częścią cyklu, można zacząć czytanie od pierwszego tomu.

Serdecznie zapraszam do zabawy i czekam na zgłoszenia wraz podaną liczbą książek w stosie.

środa, 24 listopada 2010

Pomyliłam i przegapiłam

Myślałam, że dopiero 25, a to już 20 listopada minęły cztery lata, gdy napisałam pierwszy post na tym blogu. Przytłoczona ilością listopadowych okazji do świętowania (od kilkunastu dni jestem mamą Roczniaka i Pięciolatki) oraz trudem aranżowania się z aktualną aurą, zapomniałam o tak ważnej dla mego blogowego życia dacie. W tym roku nie będzie podsumowania ani pompatycznych zdań. Po prostu dziękuję wam za to, że czytacie, komentujecie i dajecie sens mojej pisaninie.

sobota, 20 listopada 2010

"Ja jestem Halderd" Elżbieta Cherezińska


Halderd rodzi się w Ase, gdzie spędza pierwsze lata życia. Jej ród ubożeje po tym, jak został zobowiązany do spłacenia wergeldu po zabójstwie dokonanym przez jej brata. Rodzina opuszcza swą posiadłość, by zamieszkać w nędznej chałupie. Halderd niczego tak nie pragnie, jak opuszczenia chaty i zamieszkania w godnych warunkach. Gdy więc nadarza się okazja do zamążpójścia, chętnie opuszcza rodziców i udaje się na nauki do wuja.

Dla osób, które czytały "Sagę Sigrun" akcja tej powieści nie powinna kryć większych niespodzianek - wydarzenia historyczne jak i rodzinne w Ynge wspomniane już zostały w pierwszej części Północnej Drogi. Mimo to powieść Cherezińskiej wciąga i to od dosłownie pierwszej strony. Nieczęsto trafiam na książki, które tak szybko wciągają w swój świat. Ale "Ja jestem Halderd" nie ujmuje tylko wartką akcją i owym "wciągnięciem", które nie pozwala odłożyć książki do późna w noc, a w przerwach w czytaniu zajmuje umysł losami bohaterów. Powieść zachwyca niemal wszystkim. Językiem, całkiem innym niż w "Sadze Sigrun" - surowszym, bardziej twardym, hardym rzekłabym. Język ten bowiem pasować ma do głównej bohaterki - Halderd. Trudno w niej na początku doszukać się kobiecości - to nie słodka dziewczynka, a chłopczyca, która nagle staje się żoną jarla. Halderd to twarda sztuka: zaciska zęby i dąży do wyznaczonych sobie celów. Wbrew tradycji nie ogranicza się tylko do prowadzenia domu. Mimo że to zajęcie nie sprawia jej przyjemności, wypełnia je sumiennie. Lecz gdy tylko dostaje możliwość większego zaangażowania się w politykę, czyni to umiejętnie i sprytnie. Z tego względu więcej w tej powieści wydarzeń historycznych, politycznych posunięć i planów. Cherezińska świetnie przemyca te informacje, nie zakłócając akcji powieści.

Nie sposób czytać i recenzować drugiego tomu cyklu, bez porównywania go z pierwszym. Oczekiwałam powieści równie dobrej, jak pierwsza i dostałam ją. Halderd to jednak zupełnie inna bajka niż Sigrun. Halderd to twarda sztuka, co w kaszę sobie napluć nie da. Jej problemy odbiegają od tych, które zaprzątały głowę Sigrun, nie miała wszak takiego szczęścia w doborze męża. Cherezińska zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Potrafiła stworzyć książkę odrębną, nie powielającą schematu, a przede wszystkim potrafiła zmienić styl pisania. Muszę przyznać, że przez pierwszych sto stron podświadomie chyba kontrolowałam autorkę - czy stylu nie powiela, czy nie powtarza się, czy nie kopiuje. Naprawdę niepotrzebnie. Siłą tej książki jest bowiem fakt, że autorka naświetla ten sam czas oczami innej osoby. Z ciekawością śledziłam wszystkie moemnty, gdy losy Halderd i Sigrun się krzyżowały i żałowałam, że już nie pamiętam bardzo dokładnie odczuć Sigrun.

Oprócz Halderd Cherezińska świetnie naszkicowała postać jej towarzyszki - Szczury. Tajemnicza, pełna niedpowiedzeń pozostawia czytelnikowi pole do spekulacji. Przepadam za takimi postaciami.

Moja ocena: 6/6

Elżbieta Cherezińska, Ja jestem Halderd, 472 str., Zysk i s-ka.

niedziela, 14 listopada 2010

"Wierna rzeka" Stefan Żeromski


Czytałam "Ludzi bezdomnych", "Przedwiośnie" oraz "Syzyfowe prace" - czyli lektury obowiązkowe, z których podobała mi się tylko ta ostatnia. Już nie pamiętam dlaczego więc postanowiłam poznać inne utowry Żeromskiego i kupiłam "Wierną rzekę". Przeleżała u mnie kilka dobrych lat i dopiero los zadecydował, że po nią sięgnęłam. Z tej dość szczupłej powieści (160 stron) przeczytałam jednak tylko 100 stron.

Akcja powieści rozgrywa się podczas powstania styczniowego - ciężko ranny powstaniec doczołguje się do wioski, gdzie znajduje schronienie w zrujnowanym i obrabowanym dworku. Jego opiekunką jest Salomea Brynicka - uboga szlachcianka, która wraz z kucharzem Szczepanem strzeże domostwa zwierzchników jej ojca. Salomea z oddaniem pielęgnuje powstańca oraz ukrywa go narażaj ąc życie przed Rosjanami.

O ile sama treść powieści jest jeszcze do zaakceptowania, to styl Żeromskiego ociera się o grafomaństwo. I piszę to z całą świadomością. Rozumiem, że to powieść dziwiętnastowieczna, patriotyczna, do tego romans ale, litości, niektóre opisy są wręcz śmieszne, miast być tragicznymi. Choćby takie zdanie:

"Patrz ąc na tę obcą, a tak czarującą istotę, która jego istność najbardziej osobistą, jego rany i najohydniejszy brud przemyła z wesołą naturalnością i dobrą prostotą, zachłysnął się od szlochów szczęścia."

czy

"Powiedziawszy to słowo męczeńskie i bohaterskie - zdobywszy się wobec tych wszystkich mężczyzn noszących oręż na najwyższe dziewicze poświęcenie spłonęła nagle od pożaru wszystkiej krwi, która w jej żyłach pędziła."

(Powyżej Salomea skłamała, że krew na sienniku jest jej, a nie z ran podopiecznego.)

Dotąd nie rozumiałam dyskusji na temat lektur szkolnych. Sama czytałam wszystkie i stałam na stanowisku, że nie ma co lamentować, czytać trzeba oraz polskie dziedzictwo poznawa. Po "Wiernej rzece" zmieniłam zdanie, bo nie sądzę, żeby styl Żeromskiego w pozostałych jego powieściach był zjadliwszy. Nie wyobrażam sobie czytać tej powieści w wieku nastoletnim. Przejrzałam aktualny spis lektur dla gimnazjum i liceum i stwierdziłam, ze zdumieniem, że od moich czasów nic się właściwie nie zmieniło. Nadal królują te same powieści, nadal niemal całkowicie brak literatury europejskiej, nie mówiąć już o światowej. Literatura współczesna w stanie szczątkowym. Co o tym sądzicie? Uważacie, że należałoby ten spis odkurzyć? Słyszałam, że teraz już nikt lektur nie czyta, a powieści omawiane są na podstawie ekranizacji lub fragmentów. Ale chciałabym odrzucić ten fakt i zastanowić się nad samym kanonem, z założeniem, że jednak lektury są czytane.

Moja ocena: 2/6

Stefan Żeromski, Wierna rzeka, 160 str., Czytelnik.

czwartek, 11 listopada 2010

"Good night, Dżerzi" - wyniki losowania

Prawie Pięciolatka ponownie chętnie wylosowała osobę, do której prześlę książkę Janusza Głowackiego. Szczęśliwcem okazała się być


Tośce gratuluję i proszę o kontakt - adres mailowy jest w moim profilu. Dziękuję za udział w losowaniu!

wtorek, 9 listopada 2010

"Good night, Dżerzi" Janusz Głowacki i LOSOWANIE


Dawno temu, a konkretnie na pierwszym roku studiów, pochłonęłam wszystkie książki Kosińskiego. Pamiętam swój zachwyt, ale od tego czasu już z tym autorem nie miałam styczności. Dlatego bardzo się ucieszyłam, gdy wydawnictwo Świat Książki, zaproponowało mi przeczytanie tej pozycji. Głowacki bowiem podjął próbę napisania "biografii" Jerzego Kosińskiego. Celowo wstawiłam słowo biografia w cydzysłów, gdyż nie należy się tu spodziewać zwyczajnej biografii.

Książka pełna jest notek, dialogów, scen z przygotowywanej sztuki teatralnej o Dżerzim, spotkań, rozmów. Głowacki opisuje nowojorskie życie - imprezy dla tych ze szczytu i dla tych, którzy chcieliby się tam znaleźć, knajpy, kluby, seks, kombinacje. W tym wszystkim lawiruje Dżerzi - zawsze elegancki, zainteresowany seksem i pięknymi kobietami, tajemniczy i .... zagubiony. Poznajemy Kosińskiego widzianego oczami przeróżnych osób - jego wielbicieli, jak i przeciwników, którzy pod znakiem zapytania stawiają jego talent pisarski i sam fakt stworzenia jakiejkolwiek książki, nie mówiąc już o prawdziwości wydarzeń, opisanych w "Malowanym ptaku". Głowacki niczego nie wyjaśnia, pozostawia ocenę czytelnikowi - on tylko obserwuje i opisuje.

Początkowo trudno było mi odnaleźć się wśród mnogości postaci, które nagle znikają, by kilka stron dalej wrócić na karty powieści. Książkę najlepiej czytać bez dłuższych przerw, z należytą koncentracją. Warto jednak poczynić ten, wszak niewielki, wysiłek, by poznać świat Dżerziego z punktu widzenia kogoś, kto obraca się w tym samym środowisku.
Mnie powieść Głowackiego zachęciła do odświeżenia sobie prozy Kosińskiego.

Premiera książki 10 listopada! Zapraszam na stronę książki.

Moja ocena: 4/6

Jeśli również chcielibyście poznać bliżej Dżerziego, zapraszam do pozostawienia krótkiej informacji w komentarzach. Jeśli znacie prozę Kosińskiego ciekawa jestem waszych wrażeń.
Losowanie 11 listopada po południu.

Janusz Głowacki, Good night, Dżerzi, 314 str., Świat Książki.

poniedziałek, 1 listopada 2010

"Teresa Desqueyroux" François Mauriac


Tytułowa Teresa to osoba inteligentna, myśląca, która zostaje wydana za Bernarda, by połączyć ich majątki. To zaaranżowane małżeństwo nie może być szczęśliwe, mimo że początkowo Teresa podchodzi do niego z entuzjazmem. Bernard jest bowiem prostakiem, osobą o ciasnych poglądach, dla której najważniejszy jest honor rodziny. Teresę męczy małżeństwo, doprowadza ją do apatii i złej kondycji psychicznej. Gdy więc trafia się okazja, Teresa truje męża. Powieść rozpoczyna się w momencie, gdy Teresa opuszcza więzienie, gdyż dzięki koneksjom ojca-polityka i na prośbę męża i jego rodziny została uniewinniona. Takie działanie było konieczne, by ocalić honor rodziny Bernarda i umożliwić jego siostrze dobre (również zaaranżowane) zamążpójście.

Cała powieść zasadza się na rozważaniach Teresy, która poszukuje motywu, impulsu, który popchnął ją do tego czynu. Teresa, wracając do domu, układa przemowę, w której chce podzielić się z mężem swoimi rozważaniami. Nadarenie. Bernard ma już plan na jej dalsze życie. Mauriac naszkicował świetne studium kobiety niezrozumianej i depresyjnej. Kobiety, której dane jest żyć w nieodpowiednim miejscu i czasie. Mimo że bohaterka nie wzbudziła mojej symaptii, to potrafiłam zrozumieć jej motywy działania oraz z nią współodczuwać. Zaskakującym dla mnie jest faktem, że mężczyzna tak znakomicie potrafił przedstawić kondycję psychiczną kobiety. Dodać należy, że powieść zadziwia swym uniwersalizmem - wszak powstała na początku lat trzydziestych ubiegłego wieku. Mimo to, podczas czytania, nie miałam wrażenia, że straciła na aktualności zwłaszcza jeśli chodzi o problemy jakie porusza Mauriac: uwikłanie w życiu, zależność od innych, brak zrozumienia.

Podobał mi się również styl autora - wyważone, eleganckie zdania, pięknie przełożone przez Marię Wańkowiczową. Zobaczcie sami:

"Na tym polegała tragedia: nie było żadnego powodu do zerwania więzów i nie można było sobie wyobrazić zdarzenia, które by przerwało ten stan mający trwać aż do śmierci. Na to, by się z kimś nie zgadzać, trzeba go spotykać na jakimś terenie i mieć możność starcia się z nim. Teresa tej możności nie miała, jeśli chodzi o Bernarda, a tym bardziej o teściów; słowa ich nie dosięgały jej, nie myślała nawet, że należy coś odpowiedzieć. Czyż posługiwali się tym samym językiem?Nadawali słowom przecież odmienne znaczenie."

François Mauriac, Teresa Desqueyroux, tł. Maria Wańkowiczowa, 123 str., PAX.

Stosikowe losowanie runda 11 - pary

PatrycjaAntonina wybiera numer książki dla Futbolowej (w stosie 201 książek) - 156
Futbolowa wybiera numer książki dla Anny (w stosie 64 książki) - 61
Anna wybiera numer książki dla tośki82 (w stosie 28 książek) - 16
Tośka82 wybiera numer książki dla Mooly (w stosie 10 książek) - 7
Mooly wybiera numer książki dla Izy (w stosie 155 książek) - 100
Iza wybiera numer książki dla niebieskiej (w stosie 28 książek) - 5
niebieska wybiera numer książki dla Edith (w stosie 56 książek) - 35
Edith wybiera numer książki dla liliowej (w stosie 9 książek) - 5
liliowa wybiera numer książki dla karto_flanej (w stosie 90 książek) - 24
Karto_flana wybiera numer książki dla Paidei (w stosie 39 książek) - 9
Paideia wybiera numer książki dla maniiczytania (w stosie 78 książek) - 42
Maniaczytania wybiera numer książki dla książkowa (w stosie 33 książki) - 6
Książkowo wybiera numer książki dla PatrycjiAntoniny (w stosie 45 książek) - 21


Proszę o podawanie w komentarzu wybranego numeru oraz tytułu wylosowanej książki a po przeczytaniu linka do recenzji. Efekty stosikowego czytania można znaleźć w tym miejscu.

UWAGA: na przeczytanie wylosowanej książki mamy czas do 30 listopada.