poniedziałek, 8 stycznia 2024

"Tajwan. Nocne targi, herbata z tapioką i e-demokracja" Dorota Chen-Wernik

 


Dzięki śledzeniu konta instagramowego autorki tej książki, o Tajwanie już sporo wiedziałam, wskoczył zresztą już dawno na listę moich miejsc do odwiedzenia. Uznałam więc, że warto sięgnąć po tę książkę i spodziewałam się swego rodzaju gawędy o tym państwie, z resztą sugeruje to w jakiś sposób podtytuł.

Ta książka to jednak typowy encyklopedyczny przewodnik, gdzieniegdzie tylko okraszony osobistym komentarzem. Autorka opisuje więc geografię i historię kraju, wyjaśniając problem z Chinami oraz jego genezę. Kolejno objaśnia pochodzenie tajwańskiej ludności, osiągnięcia kraju oraz system edukacji.

Kolejna część to już typowy przewodnik z opisem miast, regionów, parków narodowych, przykładami tras wycieczkowych, atrakcjami, wskazówkami. Sporą część Dorota poświęciła religiom i przeróżnym świątyniom, szczegółowo opisała liczne tajwańskie święta oraz sposób ich obchodów. Książkę zamyka obszerny rozdział o kulinariach oraz kilka przepisów. 

Pomijając część przewodnikową, która zdecydowanie przyda się podczas planowania podróży do tego kraju, pozostałe rozdziały to skarbnica wiedzy, dla mnie szczególnie interesujące były informacje, jak się zachowywać w świątyni (nie te ogólne, ale faktycznie, jak składać dary), jak przy stole podczas posiłku z Tajwańczykami itd. To faktycznie wskazówki, które trudno znaleźć w zwykłym przewodniku. 

W części przewodnikowej Dorota także podsuwa miejsca mniej oblegane przez turystów, potrafi podać praktycznie informacje i wskazać kiedy i jak najlepiej odwiedzić dane miejsce. To są rady, które rzeczywiście można uzyskać tylko od osoby dobrze znającej dane miejsca. 

Szkoda tylko, że tę książkę się źle czyta. Językowo niestety nie jest to majstersztyk. Liczne powtórzenia nie tylko słów, ale i całych akapitów (rozdział o zanieczyszczeniu środowiska chociażby), nagromadzenie faktów (jak w encyklopedii), liczne anglicyzmy nie ułatwiają lektury. Co ciekawe nie dotyczy to całej książki – są lepsze fragmenty, ale niektórych zupełnie nie da się czytać. Redakcja także zawiodła w kwestii merytorycznej – niektóre szczegółowe informacje jak przytaczanie wszystkich imion Czang Kaj-Szeka czy nazw wszystkich powiatów są zbyteczne, z łatwością można je doczytać w internecie, a dla osoby zwiedzającej Tajwan nie będą najważniejszym faktem. 

Treść ubogaca wiele fotografii – rozumiem, że nie zawsze można je umieszczać w miejscu, gdzie dany zabytek czy fenomen jest opisywany, ale tutaj często trzeba kartkować wiele stron, by dopasować zdjęcie do tekstu. Szkoda też, że nie wiadomo, które zdjęcia są autorki (przy niektórych można się tego domyślić), a które ze stocka. Zabrakło także bibliografii lub choćby spisu źródeł na końcu książki. 

Podsumowując, jeśli wreszcie wybiorę się na Tajwan, na pewno skorzystam z informacji zawartych w tej książce, ale jako lektura dla osoby zainteresowanej tym krajem tylko teoretycznie się nie sprawdzi.

Moja ocena: 3/6

Dorota Chen-Wernik, Tajwan. Nocne targi, herbata z tapioką i e-demokracja, 320 str., Pascal 2023.

sobota, 6 stycznia 2024

"Arab Jazz" Karim Miské

 


Szukając powieści wydanych przez wydawnictwo Claroscuro ta przyciągnęła moją uwagę jako pierwsza – kryminał z religijnym tlem w wielokulturowej Francji zapowiadał się jako ciekawa powieść i faktycznie warto po nią sięgnąć. 

Arab Jazz określany jest jako kryminał, ale ja bym nie sprowadzała tej powieści tylko do tego określenia. Owszem są tu policjanci i morderstwo, ale Miské oferuje w swojej debiutanckiej książce o wiele więcej. Ahmed – to młody człowiek cierpiący na depresję. Spędza całe dnie w swoim niewielkim mieszkaniu czytając kryminały, które kupuje z drugiej ręki. Pewnego dnia podczas lektury na balkonie na jego stopach ląduje krople krwi. Okazuje się, że pochodzą one z ciała brutalnie zamordowanej sąsiadki z góry – Laury. Ahmed przelotnie znał młodą stewardesę, zajmował się jej kwiatami, zamieniał kilka słów. Słusznie obawia się, że może stać się głównym podejrzanym. Śledztwo prowadzi natomiast nietypowa para – Żydówka Rachel i pochodzący z bretońskiej rodziny komunistów Jean.

Sprawa okaże się być o wiele bardziej zagmatwana niż na początku można było sądzić i zaprowadzi policjantów w świat arabski, żydowski, a nawet świadków Jehowy. Dużo tu miejskiego kolorytu – podejrzanych zaułków, nieciekawych typów, zapyziałych sklepów. Jest także korupcja, handel narkotykami i morderstwa na zlecenie. I szaleństwo, dużo szaleństwa. Autor pokusił się nawet o przerzucenie akcji za wielką wodę, co, wbrew moim obawom, powieści nie zaszkodziło. 

Miské umiejętnie łączy te wątki, okraszając je dużą dawką odwołań do literatury (szczególnie kryminalnej) oraz muzyki (na końcu książki umieszczono listę). Nawet delikatny wątek miłosny nie zepsuł lektury, dobrze, że autor nie rozpracował go głębiej. 

Arab Jazz to ciekawa lektura, pokazująca oblicze Francji emigrantów, niejednorodnej, kolorowej, ale i brutalnej, cierpiącej i poszukującej. Warto przeczytać.


Moja ocena: 4,5/6

Karim Miské, Arab Jazz, tł. Gabriela Hałat, 407 str., Wydawnictwo Claroscuro 2017.

piątek, 5 stycznia 2024

Podsumowanie roku 2023


Rok 2023 był dla mnie czytelniczo dobry, przeczytałam i wysłuchałam aż 165 książek. Od razu jednak zaznaczę, że to tylko liczba i uważam, że jest zbyt wysoka. To już nie jest delektowanie się książkami, tylko kompulsywne ich pożeranie. Z drugiej strony – nie oglądam seriali, ani filmów, rzadko wychodzę na jakiekolwiek spotkania, więc po prostu mam możliwość więcej czytać i słuchać. W 2023 przedłużyłam mój abonament na Legimi, ale także po długim namyśle wykupiłam subskrypcję na Audiotece – ponieważ dużo słucham i zdecydowałam się wysłuchać wielu książek, które od dawna zalegają w moim stosie. W zeszłym roku bowiem systematycznie zmniejszałam mój stos, co, dzięki zrezygnowaniu z kupowania, nieźle mi wyszło. Nie chcę wchodzić w dyskusję, czy audiobooki to czytanie książek – to już niech każda/-y sobie sam zdecyduje. Dla mnie to zbawienie, gdy muszę wykonywać nudne prace, pokonywać duże dystanse samochodem, umilanie długich spacerów z psami itd. 


Moje bardzo ograniczone życie towarzyskie ogranicza się właściwie tylko do klubów książkowych. Nadal chodzę na mój stacjonarny angielski klub książkowy, choć już nie na każde spotkanie. Odkryłam także kolejny stacjonarny klub i byłam na dwóch spotkaniach. Online uczestniczyłam w chyba wszystkich klubach Wydawnictwa Pauza, w większości Podcastu Zamorskiego oraz sama nadal organizowałam spotkania dkk Polek na Obczyźnie. Te kluby są dla mnie jedyną możliwością dyskusji o książkach, ale także do poznawania nowych ludzi. 

Teraz jednak czas na konkrety, czyli statystyki.


Odwiedziłam 40 krajów – mogło być ich więcej, ale nie narzekam. Czytałam wyjątkowo dużo Polski oraz USA i Wielkiej Brytanii, a tych ostatnich zazwyczaj unikam – to jednak wina wyborów książkowych na klubach. 

Polska – 59

USA – 22

Wielka Brytania – 11

Po 6: Francja, Niemcy, Szwecja

Po 4: Argentyna, Brazylia, Czechy, Irlandia

Po 3: Kanada, Ukraina

Po 2: Australia, Japonia, Korea Płd., Łotwa, Norwegia, Portugalia

Po 1: Chile, Chiny, Dania, Estonia, Finlandia, Haiti, Hiszpania, Indonezja, Kamerun, Mauritius, Meksyk, Niderlandy, Rumunia, Senegal, Słowacja, Słowenia, Tanzania, Trynidad i Tobago, Włochy, Amerykańskie Wyspy Dziewicze, Zimbabwe

Moim celem jest przeczytanie wszystkich krajów świata – w zeszłym roku tylko nieznacznie zbliżyłam się do tego celu, dołączając do kolekcji tylko kilka krajów. 


Językowo, ponownie z powodu Legimi, czytałam głównie po polsku.

Język polski – 149

Język niemiecki – 12

Język angielski i portugalski – po 2 książki


Jeśli chodzi o płeć, jak co roku czytam więcej kobiet. A tak rozkładają się przeczytane książki według autorów:

Kobieta: 86

Mężczyzna: 70

Zbiorowy: 2

Para: 2

Dwie kobiety: 2

Dwóch mężczyzn: 2

Niebinarny: 1


Mimo że sięgałam po książki ze stosu, to ponownie dominowały u mnie formy elektroniczne:

Ebook – 70

Audiobook – 77

Papier – 18

Jak widać, naprawdę dużo słucham, i co roku coraz więcej, wykorzystując ten czas także na inne czynności. Mam to szczęście, że często mogę wykonywać moją pracę, słuchając. 

Przeczytałam książki z 55 polskich wydawnictw, mnóstwo z nich niszowych. Nie będę wymieniać wszystkich, wiadomo, tylko kilka najczęstszych:

Pauza – 21

Literackie – 10

Poznańskie – 8

Czarne – 7

ArtRage, Albatros – po 5

Marpress, SQN, Dowody, Agora – po 4

Tajfuny, Powergraph, Znak – po 3

Muza, Relacja, Czwarta Strona, Cyranka, Marginesy, Lira, MOVA, Filtry, Prószyński, Afera – po 2.

Z innych moich celów czytelniczych – 11 razy sięgnęłam po książki laureatek i laureatów Nagrody Nike, przeczytałam jednego laureata Nagrody NIKE. 

A teraz 10 książek, które mnie najbardziej poruszyły, zapadły w pamięć, zachwyciły. Jednak nie 10, bo wyszło ich aż 20, co świadczy o tym, że dobrze dobieram moje lektury. Kolejność przypadkowa.

“Niewdzialne życie” Martha Batalha

“Akuszerki” Sabina Jakubowska

“Głód” Roxanne Gay

“Lód” Ulla-Lena Lundberg

“Komodo” David Vann

“Apeirogon” Colum McCann

“To ze mną jest problem” Emma Rävås

“Wyspa kobiet morza” Lisa See

“Na południe od Brazos” Larry McMurtry

“Pokora” Szczepan Twardoch

“Klara i słońce” Kazuo Ishiguro

“Grona gniewu” John Steinbeck

“Pojechałam do brata na południe” Karin Smirnoff

“Empuzjon” Olga Tokarczuk

“Planeta Małp” Pierre Boulle

“Wyborny trup” Agustina Bazterrica

“A pamiętasz, mamo?” Kateryna Babkina

“Człowiek, który znał mowę węży” Andrus Kivirähk

“Mr Loverman” Bernardine Evaristo

“Boginie z Žitkovej” Katerina Tučková



Plany na 2024? Nie mam specjalnych, po prostu czytać, realizować moje wieloletnie cele (albo nie), przeczytać wreszcie cały cykl Rougon-Macquart i poznawać wspaniałe książki i ludzi.




środa, 3 stycznia 2024

"Uchodźcy" Henryk Grynberg


Tytułowi uchodźcy to Polacy, których w latach 50. i 60. los, a właściwie polityka i układy, rzuciły na emigrację, najczęściej niechcianą i nieplanowaną. Grynberg opisuje losy europejskie, ale i te zza oceanu czy Izraela. Pokazuje, jak Polacy się zaadoptowali lub nie, jak postrzegali nowy kraj, jak widzieli Polskę z perspektywy, jak odkrywali swoje niechciane przez ojczyznę żydowskie pochodzenie. Grynberg opowiada o osobach niezwykłych, bo bohaterami tej książki są Hłasko, Komeda, Polański czy Tyrmand. 

To było dla mnie sporym zaskoczeniem, bo zupełnie nie tego się spodziewałam po tej powieści (przypominam, nie czytam blurbów). Tytuł mnie zupełnie zmylił i oczekiwałam historii o uchodźcach w Polsce, tymczasem to całkowita odwrotność, ale także opowieść o ludziach sztuki zagubionych między światami, skazanych na tęsknotę i tułaczkę i borykających się z ograniczonymi możliwościami wyrazu. Uchodźcy to smutna opowieść, choć dla mnie nie będzie książką, która zapadnie mi na długo w pamięć. Nie do końca mój temat, nie do końca mój styl oraz historie, które już znałam z innych powieści czy biografii – to wszystko sprawiło, że pod koniec trochę tę powieść wymęczyłam, choć oczywiście ją doceniam. 

Będzie to więc krótka notka, bo nic więcej nie jestem w stanie o Uchodźcach napisać. Zdecydowanie powieść dla osób zainteresowanych tematem.

Moja ocena: 3,5/6

Henryk Grynberg, Uchodźcy, 248 str., Wydawnictwo Czarne 2018. 

wtorek, 2 stycznia 2024

Stosikowe losowanie 2023

 Styczeń


Ola: "Buszujący w zbożu"
McDulka: "W swoim czasie" Bożena Kowalkowska
Maniaczytania: "Ulica tysiąca kwiatów" Gail Tsukiyama
ZwL: "Mansfield Park" Jane Austen
Hopeforbooks: "Ciemność" Anna Bolava

ZwL: "Ilustratorki, ilustratorzy" Barbara Gawryluk
Maniaczytania: "Siostry" Agnieszka Krawczyk
Hopeforbooks: "Honor" Lene Wold
Guciamal: "Proces" Franz Kafka
Agnes: "Sąpierz" Katarzyna Puzyńska

Marzec

Agnes: "Księgi Jakubowe" Olga Tokarczuk
ZwL: "Koniokrady" William Faulkner
Maniaczytania: "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć" J.K. Rowling
Guciamal: "Peggy Guggenheim. Życie uzależnione od sztuki" Anton Gill
McDulka:

Kwiecień

Ola: "Internat" Serhij Żadan
Guciamal: "Przedwiośnie" Stefan Żeromski
Hopeforbooks: "Lata ciszy" Mornstajnova
ZwL: "Chwila prawdy" Danuta Bieńkowska
Maniaczytania: "Ostatnie dni" Joyce Carol Oates

Maj

ZwL: "Od dwóch tysięcy lat" Sebastian
Maniaczytania: "Potomek Tudorów" C.W. Gortner
Guciamal: "Jokasta" Anatole France
McDulka: 
Agnes: 

Czerwiec

Maniaczytania: "Następne życie" Atticus Lish
ZwL: "Czasy secondhandu" Swietłana Aleksijewicz
Agnes: "Gwiezdne Wojny i reszta życia" Lucas
Guciamal: "Ocalić sztukę" Bożena Fabiani

Lipiec

Maniaczytania: "Królestwo nędzników" Paulina Simmons
McDulka: "Cieszę się, że moja mama umarła" Jeannette McCurdy
ZwL: "Dramat na polowaniu" Czechow

Sierpień

ZwL: "Oni" Ostrowska
Ola: "Bratnia dusza" Diop
Maniaczytania: "Radosne święta" Christine Flynn
Guciamal: "Spotkanie w Bagdadzie" Agatha Christie

Wrzesień

ZwL: "Pod znakiem kłoska" Mortkowicz-Olczakowa
Agnes: "Wina wina" Małgorzata Starosta
Maniaczytania: "Harrz Potter i więzień Azkabanu" J.K. Rowling
Ola: "Księżyc od nowiu do nowiu" Caparros
Guciamal: "Dzika zachłanność" Donna Leon

Październik

McDulka: "Pieprzyć wstyd" Ewa Wanat
Guciamal: "Wspomnienia wojenne" Karolina Lanckorońska
ZwL: "Pigularz" Wacław Gąsiorowski
Maniaczytania: "The White Castle" Orhan Pamuk
Agnes: "Głusza" Anna Goc

Listopad

Maniaczytania: "W świetlistej mgle" Mary Higgins Clark
ZwL: "Zaginione miasto Z" David Grann
McDulka: "Mężczyzna imieniem Ove" Frederik Backman
Agnes: "Powrót Beethovena"

Grudzień

ZwL: "Piękno i smutek wojny" Eglund
McDulka: "Siostry" Justyna Bargielska, Marika Krajniewska, Izabela Szolc
Agnes: "Dziewczyna w różowym"
Guciamal: "Prawo i pięść" Hen
Maniaczytania: "Wieczorny wiatr" Jean D. Ormesson

Stosikowe losowanie - styczeń 2024


Agnes wybiera numer książki dla Anny (w stosie 267 książek) - 222
Anna wybiera numer książki dla Guci (w stosie 34 książki) - 3
Gucia wybiera numer książki dla McDulki (w stosie 250 książek) - 24
McDulka wybiera numer książki dla Katarzyny (w stosie 35 książek) - 24
Katarzyna wybiera numer książki dla ZwL (w stosie 1250 książek) - 732
ZwL wybiera numer książki dla Maniiczytania (w stosie 12 książek) - 8
Maniaczytania wybiera numer książki dla Agnes (w stosie 10 książek) - 8


poniedziałek, 18 grudnia 2023

"Dobry wilk" Lars Berge

 


W czerwcu 2012 roku w zoo w szwedzkim Kolmården wilki zaatakowały ich opiekunkę Karolinę. Młoda kobieta zginęła na miejscu, a pracownicy zoo byli w szoku. Wilki, dla których Karolina była matką, brały udział w programie Bliski Kontakt z Wilkiem, który polegał na możliwości odwiedzania zagrody przez gości ogrodu. Zwykli ludzie wchodzili na teren wybiegu z jednym opiekunem i mogli głaskać drapieżniki. W dyrekcji i wśród pracowników ogrodu panowało ogromne zaufanie do wilków i wsparcie dla programu, który odgrywał niebagatelną rolę w budżecie placówki. 

Lars Berge zasadził swój reportaż na tym wypadku i sprawie sądowej, jaką rodzina Karoliny wytoczyła ogrodowi zoologicznemu, ale to tylko niewielka część tej książki. Autor jest w niej bardzo obecny, powołuje się często na własne doświadczenia i wiedzę, zwłaszcza jeśli chodzi o stosunek Szwedów do przyrody. Dużo w tym reportażu odwołań kulturowych, do szwedzkich filmów i postaci, wydarzeń i programów. To powieść bardzo mocno osadzona w realiach i historii Szwecji. Autor rozszerza swoje badania i poszukiwania na rolę wilka w społeczeństwie – od niemal całkowitego wytępienia po ponowne wprowadzenie do natury. Rozmawia ze słynnymi hodowcami i specjalistami od wilków, by lepiej zrozumieć zachowanie tych zwierząt oraz interakcje w watasze i z człowiekiem.

Kolejnym punktem, który porusza Berge jest sama istota zoo – historia pierwszego ogrodu, ich powstawanie, szczególnie tego w Kolmården oraz sens ich istnienia. Ten ostatni aspekt mnie szczególnie zainteresował, bo nie jestem fanką zoo a widok smutnych zwierząt jest dla mnie straszny. Berge zwraca tu uwagę na los zwierząt, ich uśmiercanie, ale także na medialność – sama jej doświadczyłam, gdy w berlińskim zoo na świat przyszedł niedźwiedź polarny Knut wykarmiony przez człowieka. 

Tym sposobem Dobry wilk to wielowymiarowy reportaż, obejmujący mnogość tematów i mimo wyraźnej obecności autora pozostawiający czytelniczce spore pole do wyrobienia sobie własnej opinii. 

Moja ocena: 5/6

Lars Berge, Dobry wilk, tł. Irena Kowadło-Przedmojska, 223 str., Wydawnictwo Czarne 2019.

"Kocia kołyska" Kurt Vonnegut


Pewien pisarz chce wziąć na tapet życie Feliksa Hoenikkera - ten genialny naukowiec już nie żyje, ale dokonał wyjątkowych odkryć, wynalazł między innymi bombę atomową. Narrator kontaktuje się więc z dziećmi geniusza i jego współpracownikami. Szybko okazuje się, że to niezwykle kuriozalna grupa ludzi, jak sam naukowiec zresztą. Ten żył w swoim świecie, bez kontaktu z innymi, bez zainteresowania dziećmi, które były na niego zdane, bo matka zmarła przy trzecim porodzie. Córka przejęła opiekę nad braćmi - najmłodszy to liliput, a najstarszy opuszcza szybko rodzinę, by objąć wysoki urząd na karaibskiej wyspie San Lorenzo. 

Ta wyspa to enklawa wyznawców bokononizmu - religii szalonej i osaczającej, która w parze z ostatnim wynalazkiem Hoenikkera lodem-9 może stać się bardzo niebezpieczna. Ów wynalazek ojciec przekazał dzieciom, które zachowały to dziedzictwo. 

Kocia kołyska to satyra niemal wszystkich aspektów – polityki, religii, świata naukowego czy samego obrazu genialnego naukowca. Bardzo lubię parodie, ironię, wychwytywanie niuansów i punktowanie słabości świata, ale niestety Vonnegut mnie nie chwycił. Poziom odjechania był dla mnie zbyt wysoki, a humor nie bawił. Owszem, w jakiś sposób rozumiem zamiar i ideę tej powieści, ale niestety nie jest to moja wrażliwość i wygląda na to, że nic się w tej kwestii nie zmieniło, bo podobne odczucia miałam, gdy sięgnęłam po tę książkę po raz pierwszy, jeszcze w liceum. 

Moja ocena: 3/6

Kurt Vonnegut, Kocia kołyska, tł. Lech Jęczmyk, czyt. Jacek Dragun, 360 str., Zysk i s-ka 2019.

"Ptaki" Samantha Schweblin


Opowiadania nie są moją ulubioną formą, choć często po nie sięgam. Mój problem jest niezmiennie ten sam – krótkie narracje zbyt szybko ulatują z mojej pamięci. W przypadku Schweblin jest to jednak praktycznie niemożliwe, bo treść jej utworów jest zbyt nietuzinkowa, by ją od razu zapomnieć. 
Te teksty zaczynają się całkiem zwyczajnie, bez fajerwerków – autorka wrzuca czytelniczkę w daną sytuację, szybko i bez problemu budując klimat. Od razu wiadomo, co i jak się dzieje, aż nagle nie wiadomo nic. 

Fantazja Schweblin wydaje się nie znać granic. Na bazie całkiem zwyczajnej życiowej sytuacji Argentynka tworzy coś absolutnie kuriozalnego, zaskakującego, a czasem obrzydliwego. To coś nie dziwi w wykreowanym przez nią świecie, ale jest zupełnie nieprzystające do świata nam znanego. Ludzie się kłócą, rozwodzą, podróżują, stoją na rozdrożu ich żyć i wtedy nagle dzieje się to – trafiają w miejsce jak z horroru, ich dziecko zaczyna się zachowywać kuriozalnie czy też sami zaczynają robić coś całkowicie dziwacznego. 

Ponownie, nie jestem fanką takich fantazyjnych dziwactw, ale Schweblin mnie ujęła tym, że pisze o nich bezpretensjonalnie, mimochodem, wplata je w zwykłe życie. Podobała mi się także atmosfera niepokoju, lęku, podszyta czarnym humorem. Zarazem Argentynka wspaniale operuje piórem, jej styl jest niezwykle elegancki, elokwentny, płynny. Warto zwrócić na te teksty uwagę, choć przyznam, że mam tendencję do doszukiwania się w tym, co czytam (ukrytego) znaczenia, drugiego dna, jakiejś interpretacji, a tu raczej nie sposób (a może jednak?) czegokolwiek się doszukać.

Moja ocena: 5/6

Samantha Schweblin, Ptaki, tł. Tomasz Pindel, czyt. Marta Markowicz, Jan Marczewski, 192 str., Wydawnictwo Pauza 2023.

niedziela, 17 grudnia 2023

"Najlepsze buty na świecie" Michał Olszewski

 


Zawsze sięgam po reportaże pisane dziesięć lub więcej lat temu z pewnymi wątpliwościami, które jednak Michał Olszewski rozwiał – te teksty można traktować jako chwilowe ujęcie Polski z tego okresu, ale, co ciekawe, wiele z nich nie straciło na aktualności. 

Reportaże zawarte w tej książce podzielone zostały na pięć grup tematycznych – kościół, ekologia, Niemcy, więziennictwo i Auschwitz. Ta ostatnia to największa grupa i dla mnie najciekawsza, bo ten temat już dużo rzadziej przewija się w non-fiction, jakby się przejadł i wyczerpał. A jeśli już, to jest wtedy tematem totalnym, obejmującym całą książkę. W tekstach Olszewskiego odnalazłam jednak coś nowego, czy to w tym o szkole w Brzezince czy o konserwacji butów czy o ostatnich żyjących więźniach. 

Interesujące są także teksty o polskim systemie penitencjarnym – pokazujące różne aspekty prób resocjalizacji więźniarek i więźniów. Przyznam, że chętnie bym się dowiedziała, czy i jak dalej rozwinęły się opisane projekty, zwłaszcza ten polegający na współpracy z domem dziecka. 

Autor porusza się w swoich tekstach raczej na prowincji, omija wielkie aglomeracje i bierze na tapet problemy człowieka nieuprzywilejowanego, skazanego na dane miejsce. Szczególnie widać to w reportażach z szeroko pojętego działu ekologicznego, w którym przenosimy się w miejsca zanieczyszczone, zatrute, zalane, zadymione. Miejsca, w których przeciętny mieszkaniec poza wyprowadzką (naturalnie przeważnie niemożliwą) ma niewielkie pole manewru.

Ta książka to zbiór tekstów różnorodnych, nieszczególnie ze sobą powiązanych, co mi jednak nie przeszkadzało. Olszewski sprawnie operuje językiem, dobrze się jego teksty czyta, a co najważniejsze, potrafi zahaczyć o ciekawy punkt, pozostawić czytelniczkę z pytaniem czy domysłem.

Moja ocena: 4,5

Michał Olszewski, Najlepsze buty na świecie, 262 str., Wydawnictwo Czarne 2014.


sobota, 16 grudnia 2023

"Tuwim. Wylękniony bluźnierca" Mariusz Urbanek


 

Urbanek jest dla mnie gwarancją dobrej biografii. Czytałam już jego książkę o Brzechwie, która bardzo mi się podobała, choć po latach niestety mało z niej (a raczej faktów z życia pisarza) pamiętam. Postać Tuwima, znana każdemu, wzbudzała kontrowersje, o czym wiele lat nie wiedziałam. Urbanek stara się je opisać, naświetlić tło i pokazać Tuwima z jego słabościami, rozterkami i wątpliwościami. I to naprawdę dobrze mu się udało. 

Z tej autobiografii wyłania się barwny obraz Polski, w której urodził się i żył Tuwim – autor zadbał o szerokie tło społeczne, umieszczając dorastanie, dojrzewanie, a następnie dorosłe decyzje poety w tym kontekście. Poznajemy więc rodzinę Tuwima – spolonizowanych Żydów, dzieciństwo Julka i niezbyt lekką i łatwą edukację szkolną, a wreszcie pierwsze kroki w poezji. Przyznam, że był to dla mnie obraz fascynujący, zwłaszcza ze względu na wyżej wymienione tło i obraz ówczesnej Polski oraz Polski pod zaborem.

Podobało mi się także, że Urbanek nie pozostaje do końca bezstronny, próbując przedstawić motywację działań Tuwima, ale także nie ukrywając proreżimowych działań poety. Nie miałam poczucia, że autor wpłynął na moją własną ocenę, ale przez tak pełny obraz, dał mi możliwość wyrobienia sobie własnej opinii. 

Biografia Tuwima to nie zbiór faktów, cytatów i wypowiedzi, Urbanek ma talent do spinania tych wszystkich informacji w ciekawą narrację, która naprawdę wciąga. Końcowy wywiad z córką Tuwima - piękny, pokazujący poetę-ojca. 

Moja ocena: 5/6

Mariusz Urbanek, Tuwim. Wylękniony bluźnierca, czyt. Tomasz Urbański, 340 str., Wydawnictwo Iskry 2013.

piątek, 15 grudnia 2023

"Zgubiona dusza" Olga Tokarczuk, Joanna Concejo

 


To nietypowa dla moich wyborów czytelniczych publikacja, ale książka warta uwagi i piękna. Jej przesłanie jest proste i wcale nieodkrywcze. Człowiek pędzi, żyje, pracuje, wszystko się zgadza, ale pozornie, bo odczuwa jakąś pustkę lub ucisk w klatce piersiowej lub zagubienie lub... Okazuje się, że jego dusza została w tyle i nie jest w stanie dogonić pędzącego człowieka. Nic nowego, prawda? Kto nie zna tego z autopsji? To jednak prawda, o której warto wciąż przypominać. 

Krótki tekst Olgi Tokarczuk to jednak mała część tej książki, jej integralną częścią są bowiem także ilustracje Joanny Concejo. Melancholijne, nastrojowe i skłaniające do przemyśleń. Concejo opowiada swoją historię, rozwija myśl Tokarczuk i dodaje swoje graficzne inspiracje. 

Piękna książka do wielokrotnego przeglądania.


Moja ocena: 5/6

Olga Tokarczuk, Jonna Concejo, Zgubiona dusza, 48 str., Wydawnictwo Format 2017.

czwartek, 14 grudnia 2023

"Nikt nie idzie" Jakub Małecki


Moje piąte spotkanie z prozą Małeckiego potwierdziło, że nie rezonuję z jego prozą. Niby fajni bohaterowie, niby ciekawe losy i niezłe tło, ale ja tego nie kupuję. Wyczuwam sztuczność, jakieś zadęcie, dystans. Bohaterowie i ich problemy nie pozostają ze mną na dłużej i nie wzbudzają głębszych emocji.

Nikt nie idzie to historia dwutorowa, która się splata w nieoczekiwany sposób. Olga przyjaźni się z Igorem, którego brat zaginął w Japonii. Rodzice Igora leczą traumę chłopca, wysyłając go do grabienia liści u znajomych – serio. Tam poznaje Olgę. Dzieci się zaprzyjaźniają, potem łączy ich coś więcej, ale nie może połączyć na zawsze, bo Olga ma problem, o którym nie może powiedzieć przyjacielowi. Zamiast rozmowy wybiera ucieczkę. Pewnego dnia obserwuje w autobusie chorego młodego mężczyznę. Gdy dostrzega go drugi raz, właśnie na przystanku umiera jego matka. Klemens nie mówi i nie ma z nim kontaktu, ale Olga porywa chłopaka. Sama nie wie czemu. A potem ją to przerasta. Ani sekundy zresztą nie zastanawia się, co Klemensowi dolega. W międzyczasie poznajemy też historię chłopca, który wychował się bez ojca. 

Tak streszczona i spłycona treść tej powieści brzmi kuriozalnie – trudno to ukryć. Małecki oplata to jednak zręcznymi słowami, podlewa sosem z haiku i japońskości, przetyka zadumą i przemyśleniami, w ten sposób tworząc prozę, która owszem może poruszać i wzbudzać emocje, ale na mnie zupełnie nie działa. Nie przeczę, że to się dobrze czyta, w końcu jest to moja piąta próba z Małeckim, ale myślę, że zarazem ostatnia.

Moja ocena: 3/6

Jakub Małecki, Nikt nie idzie, czyt. Agnieszka Więdłocha, 264 str., Wydawnictwo Sine Qua Non 2018.

wtorek, 5 grudnia 2023

"Rękopis znaleziony w Saragossie" Jan Potocki


Kiedyś trzeba było nadrobić tego klasyka literatury, ta książka stała zresztą na mojej półce od lat. Po raz kolejny skórę uratował mi audiobook, którego słuchałam często z książką w ręku. To był zresztą bardzo dobry wybór, bo lektor świetnie zinterpretował tę powieść. 

Powieść uchodzącą notabene za genialną, pisaną przez wiele lat (co wcale mnie nie dziwi), na przełomie XVIII i XIX wieku, co w pewnym sensie jest odczuwalne, ale nie przeszkadza. Czym więc jest Rękopis? To misternie skonstruowana wielowątkowa powieść szkatułkowa. Wokół głównego wątku oplatają się przeróżne historie poboczne. Są one tak liczne, że z czasem czytelniczka potrzebuje więcej i więcej uwagi, by się w nich nie zagubić. Na końcu jednak czeka nagroda w postaci połączenia wątków i ich rozwiązania.

Głównym bohaterem jest młody szlachcic, kapitan Alfonso van Warden,  który w swej podróży przez hiszpańskie góry spotyka ogromną gamę postaci. Każda z nich niesie swoją historię, której nie omieszka opowiedzieć, przy okazji wspominając inne postaci. I kolejne. A potem przerywając swoją gawędę, by powrócić do niej dnia kolejnego. I tak przez sześćdziesiąt sześć dni. Tym sposobem Rękopis jest nie tylko powieścią szkatułkową, ale łotrzykowską, historyczną, zawiera wątki miłosne i polityczne. Akcja książki rozciąga się od Egiptu po Meksyk, od starożytnej Grecji po XVII wiek. Aż trudno uwierzyć, ile wiedzy, informacji, nawiązań i smaczków kulturowych zawiera ta powieść. 

To jednak zarazem książka, która wymaga sporo samozaparcia, uwagi i koncentracji. Ze względu na wyżej wspomnianą konstrukcję, ale także ze względu na samą treść. Przyznam, że ja z zasady nie przepadam za tego typu literaturą. Ani mnie nie porwał Dekameron, ani Księga tysiąca i jednej nocy, a Rękopis utrzymany jest w podobnej konwencji. Nie jestem fanką gawęd snutych godzinami przy ognisku ani takich wielokrotnie złożonych opowieści, więc podczas lektury czułam znużenie. 

Podziwiam autora za inwencję, fantazję, konstrukcję, opisy, wiedzę - to naprawdę monumentalne dzieło. Warto sięgnąć po Rękopis dla samej satysfakcji poznania tej powieści, ale nie obiecuję, że będzie lekko.

Moja ocena: 4/6

Jan Potocki, Rękopis znaleziony w Saragossie, czyt. Roch Siemianowski, 591 str., Wydawnictwo Zielona Sowa 2003.

Statystyka listopad 2023


Przeczytane książki: 18

Ilość stron: 6411

Przeczytane tytuły


Najlepsza książka: "Człowiek, który znał mowę węży", "Mr Loverman"

sobota, 2 grudnia 2023

"Traktat o łuskaniu fasoli" Wiesław Myśliwski


Traktat czekał na półce od lat, wraz z Widnokręgiem zresztą. Szykowałam się na niespieszną ucztę literacką i odkładałam i odkładałam, bo przecież miał nadejść ten odpowiedni moment. Zanim on jednak nadszedł, padło na tę książkę w stosikowym oraz w akcji 12 na 2023 na Instagramie. 

To faktycznie piękna proza, język, który płynie i zachwyca. A treść? Straszy mężczyzna mieszka z dwoma psami na odludziu. To niewielkie osiedle domków w pobliżu jeziora. Pozostałe domy służą jako wakacyjne, a główny bohater się nimi opiekuje. W wolnym czasie odnawia też tabliczki nagrobne, wykonuje drobne naprawy i spaceruje. Pewnego dnia zachodzi do niego mężczyzna, niespodziewany gość, o nieznanej tożsamości. Narrator przyjmuje go, zaprasza do wspólnego łuskania fasoli, którą ów gość rzekomo chce kupić i rozpoczyna swój monolog.

Ten monolog to historia życia, nie chronologiczna, rwana, zapewne niekompletna. Mężczyzna opowiadając, zatrzymuje się przy niektórych wydarzeniach na dłużej, niektóre tylko wspomina, by później do nich wrócić i je rozwinąć. Niektóre fragmenty czytałam po kilka razy, by odpowiednio umieścić je na osi czasu i zrozumieć powiązania i historię. Nad niektórymi zadumałam się na dłużej. Były też takie, które mnie nudziły, bo zniechęcały powtarzalnością. Myśliwski zresztą stawia na powtarzające się motywy - kapelusz, saksofon, kino, kawiarnia. 

Z gawędy narratora wyłania się obraz Polski powojennej – rodzącego i budującego się państwa socjalistycznego, ginącego państwa przedwojennego – oraz jej mieszkańców. Przyznam, że ten aspekt był dla mnie najciekawszy. Natomiast przeróżne rozważania narratora nie zawsze – wiele z nich było fascynujących w swojej prostocie, niektóre zwyczajnie nudne. 

Zauważyłam w wielu recenzjach, że przewija się pytanie o tożsamość gościa. Ja, przyznam, podczas lektury nie zastanawiałam się nad tym jakoś szczególnie, choć sądziłam, że opowieść narratora w którymś momencie o tę postać zahaczy. Zaciekawiła mnie jednak teoria, że to monolog do śmierci, która wydaje mi się być całkiem wiarygodna. 

Traktat o łuskaniu fasoli mnie nie zachwycił, ale doceniam piękno języka, spokój narracji, mnogość tematów i głębię przemyśleń. 

Moja ocena: 4,5/6

Wiesław Myśliwski, Traktat o łuskaniu fasoli, 400 str., Wydawnictwo Znak 2006.

piątek, 1 grudnia 2023

"Niecierpliwe" Djaïli Amadou Amal

 


Niecierpliwe to historie trzech kobiet, które nie mają wyboru. Dwie młode siostry przyrodnie wychodzą za mąż w ten sam dzień – obie wbrew swojej woli. Ramla jest zakochana w innym mężczyźnie i chciałaby po maturze studiować. Niestety ojciec zadecydował się, że przyjmie oświadczyny bogatego kupca, który wybrał ją na drugą żonę. Jej siostra nie ma nic przeciwko małżeństwu, nie pasuje jej tylko wybranek. To jej kuzyn, który jest czarną owcą rodziny. Pije, pali, bierze narkotyki, spędza czas poza domem na rozrywkach i jest przemocowy. Trzecia bohaterka to Safira – pierwsza żona kupca, który wybrał sobie niedoszłą studentkę. Ona dotychczas była szczęśliwa w małżeństwie i nie spodziewała się, że mąż wybierze sobie kolejną żonę, odstawiając ją na drugi tor. 

Wszystkie te kobiety uwikłane są w zasady i reguły swojej społeczności Fulanów podyktowane przez islam i patriarchat. Nie mają żadnego wsparcia ani możliwości wyrwania się z tego kręgu. Nie znajdują oparcia nawet w matce, bo życie w tak zamkniętej społeczności wymaga ostrożności i zachowania dyskrecji, by nie dać powodu do plotek. Zresztą nawet bycie ulubioną żoną nie daje możliwości natychmiastowego porozmawiania z mężem i wpłynięcia na jego decyzję. Tu niestety nie ma dobrych wyborów, a kobietę może uratować tylko spryt i dobre ułożenie się z mężem i współżonami. 

Amal pisząc tę powieść, wykorzystała własne doświadczenia, co uważam za bardzo cenne. Ciekawe jest także opis kultury Fulanów - zwyczajów związanych z ożenkiem, wyglądem, strojów, ozdób, współżycia dużej społeczności. Autorka skupia się tu jednak na warstwie bogatej, która może pozwolić sobie na wyjazdy zagraniczne, dysponuje dużymi sumami, ale mimo to utrzymuje kostyczne zasady w domu.

Munyal – to słowo powtarza się w tej powieści jak mantra. Munyal, czyli cierpliwości. Taką radę i odpowiedź dostają kobiety, które się skarżą lub nie potrafią się pogodzić ze swoim losem. Tak rzekomo nakazuje, traktowany oczywiście wybiórczo, Koran. Ta powtarzalność koresponduje z prostym, surowym wręcz stylem. Poszczególne rozdziały to monologi kobiet – nie są to poetyckie czy wyrafinowane wypowiedzi, ale zwykłe, życiowe, często przystające do niepełnego wykształcenia narratorek. Ta prostota podkreśla niewymowne cierpienie, poczucie niezrozumienia i osamotnienia. 

To nie jest łatwa książka, bo nie pokazuje wyjścia, choć pozostawia otwartą furtkę. Mimo że osadzona jest głęboko w kameruńskich realiach, to dostrzegam w niej uniwersalne przesłanie. Okoliczności inne, ale los kobiet tak podobny w wielu krajach. Warto przeczytać.

Moja ocena: 5/6

Djaïli Amadou Amal, Niecierpliwe, tł. Joanna Kluza, 200 str., Wydawnictwo Nowe 2022.

Stosikowe losowanie - grudzień 2023

 


McDulka wybiera numer książki dla Agnes (w stosie 13 książek) - 11
Agnes wybiera numer książki dla Guci (w stosie 38 książek) - 18
Gucia wybiera numer książki dla Maniiczytania (w stosie 34 książki) - 15
Maniaczytania wybiera numer książki dla Anny (w stosie 273 książki) - 45
Anna wybiera numer książki dla ZwL (w stosie 1250 książek) - 331
ZwL wybiera numer książki dla McDulki (w stosie 250 książek) - 179