poniedziałek, 31 stycznia 2022
"Koniec świata, umyj okna" Agnieszka Jelonek
sobota, 29 stycznia 2022
"Tregasteinn" Arnaldur Indriðason
Narracja jest tak nudna i tak przewidywalna, że dokończenie tej książki było dla mnie męczarnią. To już nie jest dawany Indriðason, choć widać tu wyraźnie jego ciągoty do wątków historycznych, ukazania dawnego Reykjaviku, ale sama intryga jest niestrawna. Jedynymi ciekawymi fragmentami były te dotyczące życia sprzed czterdziestu lat.
Moja ocena: 2/6
Arnaldur Indriðason, Tiefe Schluchten, tł. Kristof Magnusson, czyt. Walter Kreye, 400 str., Lübbe Audio 2021.
piątek, 28 stycznia 2022
"Archiwum zagubionych dzieci" Valeria Luiselli
sobota, 22 stycznia 2022
"Niewidzialne kobiety. Jak dane tworzą świat skrojony pod mężczyzn" Caroline Criado-Perez
Jeśli napiszę, że to lektura obowiązkowa, nie odkryję Ameryki. Pewna jestem, że ci, którzy po tę książkę powinni sięgnąć przede wszystkim, czyli biali mężczyźni w średnim wieku, po nią nie sięgną. Te stwierdzenia dopełniają moje zdecydowanie smutne i otrzeźwiające refleksje po lekturze tej książki.
Criado-Perez wykonała tytaniczną pracę, zbierając dane do tej publikacji. Setki przypisów, setki cytatów, setki odwołań, systematyczność, porządek, konsekwencja w przedstawianiu tych danych. Wszystkie te dane dotyczą kobiet i tego, jak od zawsze pomijane są w przestrzeni publicznej. W każdej przestrzeni. I w medycynie, w miejscu pracy i w języku.
Język jest mi tu najbliższy, bo przekonana jestem od zawsze, że kształtuje rzeczywistość. A największym dowodem na to była moja kilkuletnia córka oburzona nieistnieniem kobiet w języku książek dla dzieci. Obruszały jej zwroty w rodzaju męskim, męskie końcówki i systematyczne pomijanie dziewczynek - mówię tu o kilkulatce. I mówię o książkach starannie wybieranych, nie o przypadkowych publikacjach. Wtedy jeszcze skrupulatniej zaczęłam zwracać uwagę na używanie obu końcówek w zwrotach czy na feminatywy. Do dziś wzdragam się, gdy czytam, gdy kobiety mówią o sobie: jestem fotografem, jestem dyrektorem, jestem pracownikiem. Nie zgadzam się na to, że męska forma zawodu nadaje mu rzekomo większego prestiżu! Ale to taka moja osobista wycieczka przy okazji lektury.
Criado-Perez analizuje sytuację kobiet na każdej płaszczyźnie życia. I często są to bardzo prozaiczne sprawy, jak toalety publiczne. Okazuje się, że nasza przestrzeń życiowa kreowana jest pod mężczyzn, a rolą kobiet jest dostosowanie się do niej. Jeszcze gorzej ma się sytuacja na rynku pracy - poczynając od procesu szukania pracy poprzez urlop macierzyński, a na wieku emerytalnym kończąc. Nie inaczej jest w kwestii czynności opiekuńczych, które wykonywane są prawie tylko przez kobiety i znacząco przyczyniają się to PKB, nie niosąc ze sobą żadnej gratyfikacji dla kobiet. Najgorzej sytuacja ma się jednak z opieką medyczną. Cała współczesna medycyna skierowana jest na procedury leczenia białego mężczyzny - chodzi tu o badania leków czy chorób, sposoby wdrażania leczenia czy priorytet w przeprowadzaniu operacji, ale także kształcenie lekarzy. Zatrważająca jest świadomość, że jako kobiety często stoimy na przegranej pozycji, bo nasze ciało działa zupełnie inaczej od męskiego. Tak jest też w przypadku wypadków samochodowych - bezpieczeństwo samochodów testowane jest głównie na męskich fantomach.
Większość z przytaczanych przez autorkę nierówności była mi znana, choć oczywiście nie wszystkie lub nie w takim stopniu, jak są opisane. Tutaj przede wszystkim brakowało mi wiedzy w kwestii sytuacji w obozach dla uchodźców czy udzielaniu pomocy po katastrofach.
Criado-Perez ma także pomysł na rozwiązanie tych problemów. Pomysł bardzo prosty - wystarczy zapytać kobiety. Dopuścić jej do organów decyzyjnych, uwzględnić ich zdanie. Tak proste i tak niewykonalne!
Nie jestem jednak zadowolona do końca z tej lektury. Czasami miałam wrażenie, że autorka dobiera badania pod tezę, choć nie jestem oczywiście tego w stanie udowodnić i jestem zdolna jej to wybaczyć. Bardziej poległam na stylu - wiele rozdziałów to przytaczane jedne po drugich dane. Takie statystyki naprawdę ciężko się czyta, zwłaszcza, że autorka bardzo często powtarza tę samą tezę, gdy te dane omawia. To nie jest reportaż, który dobrze się czyta, to raczej mozolna lektura i przedzieranie się przez dziesiątki cyfr i statystyk. Oczywiście warto, ale może lepiej czytać tę książkę na raty.
Moja ocena: 5/6
Caroline Criado-Perez, Unsichtbare Frauen: Wie eine von Männern gemachte Welt die Hälfte der Bevölkerung ignoriert, tł. Stephanie Singh, 494 str., BtB 2020.
wtorek, 18 stycznia 2022
"Chlorek sodu" Jussi Adler Olsen
niedziela, 16 stycznia 2022
"The Night Watchman" Louise Erdrich
wtorek, 11 stycznia 2022
"Pat z Srebrnego Gaju" Lucy Maud Montgomery
Pat poznajemy jako kilkulatkę i towarzyszymy jej aż do osiągnięcia dorosłości. To rezolutna dziewczynka, która wychowuje się wśród licznego rodzeństwa, a jej najważniejszą powiernicą jest Judysia - pomoc domowa. Judy pochodzi z Irlandii i jej liczne monologi utrzymane są w dialekcie i pełne są galickich wierzeń. To właśnie Judysia ma największy wpływ na wychowanie i kształtowanie światopoglądu Pat. Matka jest wieczną nieobecną. I chociaż w rodzinie wszyscy ją kochają i poważają, co uwydatnione jest pod koniec książki, to trudno w to uwierzyć, skoro przewija się tylko w tle. Nie w powieści praktycznie żadnych interakcji między Pat a mamą, dziewczynka z wszystkimi problemami zwraca się do Judy.
Pat bezgranicznie za to kocha swój dom i ogród. Jej największym marzeniem jest, by rodzina nigdy się nie rozstała i wiecznie mieszkała w Srebrnym Gaju. Dziewczyna z niechęcią podejmuję naukę, by wyszkolić się na nauczycielkę, ponieważ nie ma żadnych ambicji naukowych czy zawodowych. W odróżnieniu do innych powieści Montgomery, Pat nie ma także zadatków na pisarkę, ale uwielbia czytać poezję i nadawać nazwy różnym miejscom. Niestrawne jest natomiast charakterystyczne dla ówczesnych czasów podejście do kobiet - ciągłe ocenianie wyglądu, stroje, rozmowa o zamążpójściu jako jedynym celu życia.
Życie Pat to nie tylko piękne wydarzenia - są tu oczywiście trudne chwile związane ze stratą i śmiercią. Wątek śmiertelnej choroby, z której główna bohaterka ledwo wychodzi, wydaje się być typowy dla twórczości Montgomery tak samo jak wielka niezauważona miłość. Przyznam, że męczyły mnie te sztampowe rozwiązania podobnie jak wyżej wspomniane monologi. Zresztą cała narracja zasadzona jest właśnie na rozmowach Pat z Judysią, co po jakimś czasie staje się monotonne.
Najciekawsze są piękne opisy przyrody, wyspy, okolic i samego domu oraz ogrodu. Montgomery maluje piórem, tworząc bardzo sugestywne obrazy, ale to nie wystarczy, żeby ta powieść mogła zainteresować.
Moja ocena: 3/6
L.M. Montgomery, Pat of Silver Bush, 278 str., Seal Books 1988.
sobota, 8 stycznia 2022
Statystyka grudzień 2021
Przeczytane książki: 11
czwartek, 6 stycznia 2022
"Miroloi" Karen Köhler
środa, 5 stycznia 2022
"Pakistańskie wesele" Maja Klemp
Ta książka została wybrana na lekturę grudnia przez klub książkowy Polek na Obczyźnie. Skoro tak, to trzeba było przeczytać. Zresztą cenię bardzo felietony Mai i jej cięte pióro oraz sarkastyczne poczucie humoru. Przekonałam się jednak nie po raz pierwszy, że to co się sprawdza w krótkiej formie, w długiej jest zupełnie niestrawne. Już pierwszy rozdział tej książki był dla mnie ogromnym wyzwaniem, nie spodziewałam się, że jednak dopiero pod koniec książki cokolwiek mnie w niej zainteresuje.
Maja opisuje dwutygodniowe wakacje w Pakistanie, których celem była obecność na ślubie i weselu w rodzinie jej męża. Zanim jednak autorka do Pakistanu doleci, dowiemy się, którymi liniami lepiej się lata i gdzie można zabrać więcej bagażu. Bo bagaż to bardzo ważna sprawa, ubrania, biżuteria i kosmetyki są sprawami najwyższej wagi i zajmują w opowieści dziesiątki stron. Dowiadujemy się więc niemal na każdej stronie, co kto ma na sobie, w jakiej kombinacji, w jakich kolorach, w jakim kroju, do tego jakie buty, szale, biżuteria i makijaż. Wszystkie stroje autorki opisane są w detalach, co gorsza to samo dotyczy dodatków i makijażu. Tu podane są nawet rodzaje szminki i innych cudów. To są sprawy, które interesują mnie tak mało, że przyznaję sobie medal za przebrnięcie przez te wszystkie opisy. Ale to nie wszystko - są jeszcze wizyty w sklepach, u krawca, w salonie piękności i znowu: materiały, stroje, kroje, kolory. Do wyrzygania. Może bym jeszcze te tekstylne fragmenty jakoś przełknęła, gdyby nie były one powiązane z ocenianiem. Narratorka bardzo chętnie ocenia bowiem wygląd innych. I nawet jeśli rozumiem, że przyjęła taką konwencję w swojej książce i że w efekcie większość z członków rodziny lubi albo polubi, to niestety nie potrafiłam dać na luz. Sarkazm to naprawdę wspaniałe narzędzie, którego sama zapewne nadużywam, ale sarkazm w każdym zdaniu zaczyna się niemiło odbijać. Tak samo jak ciągłe opisywanie wyglądu, zachowania, wyrazu twarzy w słowach dalekich od obiektywnych.
Autorka też chętnie i dużo pisze o sobie, kreując się zarazem na rozpieszczoną lalkę. Poznajemy ją więc jako osobę, której nic nie smakuje albo która niczego nie je, która marudzi, ma fochy i wysługuje się mężem. No i oczywiście uwielbia stroje, perfumy i makijaż. Rozumiem naturalnie, że z założenia miało to być autoironiczne - wyszło jednak bardzo mało sympatycznie.
A Pakistan? Gdzieś tam się przewija, bardziej jako powierzchowne tło niż kraj, który warto poznać. Dopiero pod koniec jest wycieczka do Islamabadu i w Hindukusz (jedyny w miarę ciekawy rozdział) i zwiedzanie Lahore. Są informacje o zabytkach i legendy, ale wiele z nich opatrzonych jest komentarzem, że autorka nie do końca wie co i jak, ale doczytała po powrocie. Budynkom dostaje się na równi jak ludziom - albo są okropnie brzydkie albo przypominają inne niezbyt ciekawe obiekty. Tych ładnych jest jak na lekarstwo. Po książce o takim tytule spodziewałabym się więcej niż wymienienie pakistańskich obyczajów - nastawiałam się na obiektywny opis sposobu świętowania zamążpójścia, zagłębienia w pakistańską kulturę, szerszego spojrzenia, a nie rzadkich opisów, które nie pozwalają na jakąkolwiek głębszą wizję. Nawet jeśli autorka spędziła w Pakistanie tylko dwa tygodnie, to jednak przebywała wśród Pakistańczyków i miała bezpośredni dostęp to kultury. Te rzadkie opisy czy anegdoty o Pakistanie czy jego mieszkańcach giną w natłoku wcześniej wymienionych informacji, a już zapowiadanej rozprawy ze stereotypami na próżno tu szukać.
Językowo nie jest to najgorsza książka - choć zwroty potoczne, a nawet emotka drażnią, ale poza tym nie można jej na tej płaszczyźnie nic zarzucić, oczywiście jeśli taki styl jest dla czytelniczki czy czytelnika strawny. Dla mnie ta lektura była całkowitą stratą czasu i zupełnie nie rozumiem takiej samokreacji i tak bezrefleksyjnego podejścia do innej kultury, a przede wszystkim oceniającej postawy.
Moja ocena: 2/6
Maja Klemp, Pakistańskie wesele, 328 str., Moc Media 2020.
niedziela, 2 stycznia 2022
Stosikowe losowanie 2021
Styczeń
sobota, 1 stycznia 2022
Podsumowanie roku 2021
2021 był dla mnie czytelniczy przełomowy! Przeczytałam aż 165 książek! Tak wiele, bo bardzo intensywnie słuchałam audiobooków. To był ponownie rok, w którym spędzałam wiele czasu w domu, który wymagał ode mnie wielkiej siły psychicznej, a audiobooki pozwalały nie myśleć o jednym i tym samym podczas nudnych czynności jak jazda samochodem, praca w ogrodzie, sprzątanie, prasowanie, gotowanie. To był także rok, w którym pracowałam nad realizacją moich celów czytelniczych, ale o tym później. Najpierw statystyki!
Otóż po raz pierwszy Polska nie zdominowała moich wyborów czytelniczych! Zobaczcie sami:
Niemcy - 38
Polska - 37
USA - 12
Islandia - 11
Austria - 7
Francja - 7
Norwegia - 7
Wielka Brytania - 5
Irlandia - 4
Czechy - 3
Dania - 3
Włochy - 3
Finlandia - 3
Kanada - 2
Niderlandy - 2
Portugalia - 2
Słowacja - 2
Szwecja - 2
Tajwan - 2
Algieria - 1
Argentyna - 1
Australia - 1
Belgia - 1
Czarnogóra - 1
Gwatemala - 1
Japonia - 1
Korea Płd. - 1
Litwa - 1
Malta - 1
Nigeria - 1
Nowa Zelandia - 1
Pakistan - 1
Z tych krajów po raz pierwszy byłam na Malcie, Litwie i Tajwanie.
W 2021 czytałam w czterech językach - 79 książek po polsku, 79 po niemiecku, 3 po angielsku i 4 po śląsku. Standardowo już dominowały autorki. 79 książki zostały napisane przez kobiety, 76 przez mężczyzn, pozostałe miały autorów zbiorowych w różnych kombinacjach, a jedną napisała osoba niebinarna.
Przeczytałam tylko 21 książek papierowych, za to 74 ebooki i wysłuchałam 70 audiobooków. To jest absolutny rekord słuchania!
Mój profil na instagramie - który założyłam nieco ponad rok temu fajnie się rozwija, ma już sporo ponad 600 obserwatorów, więc zapraszam!
Co do moich celów czytelniczych, to udało mi się poznać (tylko) trzy nowe kraje, siedmiu nowych noblistów, przeczytałam 22 reportaże, sięgnęłam po jeden tom z poezją (co oznacza u mnie wyjście poza strefę komfortu), po jeden dramat, siedem razy czytałam klasykę. Pozostałe książki to beletrystyka, kryminały, poradniki (aż trzy!) i jedna książka dla dzieci. Wreszcie też czytałam więcej literatury z niemieckiego obszaru językowego i poznałam dwie nowe wspaniałe autorki: Danielę Krien i Karin Kalisę.
Stosikowe losowanie styczeń 2022
Agnes wybiera numer książki dla ZwL (w stosie 1200 książek) - 876
środa, 29 grudnia 2021
"Allein" Daniel Schreiber
To moje drugie spotkanie z prozą Daniela Schreibera - spotkanie bardzo udane dodam. Ta książka, podobnie jak Nüchtern, której wysłuchałam w maju, to raczej esej, opis osobistych doświadczeń autora. Schreiber poświęcił ją całkowicie poczuciu samotności, które analizuje w różnych kontekstach i pod wieloma aspektami. Punktem wyjścia do tych rozważań jest pandemia - to więc bardzo aktualna pozycja.
Daniel Schreiber wychodzi zawsze z punktu własnych doświadczeń - czyli człowieka homoseksualnego, pisarza, osoby nie pozostającej w związku. Ogromną rolę w jego życiu odgrywa więc siatka przyjaciół i od analizy tej kwestii Schreiber zaczyna. W swoich rozważaniach autor opiera się na wielu tekstach - esejach, traktatach filozoficznych, artykułach czy innych publikacjach. Jego przemyślenia dotyczące istoty przyjaźni, wagi tego uczucia i jego roli w życiu bardzo mnie poruszyły. Stało się tak zapewne dlatego, że jest to temat, który od lat mnie interesuje i nad którym często się zastanawiam. Dzielę z autorem dogłębne poczucie samotności i mimo, że wychodzę z zupełnie innego tła, to mam podobne doświadczenia i przemyślenia w kwestii przyjaciół.
Oprócz przyjaźni stale przewija się tu temat samotności i bycia samemu - bo to istotne rozróżnienie. Schreiber opowiada o swoich bardzo osobistych doświadczeniach, relacjonuje, jak przeżywał pandemię, która oznaczała dla niego wiele miesięcy całkowitej samotności. Szczerość i intymność opowieści autora są w pewien sposób zaskakujące, ale znałam już ten styl z poprzedniej książki i bardzo go doceniam. Tylko w ten sposób jego przemyślenia są naprawdę wiarygodne. Schreiber pokazuje także swoje osobiste sposoby na walkę z poczuciem samotności - oczywiście nie będą one dobre dla każdego, ale w moim przypadku bardzo współgrają z moimi.
Bardzo ciekawa książka, która zachęca do własnych przemyśleń. Tematycznie idealnie trafiła w mój nastrój.
Moja ocena: 5/6
Daniel Schreiber, Allein, 160 str., czyt. autor, Spotting Image GmbH 2021.
wtorek, 28 grudnia 2021
"Przejście" Pajtim Statovci
Fińska powieść, która w zasadzie z Finlandią wiele wspólnego nie ma. To raczej opowieść o emigracji, tożsamości, zagubieniu. Główny bohater Bujar pochodzi z Albanii - jego dorastanie przypada na schyłek epoki Envera Hodży. Wraz z przyjacielem Agimem snuje marzenia o ucieczce z kraju, w którym się nie da żyć. Aktualna beznadzieja i warunki w kraju kontrastują z legendami i opowieściami ojca Bujara, które przekonują o wyjątkowości i waleczności Albańczyków. Bujar niczego z tych legend nie odnajduje w swoim życiu - widzi za to biedę, kombinacje i niepewną sytuację polityczną. Widzi też, że jego transpłciowy przyjaciel nie ma szans na godne życie. Rozdziały traktujące o czasie w Albanii to najciekawsze fragmenty książki - najbardziej spójne i pełne nieznanych mi dotąd legend.
Przejście nie jest jednak powieścią chronologiczną - Bujar na swojej emigracyjnej ścieżce odwiedza wiele krajów: Włochy, Hiszpanię, USA czy Finlandię i te przeżycia przewijają się w kolejnych rozdziałach, zadaniem czytelnika jest jednak wyłuskanie z nich chronologii oraz dopowiedzenie sobie prozy życia, czyli na przykład, jak Bujar dostaje się do kolejnych krajów, skąd bierze pieniądze na życie itd. Statovci skupia się na scenach, wydarzeniach, migawkach, pomijając jednak praktyczne tło, co odbiera przeżyciom Bujara wiarygodność.
Autor skupia się na problemie tożsamości - zarówno imigranta jak i osoby transpłciowej. Tutaj poszukiwanie swojego ja, umiejscawianie się w nowej przestrzeni, poznawanie panujących w niej reguł odnosi się do obu tych aspektów. Przeżycia Bujara w kwestii poszukiwania pracy, zdobywania przyjaciół mogą być tożsame dla imigranta jak i dla osoby transpłciowej, połączenie ich to mieszanka wybuchowa. Ciekawe jest, jak otoczenie kształtuje człowieka, w każdym kraju Bujar pokazuje inne oblicze, inaczej się zachowuje i snuje inną historię swojego pochodzenia. Ukrywanie się za kolejnymi maskami, przybieranie kolejnych, nowych kreacji to możliwość wielokrotnych emigracji - zmiana kraju zawsze daje szansę na odnalezienie siebie na nowo, ale mimo usilnych prób zapomnienia o kraju pochodzenia, nie sposób go wymazać.
Przejście mnie nie zachwyciło. Doceniam tu wiele aspektów - wyżej wspomniane dzieciństwo w Albanii, ale też udział w castingu słynnego talent show w Finlandii. Nie jest wprawdzie odkryciem, że to nie dobry głos i prawdziwy talent jest w nim najważniejszy, a ciekawa osobowość. Fiński reżyser postawił więc na transpłciowość, która się sprzeda i wzruszy serca widzów. Zabrakło mi tu jednak spójności - działania Bujara nie mają punktu wspólnego, są chaotyczne jak konstrukcja powieści i nie prowadzą do żadnego katharsis. I o ile nie oczekuję od powieści pointy i punktu kulmiancyjnego, to podczas tej lektury czułam się zagubiona.
Moja ocena: 4/6
Pajtim Statovci, Przejście, tł. Sebastian Musielak, 304 str., Wydawnictwo Pauza 2020.
niedziela, 26 grudnia 2021
"Pułapka", "Sieć", "Klatka" Lilja Sigurðardóttir
Akcja tego cyklu ma miejsce tuż po krachu finansowym, podczas którego bardzo ucierpiała Islandia. Okazało się, że dynamiczny rozwój banków był tylko wielką bańką pełną spekulacji. Teraz tzw banksterzy podlegają prawu i ich kombinacje i machlojki są stopniowo rozpracowywane przez specjalną policyjną komórkę. Jedną z banksterek jest Agla - nieprzytomnie bogata, niezwykle elegancka, lwica jeśli chodzi o finanse i zupełnie nieśmiała w kwestii związku. Agla prowadzi bowiem niecałkiem oficjalny związek z Sonją - ładną, zgrabną matką kilkuletniego chłopca. To ich tête-à-tête doprowadziło do rozpadu małżeństwa Sonji. Adam, jej ex, to sprytny zawodnik, również bankster. Tak ustawił całą sprawę, że dziecko mieszka u niego, a spragniona kontaktów z synem matka musi o nie walczyć. To właśnie ta sytuacja wplątała je w szemrane interesy i teraz pracuje jako kurierka narkotyków. Niewykształcona i w zasadzie niezbyt rozgarnięta Sonja dobrze odnalazła się w tej czynności i może poszczycić się najlepszą skutecznością wśród islandzkich kurierów. W pierwszym tomie dowiadujemy się więc, jak doszło do tego, że Sonja działa w świecie narkotyków oraz kto stoi za wielkim handlem. Autorka wprowadzi też postać Bragiego - celnika, który zbliża się do emerytury i bardzo potrzebuje pieniędzy. Miałam zacząć od pozytywów, więc podkreślę na plus wprowadzenie wątku lesbijskiego, a także dość szczegółowe (aczkolwiek mogą ono być nużące) wyjaśnienie tła islandzkiego krachu finansowego.
Kolejny tom to próba Sonji wyrwania się z macek bossów narkotykowych i jej ucieczka z synem na Florydę. Ucieczka oczywiście nieudana, bo, jak się okazuje, na plecami islandzkiego bossa stoi wielka mafia, dla której nic nie jest problemem. Sonja więc zamiast wyrwać się z bagna, pogrąża się jeszcze bardziej. W tym tomie autorka przenosi się z Islandii do Londynu i Meksyku, by bardziej szczegółowo pokazać kulisy narkobiznesu.
Trzeci tom miał wszystko rozwiązać, sądziłam. Tymczasem Sonji jest tu jak na lekarstwo, przejawia się gdzieś w tle, a na plan pierwszy wysuwa się Agla, która mimo wielu prób oszukania służb śledczych ląduje w więzieniu oraz znana z wcześniejszych tomów Maria - była inspektorka śledcza, która chciała wiedzieć zbyt wiele. Sigurðardóttir wprowadza jeszcze postać nastolatka, którego obsesją jest konstrukcja bomby.
Podsumowując więc pozytywy - oprócz świata finansów i związku homoseksualnego, trzeba ich szukać na siłę. O ile kupuję opis islandzkich realiów, to już w kwestii działań mafii narkotykowej niespecjalnie autorce wierzę, zwłaszcza, że niektóre sceny były rodem jak z serialu na Netfliksie. Zresztą wyżej wymieniony związek między Aglą i Sonją też do końca nie przekonuje - stereotypami i sztucznością rozmów i interakcji. Rozumiem, że autorka chciała pokazać zahamowania Agli, która właściwie była prowodyrką tej relacji, ale całe zachowanie tej postaci jest wręcz śmieszne i dziecinne, a zalewanie problemów alkoholem bardziej niż stereotypowe. Zresztą żadna z wykreowanych przez Lilję potaci nie zyskała mojej sympatii - na pozór uwikłana w narkotyki wbrew swojej woli Sonja nie wzbudziła mojego współczucia. Najciekawsze są w zasadzie postaci drugoplanowe - Bragi i Maria.
Cała reszta to już niestety same minusy. Wymienię tu przede wszystkim nudne prowadzenie narracji bazujące na wciąż i wciąż samych sekwencjach (rozmowy, spotkania z tymi samymi osobami, konflikt z matką, weekendy z synem, nagłe przeskoki w czasie bez wyjaśnienia jak między drugim a trzecim tomem). Porzucenie w trzecim tomie głównego wątku jest całkowicie zaskakujące, tak jakby autorka pisała scenariusz i aktorka grająca główną bohaterkę umarła. Zamiast Sonji mamy więc Elísę - postać niespójną i zupełnie niepasującą do całokształtu cyklu.
Ten cykl to chyba pierwsza islandzka seria kryminalna, która aż tak mnie rozczarowała. Gdyby nie islandzki koloryt i dobrze mi znane wydarzenia w tle oraz fantastyczna lektorka, który idealnie wymawiała wszystkie islandzkie nazwy, imiona i nazwiska, pewnie porzuciłabym lekturę.
Moja ocena: 3/6
Lilja Sigurdardóttir, Die Schlinge, tł. Tina Flecken, czyt. Christiane Marx, 350 str., Audible Studios 2020.
Lilja Sigurdardóttir, Der Käfig, tł. Anika Wolff, czyt. Christiane Marx, 384 str., Audible Studios 2021.
wtorek, 21 grudnia 2021
"Kom hier dat ik u kus" Griet Op de Beeck
poniedziałek, 20 grudnia 2021
"Na drugim brzegu. Antologia współczesnych opowiadań tajwańskich" Huang Chun-Ming, Huang Fan, Pai Hsien-yung, Wu Chin-Fa, Li Ang, Zhu Tian-wen, Chen Ruo-xi, Ping Lu
wtorek, 14 grudnia 2021
"Frühstück mit Elefanten" Gesa Neitzel
poniedziałek, 13 grudnia 2021
"Wiosna zaginionych" Anna Kańtoch